Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Listopad, 2011

Dystans całkowity:408.00 km (w terenie 90.00 km; 22.06%)
Czas w ruchu:17:17
Średnia prędkość:23.57 km/h
Maks. tętno maksymalne:180 (92 %)
Maks. tętno średnie:148 (76 %)
Liczba aktywności:11
Średnio na aktywność:40.80 km i 1h 43m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
28.00 km 0.00 km teren
01:00 h 28.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:153 ( 78%)
HR avg:132 ( 68%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Elite

29.11.2011 TdS

Wtorek, 29 listopada 2011 | Komentarze 0

Przy okazji przesunęłam siodło do przodu. Lepiej. Rozważam lekkie skrócenie mostka..
Kategoria <30km, samotnie


Dane wyjazdu:
0.00 km 25.00 km teren
01:30 h 0.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:3.0
HR max:172 ( 88%)
HR avg:145 ( 74%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

26.11.2011 zuoooo siedziało w liściach i ugryzło pancerz i hak..

Sobota, 26 listopada 2011 | Komentarze 24

Trochę przeschło więc podłączyłam się pod Żwirka i Karola i pojechaliśmy do SG. Śliskawo ale przyjemnie, pomijając szalejące tętno. Mijaliśmy też jakiegoś zagubionego, odłączonego od stadka przełaja-mejdeja. Dalej przeskoczyliśmy do Dąbrowy i już w myślach cieszyłam się "co za piękna sobota, pierwsza od wielu tyg. bez gleb, OTB, siniaków i usterek!". Zaraz też mijaliśmy ludzi na konikach, a miła pani krzyknęła żeby uważać, bo leżą ścięte drzewa. Podziękowałam a kilkaset metrów dalej, przepychając się siłowo przez leżące konary, zaliczyłam milusią glebę i złamałam hak przerzutki... No i ten pancerz. Tak to tylko ja potrafię...

Myślę, że to wina Czarka... ;). Doszłam do tego wniosku czekając na wóz techniczny. Szokujące odkrycie dotyczyło tego, że to już trzeci raz jak Cz. idzie do fryzjera a ja jestem na rowerze, to mam jakieś poważniejsze usterki i trzeba go wzywać ;) !!!

Nigdy więcej FRYZJERA podczas mojej jazdy!!! Nigdy!!!




Kategoria <30km, kameralnie


Dane wyjazdu:
29.00 km 0.00 km teren
01:00 h 29.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:155 ( 79%)
HR avg:133 ( 68%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Elite

24.11.2011 TdS

Czwartek, 24 listopada 2011 | Komentarze 2

Dwie godziny zbierania się. Tuż przed samą jazdą strąciłam 0.5l szklankę z gęstym sokiem do którego miałam zaraz dolać wodę. Pół kuchni w kawałkach szklanki i kroplach soku. Sok na podłodze, kuchence, szafkach... Puls od razu wskoczył gdzie trzeba :)
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
29.00 km 0.00 km teren
01:00 h 29.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:150 ( 77%)
HR avg:136 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Elite

22.11.2011 TdS

Wtorek, 22 listopada 2011 | Komentarze 4

Godzinka solidnego kręcenia. Rysiek powalił się na górze fotela stojącego przed telewizorem tak, że podczas jazdy nie mogłam operować pilotem i obejrzałam serial za bardzo ściszony i na niepełnym ekranie.
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
28.00 km 20.00 km teren
01:55 h 14.61 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:0.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

19.11.2011

Sobota, 19 listopada 2011 | Komentarze 12

Przeurocze przedpołudnie. Na początek mega problem z wygrzebaniem się z łóżka. Zerwałam się zbyt późno, przesunęłam Żwirka na 10 minut później i spóźniłam się o kolejne 10 minut ;/. Pokręciliśmy się w SG, zjechałam wstrząsające schodki, nie podjechałam podjazdu pod budą przy torach, zaliczyłam mini glebę. Na szczęście w tamtym miejscu mam doskonale opanowaną technikę spadania z roweru…. Dalej: podjazd torem do zjazdów, a następnie przeskoczyliśmy do BP (pierwszy raz widziałam to miejsce ;P). Duże hopki były zafoliowane, a pump track…. Ojoj ale zabaweczka! Kręciłam się tam jak bąk i wcale mi się nie nudziło ;) ! Na Lukoilu dołączył do nas Kuczy i pojechaliśmy na to straszne GC (też mój pierwszy raz). Po raz drugi tego dnia byłam zachwycona.. aż do pierwszych zjazdów (tam: dłuższa rozkminka przed schodkiem i dziwacznym uskokiem ukośnym). Później znowu byłam zachwycona (zjechane), później mniej (rozkminka przed kolejnym zjazdem którego nie było widać), a później znowu bardziej (uff dali mi z tym zjazdem spokój). Następnie zachwyt ustąpił lekkiej panice po stwierdzeniu Kuczego „jedź za mną, nie myśl co tam będzie” (a były schodki z bali) i znowu radość (zjechane 2 razy z 2 glebami) i jej chwilowy brak na ściankach (makabryczna wizja MNIE odklejającej się ze ścianek zarówno w wersji „do przodu na głowę”, jak i „do tyłu na plecy i głowę”) i ponownie rodocha (ścianka zjechana i prawie wjechana).
Ot takie psychiczne interwałki miałam. Podsumowując: 3 gleby na GC, ale takie w wersji light. A ogólnie ubawiłam się jak dzieciak jakiś ;D. Dobrze że nie brałam pulsaka ;P
Kategoria <30km, kameralnie


Dane wyjazdu:
18.00 km 0.00 km teren
00:40 h 27.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:139 ( 71%)
HR avg:127 ( 65%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Elite

18.11.2011 TdS

Piątek, 18 listopada 2011 | Komentarze 8

Raczej dla uspokojenia sumienia po wciągnięciu całej pizzy na obiad ;/
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
47.00 km 0.00 km teren
01:40 h 28.20 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:139 ( 71%)
HR avg:121 ( 62%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Elite

17.11.2011 TdS

Czwartek, 17 listopada 2011 | Komentarze 13

Pierwszy raz w trójkąciku z Elitką i Flakonikiem ;). Odpaliłam kilka odcinków Czasu Honoru, w trakcie jazdy poklikałam też z kilkoma osobami na gadu w tel, zadzwoniłam do kolegi, mamy i kogoś tam jeszcze ;) i tak zleciała 1h 40 minut. Trenażer całkiem przyjemnie mruczy, nie za głośno, ale i na tyle wystarczająco żeby wkurzyć moje koty. Przez większość czasu Rysiek z Łatką łazili po pokoju i próbowali przekrzyczeć Elitę. Kakofonia. Na koniec wpadł Czarek i zrobił mi "jedwabiste foteczki" ;P. Ogólnie było strasznie gorąco. Niewątpliwą przewagą Tour de (swój) Salon nad jazdą po asfalcie jest to, że w końcu można sobie porządnie rozpiąć ten suwaczek 3/4 w koszulce :D.

TdS



Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
70.00 km 0.00 km teren
02:36 h 26.92 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:0.0
HR max: (%)
HR avg:148 ( 76%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

12.11.2011

Sobota, 12 listopada 2011 | Komentarze 10

Pojechane do Bełżyc. Około zera stopni i wiatr, a mi było super ciepło. Palec u prawej stopy zaczął marznąć dopiero pod koniec trasy ;P. Gello1 nie dawał rady jechać równo z szosami i miotał się na mtb jak zły do przodu i do tyłu, aż w Bełżycach zaliczył szlifa na zakręcie. Tętno mi szalało, a raz nawet ściana wiatru mijającego nas tira nabiła mi puls 285. Ogólnie jechałam jak należy ciągnąc się za Żwirkiem. Natomiast jadąc z boku, a do tego gadając przyzwoitej jazdy już nie było. Pod koniec przyłączył się do nas sympatyczny Pan-Karbonowy-Hibike, którego odprowadziliśmy do wąwozu.
Kategoria 50-70km, RL


Dane wyjazdu:
63.00 km 0.00 km teren
02:21 h 26.81 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:7.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

08.11.2011 Nocny wypadzik za miasteczko

Środa, 9 listopada 2011 | Komentarze 9

Klasycznie na Bychawę, szoskami ze Żwirkiem, który przy okazji testował reflektor Patkosa. Heh mój lampionik chował się.. A ta testowana.. no super lampeczka. Jazda w nocy dzięki takiemu czemuś staje się naprawdę przyjemna. Do tego było dość klimatycznie. Gdzieniegdzie latarnie, ogromna mgła, wiatr który przewracał kłęby tej mgły, pustka i podświetlona od dołu twarz Żwirka ;). Dziwnie to wszystko trochę wyglądało.. Ogólnie za miastem jest zimno. Zmarzła mi prawa stopa. Droga do Bychawy się dłużyła. Jechaliśmy 24-28km/h a ja miałam wrażenie że kręcę jakbym jechała ponad 30 :D. Do domu wróciłam po 23 i od razu Flakona wrzuciłam do szorowania pod prysznic…
Kategoria 50-70km, kameralnie


Dane wyjazdu:
60.00 km 45.00 km teren
03:35 h 16.74 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:12.0
HR max:180 ( 92%)
HR avg:130 ( 67%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

05.11.2011 Terening

Sobota, 5 listopada 2011 | Komentarze 7

1. Jazda z P.P. Heh, fajna traska, ładna pogoda, ten las co lubię. Po ok. 30 km dalej postanawiam jechać sama. HRavg 155.

2. Zresetowałam sobie pulsaka i postanowiłam pojechać spokojnie i po swojemu. Kolejne genialne lasy. Las pełen liści, zupełnie nie posprzątany, zupełnie inny niż wypucowany, wyśmigany SG czy Dąbrowa. Dołki z wodą pozasypywane. Było trochę niespodzianek ;). Powygłupiałam się jak dzieciak w tych liściach. Przeprawiałam się pieszo przez powalone drzewa, spotkałam trochę drwali, grzybiarzy i jakąś zakochaną parkę w aucie na skraju lasu. Sądząc po wielkich zdziwionych oczach Pani, to chyba ich zaskoczyłam, przeciskając się obok samochodu ;P. Po co było stawać tak blisko szlabanu ;D ???? Pod koniec chciałam popatrzeć co się dzieje na lotnisku w Świdniku, ale nie tak bezczelnie z ulicy, tylko ukradkiem, z takiej ścieżki z ostrymi wapiennymi odłamami. No i tam właśnie zostałam ukarana kapciem. Pierwsza w życiu guma :D! Byłam z siebie prawie dumna :P, do tego stopnia że obdzwoniłam znajomych, popisałam wiadomości na gg, jednym słowem: pochwaliłam się ;P. Zadzwoniłam też po wóz techniczny bo oczywiście nie posiadałam dętki.

HRavg 130



Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin