Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2011

Dystans całkowity:403.00 km (w terenie 175.00 km; 43.42%)
Czas w ruchu:21:27
Średnia prędkość:16.46 km/h
Maksymalna prędkość:45.00 km/h
Maks. tętno maksymalne:190 (97 %)
Maks. tętno średnie:152 (77 %)
Liczba aktywności:14
Średnio na aktywność:28.79 km i 2h 08m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
35.00 km 5.00 km teren
01:38 h 21.43 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg:135 ( 68%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

31.12.2011 Ostatni raz w tym roku

Sobota, 31 grudnia 2011 | Komentarze 3

Zadżumiona prochami wyciągnęłam równie sponiewieranego Żwirka na małe, ostatnie w tym roku kręconko. Po ścieżce i Dąbrowie, a na koniec zabrakło jeszcze do szczęścia trochę minut to skoczyliśmy zobaczyć nowy mostek pod Galą. "Prawie" jak w Pradze.. ;). Max mi zsumowało na 243 ;)

a tak w całym roku to istny przewrót przeżyłam.
- Na swojej standardowej asfaltowej trasie dokonałam skoku średniej V z 26 na 30km/h (42 km) na mtb co rok temu wydawało mi się nieosiągalne..(to nic że po zmianach z Ifsonem i motywacją w postaci pogoni za uciekającym Gellem, to nic..)
- Pierwsze spd i poszarpane ramie z blizną przez pół ręki (która już raczej nie zniknie)
- Rower szosowy i ten wiatr we włosach... hehh
- Dużo nowych znajomości
- Pierwsze wyścigi. Coś konkretnie we mnie pękło ;)
To był dobry rok :)
Kategoria 30-50km, kameralnie


Dane wyjazdu:
35.00 km 20.00 km teren
01:53 h 18.58 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:2.0
HR max:173 ( 87%)
HR avg:134 ( 68%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

30.12.2011

Piątek, 30 grudnia 2011 | Komentarze 2

Wczorajsze izotoniki, pizzing późną nocą i dzisiejsze 6 oscypków przesądziło o wyjściu na rower.. W SG ścieżki wyglądały tak jakby przejechał po nich walec. Butwiejące liście ubite na gładziutko. Szybko, ale ślisko. Dalej zalew i Dąbrowa już po ciemku, ale z dobrym oświetleniem, a powrót ścieżką. Pięknie wiało w plecy, tak że przy pulsie 115 jechało się prawie 30km/h.

Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
14.00 km 14.00 km teren
02:00 h 7.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:2.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

25.12.2011 Poświąteczne wytrząsanie

Niedziela, 25 grudnia 2011 | Komentarze 5

Nocne bieganie z Czarkiem, a raczej dwugodzinny trucht nad zalew i z powrotem. Świąteczna treść żołądkowa została chyba solidnie wstrząśnięta i całą drogę powrotną było mi niedobrze i miałam paskudne fale mdłości ;)
edit: a teraz łapią mnie skurcze, nawet ramienia..O_o
Kategoria bieganie


Dane wyjazdu:
17.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:-2.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

23.12.2011 Rowerowy Śledzik

Niedziela, 25 grudnia 2011 | Komentarze 0

Śledzik nad zalewem z ekipą RL ;)
Kategoria <30km, RL


Dane wyjazdu:
30.00 km 22.00 km teren
02:10 h 13.85 km/h:
Maks. pr.:30.00 km/h
Temperatura:-3.0
HR max:170 ( 86%)
HR avg:134 ( 68%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

23.12.2011 Pierwsza jazda po śniegu

Piątek, 23 grudnia 2011 | Komentarze 5

Nad zalew i przez Zemborzyce do SG. Wszystko zmrożone, nie ma błota to i rower czysty, hamulce działały do końca, przerzutki śmigały, było mi przyjemnie ciepło. Jedną manetkę zmuliło pod koniec, a po wyjeździe z SG musiałam się ostro gimnastykować żeby wpiąć buta. Żadnej gleby ;D, tylko jedna kolizja z drzewkiem. Zero ludzi w lesie, to akurat szkoda... Natomiast w międzyczasie gdy byłam w lasku wyszło słońce więc na chwilę wyskoczyłam na pola. Coś niesamowitego! Uwielbiam patrzeć na pola zasypane śniegiem błyszczącym w słońcu, heeehhh fajnie fajnie :)
Kategoria <30km


Dane wyjazdu:
7.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

19.12.2011 Chłopakom się nudzi w serwisach..

Poniedziałek, 19 grudnia 2011 | Komentarze 10

Chwile po osiedlu a później do BB. Niby na chwilkę ale znowu trochę zeszło; o śrubkach, monitorkach i hamulcach (ostatnim razem o pompowaniu amora na przykładzie Reby ;)). Później pobiegałam godzinkę, a w ramach minutki odpoczynku wpadłam do Toro po nieszczęsnego Brunoxa. Tym razem tutaj, Pan się szczególasto naprodukował o tym jak używać olejku a jak nie używać, a chwilę później jak w ogóle używać w zimie amora… Czytając wnikliwie nalepkę zdałam sobie sprawę, że jakiś chłopak mi tłumaczy jak w ogóle zimą jeździć! Kiwam głową i kiwam i kiwam… gorąco mi się robi coraz bardziej, zaczynam się gotować, a chłopak dalej mówi, o czymś i o czymś… a ja puchnę… Pospiesznie dopasowałam wielkość buteleczki z olejkiem do kieszonki kurtki i właściwie już w sklepie zaczęłam biec żegnając się z wciąż mówiącymi panami. Pozytywnie no ale później było mi trochę zimno. Nie znoszę biegania ;/, ale cóż… dzisiaj śledzik był i teraz nie można pozwolić, żeby to wszystko poszło w niewłaściwe miejsca. Ogólnie fajnie, że posiadam taki samomotywujący mnie do wszelakiej aktywności fiz. element ciała jakim jest mój tyłek.
Kategoria <30km, po mieście


