Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Kwiecień, 2012

Dystans całkowity:671.70 km (w terenie 38.00 km; 5.66%)
Czas w ruchu:12:50
Średnia prędkość:28.22 km/h
Maksymalna prędkość:59.50 km/h
Maks. tętno maksymalne:190 (95 %)
Maks. tętno średnie:166 (83 %)
Liczba aktywności:15
Średnio na aktywność:44.78 km i 1h 50m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
23.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

09.04.2012

Wtorek, 10 kwietnia 2012 | Komentarze 2

Czarek wyciągnął mnie na rower. Nie planowałam, ale nie było się co zastanawiać. Nie wiadomo kiedy znowu nadarzy sie okazja. Tak więc dałam mu Rokiego, sama dosiadłam Kju i pokreciliśmy dookoła zalewu. A hebeeeeell że hoho!
Kategoria kameralnie, <30km


Dane wyjazdu:
43.00 km 0.00 km teren
01:50 h 23.45 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:170 ( 86%)
HR avg:138 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

07.04.2012

Sobota, 7 kwietnia 2012 | Komentarze 2

Wyszłam odpocząć od kompa i garów :>. Na początek dałam przez JPII. Pędzę tak sobie, jezdnią rzecz jasna i dojeżdżam do czerwonych świateł z Janowską, które najczęściej przejeżdżam. Dosłownie w ostatnim momencie zauważam że mijam stojącą na tych światłach policję, też jadącą w Janowską :D. Co za pech.. Zwiesiłam łepetynę w dół i udaję że nie widzę, a tu okienko się otwiera... "Ścieżka niewygodna??!" Coś tam się poplątałam, pouśmiechałam spode łba, zmieniło się na zielone i policemani ruszyli. A ja za nimi :D. Mały ruch, żadnych rowerzystów, jeden jakiś młody kolarz mijany w Pszczelej Woli. Znana twarz ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd znam. Na koniec spotkałam kolegę, weterana Mazowiowych imprez. To sobie pogadaliśmy. A właściwie on mówił, bo on lubi dużo mówić :D
Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
23.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

06.04.2012

Piątek, 6 kwietnia 2012 | Komentarze 10

Nie doczekałam się końca deszczu więc zaimpregnowałam się i pogoniłam do Pawła z Centrali żeby zmienić korbę. Super miło się jechało, przyjemne powietrze. U Pawła pogaduchów trochę, popatrzyłam co on tam tworzy. Nie ma co.. pięknie maluje. W życiu nie powiedziałabym, że to nie firmowe malowanko. Korba zmieniona. Rower przygotowany i kompletny. Teraz siebie czas ogarnąć ;)

Zdjęta korba slx w idealnym stanie. Paweł stwierdził, że nie ma w zasadzie śladów przebiegu, wszędzie widać szitmanowski oryginalny ładny zielony smar, suport nie był więc raczej rozkręcany czyszczony czy przesmarowywany. Zębatki w stanie idealnym, także cały mechanizm tj. korba, suport, ramiona (175mm), podkładki idzie za 340 zł.


Dane wyjazdu:
15.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg:128 ( 64%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Elite

05.04.2012

Czwartek, 5 kwietnia 2012 | Komentarze 12

O dziwo jednak nie musiałam czekać kilku dni na regenerację kolan, było jako tako więc dałam się namówić Żwirkowi na babską ustawkę. Ostatecznie nie pojechaliśmy z grupą, bo decyzja większości padła na teren. Ja i teren... odległa sprawa ;/. Szkoda było wracać do domu to śmignęliśmy nad zalew zgarniając Ifsona. Jakiś czas olewaliśmy nawet mocny deszcz, ale w końcu nastraszyłam Żwira, że się przeziębi i nici z gór będą i nasz geriatryk zawrócił do domku :>. Na koniec sesja fot. na Dziewanny ;>.
Kategoria <30km


Dane wyjazdu:
34.00 km 0.00 km teren
01:10 h 29.14 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:180 ( 91%)
HR avg:161 ( 81%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

03.04.2012

Wtorek, 3 kwietnia 2012 | Komentarze 0

Trzepulec światowej S-klasy. Z niedoleczoną kontuzją, po niemal 4 tyg przerwy i z zamiarem spokojnej jazdy, dawałam się sprowokować wszystkim napotkanym rowerzystom/kolarzom, goniłam chłopów na ukrainach i baby z mlekiem, a później po prostu już żal mi było zwalniać. Skutkiem tego owaliłam wszystko co się dało; kad, tętno, jazde nieobciążającą kolan. Na koniec jakiś pseudo skurcz próbował mnie łapać w udzie i coś znowu kolano zaczęłam czuć. Heh pocieszyłam się, że skurcz znaczy że mięśnie jeszcze SĄ! ;). W domu już tylko byłam zła bo znowu czeka mnie kilka dni przerwy.
Kategoria 30-50km, samotnie


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin