Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

bieganie

Dystans całkowity:22.00 km (w terenie 28.00 km; 127.27%)
Czas w ruchu:04:56
Średnia prędkość:7.00 km/h
Maks. tętno maksymalne:198 (100 %)
Maks. tętno średnie:174 (88 %)
Liczba aktywności:5
Średnio na aktywność:11.00 km i 1h 14m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
01:00 h km/h:
Maks. pr.: km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

30.01.2014

Poniedziałek, 3 lutego 2014 | Komentarze 0

Bieganko. Myślałam że na mrozie i przy silnym wietrze będzie trudniej, ale na luzie dało radę zrobić pętlę po wąwozach i aż do Kraśnickiej. Troche wysokie tętno ale dawno nie biegałam więc i cudów nie oczekiwałam ;)
Kategoria bieganie


Dane wyjazdu:
8.00 km 8.00 km teren
h 0:00 km/h:
Maks. pr.: km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

03.10.2013

Czwartek, 3 października 2013 | Komentarze 4

Pierwsze bieganie w tym sezonie :). Coś mnie podkusiło żeby pobiec do gaju. Opornie szło. Miałam uczucie strasznej ciężkości, nie mogłam ogarnąć tętna, poplątała mi się ścieżka. Wybiegłam z lasu po 50 minutach. Dokładnie w 57 minucie zza pleców wyskoczył mi trenejro na przełaju, to przy okazji oberwało mi się że tak długo biegam :P
Kategoria bieganie


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
01:00 h 0.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:-14.0
HR max:198 (100%)
HR avg:170 ( 86%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

10.02.2012

Piątek, 10 lutego 2012 | Komentarze 0

O jak mi się dzisiaj nie chciało wychylać nosa z domu… Jednak nie dawała mi spokoju świadomość, że wczoraj był międzynarodowy dzień pizzy i że zapychałam się frytkami, gyrosami i innymi substancjami towarzyszącymi... W końcu sięgnęłam po broń ostateczną: czekoladę (znalazłam takiego super cudaka o smaku gruszkowym, który przy rozpływaniu uwalniał smak miętowy, ahhhh mniam ;D). Żeby się nie rozdrabniać zjadłam od razu połowę i wtedy już nie miałam wątpliwości:

MUSZĘ NATYCHMIAST WYJŚĆ POBIEGAĆ!

W wąwozie spotkałam profesora z pracy. Prof biega w zasadzie profesjonalnie: pełne maratony, biegi rzeźnika itp. więc gadając z nim, trochę się podkręciłam i później tak mi się dobrze biegło, że aż trasa się za szybko skończyła i trzeba było dosztukowywać żeby wyszła godzina ;). A w ogóle to tętno utrzymywałam na 170 z lekkim okładem i dzięki temu było mi cieplutko, nawet nie było potrzeby oddychać przez komin polarowy. Dopiero w lustrze windy zauważyłam, że mam oszronioną całą czapkę i zamarznięte włosy i rzeczony kominek też był biały, a w zasadzie siwy.
Jak dziadek mróz wyglądałam ;D !
HRmax 198! Biegło się dość lekko więc się pytam gdzie ja to tak zgonowałam O_o ?!!!
dst 10 km
T 1h
Kategoria <30km, bieganie


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:-10.0
HR max:175 ( 88%)
HR avg:162 ( 82%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

31.01.2012 Bieganie

Wtorek, 31 stycznia 2012 | Komentarze 3

Samotnie, ze słuchafonami w uszach. Względnie spokojnie. Ślizgawka na chodnikach :)
T: 1h 10 min
Dst: 10.04 km
Kategoria bieganie, samotnie


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:0.0
HR max:183 ( 92%)
HR avg:170 ( 86%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

20.02.2012 Bieganie

Piątek, 20 stycznia 2012 | Komentarze 0

Bieganie chyba ze Żwirkiem
dst: 6.5 km
t: 48 min
Kategoria bieganie, kameralnie


Dane wyjazdu:
0.00 km 6.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:-2.0
HR max:191 ( 96%)
HR avg:174 ( 88%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