Dane wyjazdu:
36.00 km 28.00 km teren
02:03 h 17.56 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:3.0
HR max:175 ( 88%)
HR avg:137 ( 69%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

18.12.2011

Niedziela, 18 grudnia 2011 | Komentarze 4

Wstałam o 11 O_o. Szybko się okazało, że wszyscy potencjalni jeźdźcy są już w siodłach i niestety czekało mnie samotne kręconko. Tylko wyszłam zaatakował mnie deszcz, a później deszcz ze śniegiem i śnieg w postaci zmrożonych kulek, które zafundowały mi peelling twarzy w 5 minut. Rozważałam powrót po 15 minutach, ale pomyślałam sobie o moim treningu w ostatnim tyg. w którym kładłam główny nacisk na B-ring, kebabing i pizing i powiedziałam NIE! Pokręciłam nad zalew a tam.. jak w chińskiej ukrytej kamerze.. Wjeżdżam ścieżką na tamę a z naprzeciwka nagle wybiega na mnie ze 40 osób O_o! Hehe okazało się że morsy urządzały rozgrzewkę ;). Popatrzyłam z tamy jak pluskają się w Bystrzycy i ogarnięta szczęśliwością ruszyłam do Dąbrowy. Fajnie, mieć na sobie spodnie i kurtałkę. Mokre to mokre ale jednak je miałam.. Pojeździłam niespiesznie po lesie, na koniec spotkałam Marioxa, MarcinaT i jeszcze jakiegoś Piotrka (?). Na myjce na Orkana umyłam za darmo Rokiego. Polecam! Woda leci z dysz pod niewielkim ciśnieniem, bez wrzucania pieniążków i non stop. Najpierw umyłam a później poszłam zgłosić awarię, ale Pan powiedział że tak ma być, żeby woda nie zamarzła ;d.
Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
12.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

16.12.2011 BB

Piątek, 16 grudnia 2011 | Komentarze 4

W adidaskach i dresikach do bb. Znowu nie ma brunoxa... W drodze powrotnej nie mogłam powstrzymać się i z nowym chłopakiem wpadliśmy na globus, później odwiedziliśmy około-osiedlowego ziomka ;), a na koniec jeszcze flirtowanko, ochy i achy na schodkach Wiśniowego.
Kategoria kameralnie


Dane wyjazdu:
36.00 km 6.00 km teren
01:44 h 20.77 km/h:
Maks. pr.:35.00 km/h
Temperatura:3.0
HR max:169 ( 85%)
HR avg:138 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

13.12.2011

Wtorek, 13 grudnia 2011 | Komentarze 1

Nocą ze Żwirkiem i Mikołajem nad zalew, do Krężnicy, przez Nowiny i powrót Dąbrową. Na "dzień dobry" zebrałam co nieco od Ż. pod Lukoilem (zasłużenie), później gdzieś w Krężnicy popsuła mi się lampka i w Dąbrowie czułam się z tym fatalnie. Po prostu się bałam ;/. Ogólnie pomimo miłego towarzystwa, wróciłam lekko zdołowana i zła na siebie.

Kategoria 30-50km, kameralnie


Dane wyjazdu:
48.00 km 38.00 km teren
02:45 h 17.45 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:4.0
HR max:180 ( 91%)
HR avg:152 ( 77%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

10.12.2011

Niedziela, 11 grudnia 2011 | Komentarze 6

W planach było terenowe turlanko ze słuchafonami na uszach, ale rano okazało się, że trzeba przygarnąć Żwirka, który zaspał na trening z LKKG ;). Tradycyjnie był SG, lasek w Krężnicy i Dąbrowa. Był też lód, woda i błoto. Taaaaak, wyszedł ze mnie dzisiaj rasowy-pełno-wymiarowy-emtebe-trzepak… (zresztą nie to żeby się kiedyś specjalnie ukrywał, ale dzisiaj ukazał się w pełnej krasie ;d). Podczas gdy Ż. jechał sobie spokojnie przodem i wyglądał względnie czysto, ja strasznie miotałam się walcząc z kałużami i całym innym paskudztwem, który oferowała tego dnia dżungla i okoliczne bagna. Roki wciągał co popadło: mix gleb, liści i krzaki którymi przeoraliśmy z pół SG. Dojazd do Krężnicy łączką. Całe nogi i kurtka w błocie, pojedyncze placki znalazłam też na twarzy. Do tego błotny przedziałek na plechach sięgający kasku. I jeszcze na ścieżce spacerującą koleżankę spotkałam…;). Jadąc do domu modliłam się, żeby nie było Cz. A jednak był… ;).

Kategoria 30-50km, kameralnie


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin