Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2012

Dystans całkowity:1062.90 km (w terenie 185.00 km; 17.41%)
Czas w ruchu:40:08
Średnia prędkość:26.48 km/h
Maks. tętno maksymalne:202 (102 %)
Maks. tętno średnie:177 (89 %)
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:62.52 km i 2h 21m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
49.00 km 47.00 km teren
02:32 h 19.34 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:202 (102%)
HR avg:177 ( 89%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

29.07.2012 Maraton IPA, Krasnobród

Niedziela, 29 lipca 2012 | Komentarze 9

Dzień zaczął się rewelacyjnie. Spałam 6.5 h! Do Krasnobrodu przyjeżdżamy godzinę przed wyścigiem. Obok mnie kręci się jakieś dziewczę ze specem i kimś kto wygląda i zachowuje się jak trener. Oboje twierdzą że wygrają, są najlepsi, a trener twierdzi, ze jego zawodniczka jest przepiękna. Fajna motywacja! :D.

Tymczasem.. niby lokalny wyścig, niby nigdzie się o nim nie mówiło, a tutaj: bus z kozackim miodkiem, mejdeje, obsty, rowerowy lublin, jakiś klub z Zamościa, Tomaszów, kilka osób z warszafki i jeszcze trochę ludzi nie wyglądających na lokalsów...

Start honorowy przez Krasnobród. Jadę na samym początku, ale nagle Specówna zaczyna uciekać.. Na starcie honorowym! Hmmmm, postanawiam nic nie robić. Albo jest tak dobra i jej nie dogonię i tak, albo po prostu nierozsądna, a wtedy ją złapię na trasie :D. Cała grupa jedzie dalej leniwie. Dopiero po ok 5 km peleton uznaje, że czas zakończyć start honorowy i zaczyna wyprzedzać mnie między innymi Żwirek i Darek Paszczyk i jeszcze kilka osób. No to ruszam i ja. Z pół kilometra dalej w lesie, w hałdzie piachu stoi Specówna.. No i to był ostatni raz kiedy ją widziałam :).
Na dzień dobry jest ze 2 km podjazdu w lesie. Głównie po piachu, niekiedy takim, że wszyscy idą. Dość mocno daje mi to po nogach. Na koniec podjazdu, wyprzedza mnie Ania, która lepiej biega z rowerem :D. Więc gonię. Nie ukrywam, że odpowiada mi takie coś. Zaraz jest znowu piach i piach i piach... Ludzie prowadzą, próbuję jechać ale w większości przypadków i tak muszę zejść. RK w wersji 2.0 czyli 1.9 zdecydowanie nie dają rady. Obniżone ciśnienie z 2.5 do 2.0 i tak bardzo poprawia jazdę, ale żałuje że nie założyłam Noby Nica 2.25 na przód ;/. Wyprzedzam Anię, a na szutrowo-kamiennym, polnym zjeździe z lekkim niedowierzaniem widzę, jak bokiem na ogromnej prędkości wyprzedza mnie Ela Mróz... Wypadamy na asfalt, rozkręcam na max i do lasu wpadam znowu prowadząc. Po kilku km widzę Żwirka, który idzie z rowerem i kapciem w moją stronę i mówi "ooo Ty też się zgubiłaś" :D. Dojeżdżająca z tyłu Ania krzyczy że musimy skręcić w lewo. Kawałek drogi jedziemy z Anką gadając o Żwirkowej gumie. Wiezie się z nami gość z miodu kozackiego i jakiś Pan z Tomaszowa, który twierdzi, że zna trasę i wie jak objechac piachy :D. Po jakimś czasie odbijam od Ani, bo wiem, że zaraz będą znowu zjazdy i boję się że Ela znowu będzie tam fruwać. Miód Kozacki leci za mną i tak wpadamy na 2 "górskie pętle" w lesie. Podjazdy zacne, długie i strome. Wjeżdżamy z prędkością niższą niż 8km/h :D. Pagór ma ponad 400m wysokości, kręci się ok 500-700 m w górę, lekko się wypłaszcza i kolejna ściana na ok 500m i na koniec jeszcze jedna. Jest też uroczy podjazd na jakiś szczyt. Podłoże jest tam z igieł i szyszek, nie widać trasy, tylko na drzewach powiewają taśmy, więc jedzie się jak popadnie. I taki sam super zjazd. Bardzo miękko, przyjemnie, rzadkie drzewa i ogólnie taka a'la grań. Dalszy zjazd jest już bardzo szybki, szutrowo-kamienny i w pewnym momencie muszę złapać za klamki bo mam wrażenie że mnie wyrwie z pedałów. Tak trzęsło że nic nie widziałam :D. Na wjeździe na drugą górską pętelkę, policjant krzyczy mi że jestem pierwsza, a do mety już tylko 5 km. Więc lecimy dalej z Miodkiem Kozackim. Jakoś szybko pokonujemy po raz drugi te strome długie podjazdy i na zjeździe postanawiam już na max szybko pojechać, na wszelki wypadek gdyby Ela gdzieś tam miała frunąć ;). Na kamieniach puszczam totalnie klamki, skutkiem czego ledwo wyrabiam sie w zakręcie i musze sie asekurować w locie jedną wypiętą nogą. Wypadamy na ostatnie 300-400 metrów asfaltu do mety i próbuję się mega mocno zagiąć, żeby wjechać przed Miodkiem. Tymczasem Miodek dojeżdża do mnie i mówi "spokojnie, wiozłem się w kole i nie będę Cię teraz wyprzedzał.." Miłe nie? No to piąteczka za towarzystwo i gonię do mety.

1 miejsce w kat.
24 miejsce open.
HRav 177
Rekord tętna: HRmax 202!!!!

Świetna trasa, bardzo malownicza i dość wymagająca. Oznakowanie rewelacyjne. Mnóstwo strzałek i tasiemek, a czasami też spray na liściach drzew. Mini miasteczko maratonu urządzone pod laskiem na podwórku jakiegoś uprzejmego Pana, który donosi swojskie ogóreczki, griluje kiełbaskę, podaje bogracz. Jest drewniana wiata, jest namiot, do picia zimna cola, woda, lemoniada, ice tea, co kto chce. Wszyscy się mieszczą razem, jest bardzo przyjemnie, rodzinnie. Dość szybko jest dekoracja. A nagrody...! Ogromny puchar a do tego ładny medal i dyplom, przenośne radio, scyzoryk z czymś tam ale taki solidny, fajnie zapakowany, pióro wieczne, budzik, ptasie mleczko, mapa roztocza, zestaw w kształcie różowego serca do manicuru, elegancki zestaw długopis+jakiś breloczek, karty do gry, magnesy na lodówkę z notesikami :D. Chciałoby się więcej takich imprez...
Kategoria 30-50km, wyścig


Dane wyjazdu:
44.00 km 0.00 km teren
01:30 h 29.33 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:187 ( 94%)
HR avg:148 ( 74%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

26.07.2012

Czwartek, 26 lipca 2012 | Komentarze 0

Powałki krótkie, ale mocne. Miały być długie i mniej intensywne, ale w nogach czułam jednak wczorajsze wygłupy, więc odpuściłam.
Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
86.00 km 0.00 km teren
02:50 h 30.35 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg:148 ( 74%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

25.07.2012

Środa, 25 lipca 2012 | Komentarze 0

Szosowanko po północy z Szerszeniem, Ifsonem i Mateuszem. Miało być równo, ale na początku było trochę górek i chłopaki szarpali. Ifson tak skakał, że zaliczył ślizga i zósemkował totalnie kółko. Zatrzymaliśmy się na prostowanie, po którym jednak musieliśmy pożegnać Ifsona. Dalej już we trójkę, dość żwawo, a pod koniec lajt. Sama nie wiem jak nazwać ten trening :). Z całą pewnością nie było nudno ;), ale za dużo postojów. Koniec końców zabrakło 10 min do 3 h, no i wróciłam przy zmroku, a i zabrakło czasu na potreningowy piknik ;D
Kategoria kameralnie, RL


Dane wyjazdu:
48.00 km 0.00 km teren
02:10 h 22.15 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg:116 ( 58%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

24.07.2012

Środa, 25 lipca 2012 | Komentarze 0

Ustaweczka z RL. Naprawdę fajne spotkanie. Sporo ludzi i gadanie, gadanie, gadanie :). Na koniec coś zażartowałam o próbie ucieczki Krzysia, no i zaczęły się wygłupy, skoki i zaginki na podjazdach na Lipniaku. Pokręciliśmy się wyszukując jak największe hopki, także na finiszu czułam już z lekka nogi :D.
Roki odkurzony, działa, ma się dobrze. Trochę toporny jest, ale wciąż ma to COŚ :D. Tylko jakoś tak dziwnie się na nim siedzi... Mostek strasznie wysoko i cały kokpit jakiś wysoki... hmmm
Kategoria 30-50km, RL


Dane wyjazdu:
54.00 km 54.00 km teren
02:32 h 21.32 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:193 ( 97%)
HR avg:177 ( 89%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