16.01.2012

Poniedziałek, 16 stycznia 2012 | Komentarze 3

Ośnieżony, oświetlony wąwóz nocą wygląda magicznie. Rozmarzyłam się wizją truchtanka z lekkim krokiem i równym oddechem, wśród leniwie opadających płatków śniegu, zatrzymujących się na dłuższą chwile na kurtce. A tymczasem niestety.. Nadbiegającemu ze swojej górki do wąwozu Żwirkowi, została najwidoczniej prędkość "zbiegowa" i została tak już do końca naszego "truchtanka". A więc: puls bardzo równy, ale wyścigowy. Do tego miałam złe smarowanie i buty mi uciekały do tyłu ;p. Na JPII zrobiło mi się już konkretnie ciepło, poczułam nawet pieczenie w płucach O_o. Liczyłam na czerwone światła, ale Ż. przebiegał na czerwonych i w ogóle coś nie słuchał moich delikatnych sugestii typu "ohoho ale ciepło" czy "ulala trochę się zmęczyłam" :). I tak po 6.5 km miałam serdecznie dosyć ohydnej białej papki, błota pośniegowego, topniejących jeszcze przed wylądowaniem na kurtce płatków śniegu, burków i wrzeszczących bachorków w wąwozie.
Ż. marudził że za krótko biegaliśmy. No i wykrakał... Tuż pod moim blokiem zorientował się że mamy PILNĄ POTRZEBĘ przerobienia całej trasy raz jeszcze! Dosiadłam w pędzie Rokiego i w adidasach i ubraniu biegowym pojechałam w przeciwnym kierunku niż pobiegł Żwirek ;). Żwirka-Farciarza spotkałam koło LKJ ;P

Bieganie:6.5km 40 minut
Rower 5km



Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:3.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

09.01.2012 Bieganie

Poniedziałek, 9 stycznia 2012 | Komentarze 4

Padał deszcz, więc ostatecznie dałam się wyciągnąć tylko na bieganie. Pokręciliśmy się po Czubach, wyszło ponad 40 minut, w tym ponad 6 km. Dzisiaj kolanka wzięłam na sposób. Przed wyjściem trochę je rozmasowałam, wtarłam rozgrzewającą maść, nałożyłam siatkarskie nakolanniki i na to dresik. Żadnego tam kozaczenia w pro-obcisłych długich gatkach. Bliżej mi pewnie było do worka na kartofle no ale… siedzę tak sobie teraz, a kolana nie bolą! Chrzanić pro-wyglądanie ;P
Dst: 6.12 km
T: 41 min
Kategoria bieganie, kameralnie


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
00:56 h 0.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:6.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

06.12.2012 Bieganie

Piątek, 6 stycznia 2012 | Komentarze 13

Niestety. Godzina lekkiego biegania, żadnych kostek, ścieżek rowerowych, żadnych asfaltów. Same trawniki, miękkie ścieżki, w tym kretowiska i psie kupy, a pod koniec i tak kolano zaczęło boleć ;/. Zostaje mi już tylko kilka opcji: marszobiegi, biegi ze lekkimi ściągaczami na kolanach albo skrócenie biegania o kolejne minuty.
13 lat taekwondo rozpoczętego w wieku 8 lat (za wcześnie!), w tym mnóstwo skoków i obrotów na ugiętej, jednej nodze, biegi z obciążnikami na kostkach i inne bajery, to wszystko teraz wychodzi. Chyba powinnam udać się z tym do jakiegoś konowała, ale niestety boję się że będzie to właśnie KONOWAŁ pełną gębą, który zabroni mi grać w siatkę, jeździć na rowerze i w ogóle ruszać się i to będzie dopiero dramatic ;/
Tymczasem zaaplikowałam kolanom rozgrzewającą maść, zapakowałam je w ciepłe opaski uciskowe no i kontynuuję gnicie na kanapie...
Ogólnie beznadziejny dzień, wszystko mi lata koło nosa, na nic nie mam ochoty.

Kategoria <30km, bieganie, samotnie


Dane wyjazdu:
14.00 km 14.00 km teren
02:00 h 7.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:2.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

25.12.2011 Poświąteczne wytrząsanie

Niedziela, 25 grudnia 2011 | Komentarze 5

Nocne bieganie z Czarkiem, a raczej dwugodzinny trucht nad zalew i z powrotem. Świąteczna treść żołądkowa została chyba solidnie wstrząśnięta i całą drogę powrotną było mi niedobrze i miałam paskudne fale mdłości ;)
edit: a teraz łapią mnie skurcze, nawet ramienia..O_o
Kategoria bieganie


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin