Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Marzec21 - 1
- 2014, Luty14 - 0
- 2014, Styczeń12 - 3
- 2013, Grudzień26 - 15
- 2013, Listopad15 - 24
- 2013, Październik19 - 23
- 2013, Wrzesień17 - 22
- 2013, Sierpień27 - 7
- 2013, Lipiec11 - 0
- 2013, Czerwiec20 - 13
- 2013, Maj22 - 9
- 2013, Kwiecień23 - 0
- 2013, Marzec28 - 2
- 2013, Luty14 - 6
- 2013, Styczeń14 - 25
- 2012, Grudzień12 - 36
- 2012, Listopad9 - 13
- 2012, Październik2 - 14
- 2012, Wrzesień19 - 38
- 2012, Sierpień16 - 57
- 2012, Lipiec17 - 60
- 2012, Czerwiec19 - 75
- 2012, Maj12 - 77
- 2012, Kwiecień15 - 93
- 2012, Marzec11 - 31
- 2012, Luty15 - 34
- 2012, Styczeń15 - 68
- 2011, Grudzień14 - 66
- 2011, Listopad11 - 94
- 2011, Październik10 - 75
- 2011, Wrzesień23 - 104
- 2011, Sierpień23 - 84
- 2011, Lipiec18 - 44
- 2011, Czerwiec13 - 0
- 2011, Maj12 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec3 - 0
Dane wyjazdu:
121.00 km
25.00 km teren
05:16 h
22.97 km/h:
Maks. pr.:47.92 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Rockrider 5.2
24.07.2011 Do źródeł Bystrzycy
Niedziela, 24 lipca 2011 | Komentarze 3
W drodze do źródeł, tuż za Żabią Wolą zgubiłam się, bo zamiast gonić grupę hardcorów, pomyliłam się i pocięłam za Marcinem0604 na Iżyce, Bychawki i Bychawę. Dopiero po ok 6 km zorientowałam się że nikt za mną nie jedzie. Krzyczałam na Marcina, żeby poczekał ale był za daleko żeby usłyszeć, więc ostro sobie cisnęłam, żeby mi całkiem z oczu nie zniknął. Ale zniknął... W między czasie zmokłam, dojechałam do Bychawy i nawróciłam na Strzyżewice. ufff wyrobiłam się. Później były krzaczory i dużo prowadzenia rowerka ;). Było sporo terenu i PIACH!!!! Piach jakoś ogarnęłam, ale błoto w wąwozie.. Goniłam na zjeździe za Michałem i Półtoragościem. Oni jakoś mega-błotnistą kałużę przejechali, ja na pełnym rozpędzie wjechałam w nią i.... zapadając się przednim kołem niemal po piastę... ledwo ledwo wyjechałam, bo po prostu miałabym takie szybowanie że łojejj ;D. Chyba jakimś soczystym miechem rzuciłam wtedy ;/. Źródełka super, niektórzy się nawet pochlapali. Powrót asfaltem z ulewą w tle. Wegetowaliśmy na przystanku ponad godzinę. Wytelepało mnie wtedy z zimna. Później żwawo do Lublina.Komentarze
gello1 | 07:57 wtorek, 26 lipca 2011 | linkuj
no głodni to chyba byli, bo chipsy znikły w mgnieniu oka(nawet ja pomogłem)
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!