22.07.2012 MTB Cross Maraton Zagnańsk

Poniedziałek, 23 lipca 2012 | Komentarze 2

W Zagnańsku była chyba połowa Lublina :D. Większość, w tym ja, wybrała dystans 57 km. Start lekko leniwy, albo mi się wydawało, bo późno wbiłam się w sektor i ruszałam z końca. Początkowo po asfalcie, z długim dość stromym podjazdem, który rozciągnął peletonik. Już tutaj spotkałam (jak się później okazało) moją największą rywalkę tego wyścigu i tak sobie razem jechałyśmy do polowy dystansu, wymieniając się pozycjami. Później na chwilkę spadł mi łańcuch (z mojej winy ;/) i dziewczę odjechało i niestety nie udało mi się już do końca jej dogonić. Na mecie miłe zaskoczenie, że jestem II w kategorii :D. Do I miejsca straciłam tylko 3 minuty...
A ogólnie: szutry, szutry, szutry, trochę lasu, gdzieniegdzie przyjemne singielki w lesie, trochę podmokłej łąki, sporo dołków, takich gdzie amor miał co robić, dużo dłuuugich prostych zjazdów i podjazdów, ok. 4-5 rzeczek, z czego jedna po kolana :D. Na jednym zjeździe miałam na liczniku 57km/h :D.
pomimo licznej ekipy z Lublina, na trasie miałam przyjemność minąć tylko Mroza i kilkakrotnie Brania, który miał non stop jakieś sensacje z oponami :). Raz nawet krzyknęłam czy czegoś nie potrzebuje, a on odkrzyknął żebym jechała, bo i tak zaraz mnie wyprzedzi. Noo weszło mi to na ambicje, więc cisnęłam sobie myśląc o tym, że się nie dam :D. No ale się dałam... i to dość szybko. A i tak motywator był dobry :D.

Pojechane chyba na max możliwości jakie miałam tego dnia. Ładny, wysoki HR. Dużo pogoni za grupkami, żeby móc się powozić w wagonikach ;)

HRavg 177
HRmax 193
DSt 57 km
T 2:32:12
Kategoria Elita Kobiet K2: 2 miejsce
Open kobiet: 3/18
Open: 127 miejsce / 234
Kategoria 50-70km, wyścig


Dane wyjazdu:
62.00 km 29.00 km teren
02:37 h 23.69 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

20.07.2012

Piątek, 20 lipca 2012 | Komentarze 3

1. Poranne plotkowanie z Pawłem i Kermitem. Macanie rowerów ;)
2. Okolice Dominowa. Jakiś dziwny las, a w nim asfalt który ciągnął się prosto i długo, jak hamerykańska pustynna droga na filmach. Ciągle pod silny wiatr. W Prawiednikach spotkałam Piotrka, to chwilkę odpoczęłam od tej wichury. Nad zalewem minęłam Przemka, który po chwili zawrócił i też sobie ucieliśmy pogawędkę, więc znowu miałam okazję odsapnąć :D. Ogólnie lajt, no może oprócz tego wiatru i bardzo agresywnych owadów w lesie koło Dominowa. Dziki las, brak ludzi i jak kogoś zobaczą to szaaaaaał :D
Kategoria 50-70km, samotnie


Dane wyjazdu:
44.50 km 0.00 km teren
01:30 h 29.67 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:178 ( 89%)
HR avg:146 ( 73%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

19.07.2012

Piątek, 20 lipca 2012 | Komentarze 0

Aż o 19:00! Czekałam aż przestanie padać no i doczekałam się.
3 x {5 x (60 sek + 30 sek) + 10 min}
Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
84.00 km 0.00 km teren
02:43 h 30.92 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg:141 ( 71%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

18.07.2012

Środa, 18 lipca 2012 | Komentarze 3

Takie tam nie wiadomo co z Ifsonem i XTCUserem. Czasami 25 a czasmi 40km/h. Lelum polelum, ale nogi rozruszane. Od Strzyżewic przez Zakrzówek, Wilkołaz i Strzeszkowice i Krężnicę jechaliśmy już bez Marka. Nie wiem co mi dzisiaj odbiło, że białą bluzę założyłam do jazdy po kałużach :D. Przez to też, nie za dużo skorzystałam z kółka Ifsona. No to plotki były i opowieści z TdP :D
Kategoria 70-100km, kameralnie


Dane wyjazdu:
57.00 km 0.00 km teren
01:56 h 29.48 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:177 ( 89%)
HR avg:143 ( 72%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

15.07.2012

Niedziela, 15 lipca 2012 | Komentarze 2

Nudaaaaa. Z racji wizyt u rodzinki nie udało mi się wybrać z terenową ekipą do Kazika, więc samotnie urządziłam sobie szosowego tripa. Ciężko było rozbujać serducho. Max 177 przy krótkich zagięciach to słabo jakoś. Nawet jak lekko kręciłam, to też coś za nisko było. Lenistwo jakieś ;)
4 x [(5 x 60 sek) + 20 min)
Kategoria 50-70km, samotnie


Dane wyjazdu:
31.00 km 27.00 km teren
01:45 h 17.71 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:151 ( 76%)
HR avg:118 ( 59%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

14.07.2012

Sobota, 14 lipca 2012 | Komentarze 1

Pierwsza godzina pokręcona leniwie w SG. Później wjechałam na jakieś pola i łąki z pokrzywami po pas, tak że częściowo musiałam nawet iść, bo szkoda mi było roweru na wchodzące wszędzie krzaczory. Druga godzina to ogólnie plątanie się i wjeżdżanie w ścieżki, które zaraz się kończyły :). Na koniec pucowanko Kju. Wreszcie z czystym sumieniem będę zasypiała widząc koło łóżka błyszczący, pachnący rower, a nie brudasa z odpadającym błotem :D. Teraz niech czeka sobie na jakieś ściganko. Od jutra szoska :)
Kategoria 30-50km, samotnie


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin