Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2012

Dystans całkowity:96.00 km (w terenie 60.00 km; 62.50%)
Czas w ruchu:05:40
Średnia prędkość:16.94 km/h
Maks. tętno maksymalne:176 (87 %)
Maks. tętno średnie:145 (71 %)
Liczba aktywności:2
Średnio na aktywność:48.00 km i 2h 50m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
47.00 km 30.00 km teren
02:40 h 17.62 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:176 ( 87%)
HR avg:145 ( 71%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

7.10.2012

Niedziela, 7 października 2012 | Komentarze 4

Dzisiaj kolejna uroczysta inauguracja zakuwania, ale żeby nie było tak całkiem beznadziejnie to z bardzo wczesnego rana wyskoczyłam jeszcze z Kermitem na mtb. Obwiozłam go po okolicznych dziurach i było naprawdę dość spokojnie, chociaż na Rokim jakby się nie starać to i tak wychodzi topornie ;). A w jednym lasku przejeżdżając przez kłodę, tfu kłodkę, a nawet można by rzec większą gałązkę, zaliczyłam artystyczną glebę – ku wielkiej uciesze Kermita, który zresztą ostatkiem sił walczył ze sobą czy zrobić mi zdjęcie jak leżę w krzakach i nie mogę wyjść spod Rokiego czy mi pomóc. Przyzwoitość jednak zwyciężyła, ale później coś gadał że żałuję, że jednak nie focił.. ;). Ogólnie było mocno terenowo. I bardzo dobrze, bo na asfaltach wiatr wciąż hula, a i w lesie jest naprawdę ładnie i po prostu warto tam na spokojnie pokręcić.

Ni ma licznika na kierze to i czas łącznie z postojami wpisany ;)
Kategoria 30-50km, kameralnie


Dane wyjazdu:
49.00 km 30.00 km teren
03:00 h 16.33 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg:137 ( 67%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

6.10.2012

Sobota, 6 października 2012 | Komentarze 10

Po strasznie długiej przerwie, po zakuciu jednego z egzaminów, wyruszyłam z Rokim na ultra-lajt. Wiało, więc wbiłam w teren. Dąbrowa, Krężnica, STrzeszkowice i jakieś dziury, którymi jechałam pierwszy raz. Dojechałam też do mojego Wołomina, po to żeby stwierdzić, że jednak miałam rację i faktycznie można tam zarobić kulkę! Z paintballa ;). Przejeżdżając obok mocno zdziwionych moją obecnością chłopaków, modliłam się żeby któremuś nie odbiło i nie posłał mi kolorowego placka na tyłek ;). Później znalazłam sobie przemiłe miejsce i po prostu powaliłam się na chwilę w trawę. Wracając poleciałam na Stary Gaj, ale wcześniej dopadli mnie turlający się szosami Grzesiek z Pawłem, przez co kawałek przetoczyłam się z nimi asfaltem, a później nawet podobno uciekłam im w teren, chociaż ja wiem, że kulturalnie się pożegnałam :D.
2.5h bez błota, a w gaju 15 minut i dżemor. Po co mi ten gaj był? :D Wyjechałam na pętlę na Filaretów upaprana jak prosiak i na dodatek, w takim to bajecznym stanie spotkałam startujących z treningiem Sztembisa z kimś tam. Tacy czyści jeszcze byli że aż głupio mi było :D
Kategoria 30-50km, samotnie


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin