Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
56.00 km 52.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:27.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

11.09.2011 maraton kresowy Chełm

Niedziela, 11 września 2011 | Komentarze 13

Dałam się namówić na maraton kresowy w Chełmie. Po weselu, z bolącymi od szpilek łydkami, rano wtoczyłam się do samochodu Grześka. W plecak zapakowałam długie portki, bluzy itp, a na miejscu zaskoczenie: żar leje się z nieba. Grzesiek zadowolony, ja kręcę nosem. Wolę niższe temperatury. Chciałam jechać dystans mini (28km), ale zagrożono mi że albo 56 km albo wracam z buta do domu.. ;p. No dobra.. Może się dotoczę ;). Na starcie tłok, chłopaki się pchają. Pierwszy podjazd po stoku narciarskim, po piasku. Oczywiście szybko przepychające się chopaki dali radę wjechać, w naszym roju ktoś nie dał rady i cała reszta musiała zasuwać podjazd z buta. Kątem oka zauważyłam, że jakaś babeczka mi ucieka. Puściłam się za nią pędem, ale skubana z góry single trackiem jechała jak szalona, tak że ciągle powiększała przewagę. Musiała znać świetnie trasę. Objechałam ją dopiero na kolejnym dłuższym podjeździe i ciągle zastanawiałam się czy jeszcze jakaś babeczka mi się tak znienacka, w początkowym bajzlu, nie urwała. Tymczasem jechałam w większej grupie, tak jak mi radzono przed startem, starałam się nie stracić towarzystwa, dzięki czemu zjechałam wszystko, po prostu nie było czasu żeby hamować, zastanawiać się czy przejadę piasek czy nie. Nawet jakieś miejsca z wykrzyknikami zjechałam bez zastanowienia;). W połowie rundy poczułam że umieram. Kilka osób wtedy mi zwiało. Spotkałam Pana Wieśka z Chełma i dogadaliśmy się, że sobie razem pojedziemy kawałek, bo on zna te piachu i dziury i w ogóle wie co i jak jechać. Niestety towarzysz po jakimś czasie zaliczył szlif na wjeździe na asfalt, więc dalej jechałam sama. Na podjazdach wyprzedzałam chłopaków, na zjazdach oni mnie rąbali. Hehhhh.. Podobno po pierwszej rundzie miałam bardzo ładny czas.. Na drugiej rundzie, na piaszczystym polu(43 km) złapał mnie skurcz uda, taki że aż spadłam z roweru i musiałam na chwilę usiąść. W tym czasie kilka osób mnie wyprzedziło, ale na szczęście nie były to babeczki ;). Wsiadam na rower, wpinam buta a tu znowu skurcz, nosz kurde... i łydka i zaraz drugie udo... Wsiadłam na siłę i na młynku cisnęłam ostatnie 10 km. Ale co ja się ucierpiałam z tymi skurczami.. Już miałam dzwonić do chłopaków że rezygnuję. Później trochę to ogarnęłam. Ostatecznie zajęłam 32-34 miejsce w Open i 1 miejsce w swojej kategorii. Organizacja i trasa maratonu super. Naprawdę trzeba było się starać żeby się zgubić. Płasko nie było, były momenty z bardziej stromymi podjazdami, ale generalnie większość była dość lekka. Natomiast smaczku i trudności dodawał trasie wszędobylski piasek. Oj szybko musiałam się z nim przeprosić.. ;D. Ogólnie, świetna atmosfera. Do walki zagrzewali mieszkańcy wiosek, dzieciaki, strażacy, organizatorzy pilnujący porządku na trasie ;). Fajnie, że było sporo ludzi z Lublina ;).
Pulsu brak, bo już na początku pasek zjechał mi na brzuch, no i puls czytał właśnie stamtąd ;p, przez co średnie wyszło 165 :p, a gdzieś widziałam że znowu miałam przez moment 198 :)



Trochę zdjęć z ludźmi z RL

Zdjęcia są autorstwa ludzi fotografujących Maraton Kresowy w Chełmie. Pobrano z galerii podlinkowanych do: http://forum.lc24.pl/viewtopic.php?t=653&postdays=0&postorder=asc&start=0&sid=1f07115da9de0b1877b04b83a0a77604,
a także z: http://chelm.info.pl/foto/rajd_rowerowy_2011/






Kategoria 50-70km, RL, wyścig



Komentarze
czarniatko
| 18:30 poniedziałek, 19 września 2011 | linkuj Dzięks ;)
czarniatko
| 18:50 niedziela, 18 września 2011 | linkuj Dzięki ;). Miło, że jednak zostajesz przy normalnym rowerku ;)
jawo | 18:15 niedziela, 18 września 2011 | linkuj Gratuluję wygranej! Ja ze swojej strony przyjmuję wyzwanie, więc producenci elektrycznych nie zarobią na mnie, przynajmniej nie w tym roku. Pozdrawiam i do zobaczenia gdzieś na trasie!
czarniatko
| 17:54 niedziela, 18 września 2011 | linkuj Eeee jaka emerytura.... Za rok będzie okazja do rewanżu to pewnie dasz radę ;). Aczkolwiek od razu zapowiadam, że tanio skóry nie sprzedam ;)
jawo | 16:31 niedziela, 18 września 2011 | linkuj to ja zaliczyłem wywrotkę przy zjeździe na asfalt ok 1,5 km za pierwszym bufetem ... ale nie mam na imię Wiesław, lekko skręcona kostka + piaski kilometr dalej spowodowały że zostałem, Wiesława i Darka (tych znam) a także innych z tej grupy doszedłem i wyprzedzeniem na drugim okrążeniu ... przyjechałem 3 min za Tobą ... przegrałem z kobietą ... czas na emeryturę ... idę szukać roweru z napędem elektrycznym ;P
Magic
| 20:50 niedziela, 11 września 2011 | linkuj Dlatego myślę, że gdybyś potrenowała pod okiem jakiegoś specjalisty, to spokojnie powalczyłabyś z najlepszymi. :-) Zobaczymy jak pójdzie za tydzień - jak tam znów będziesz w czołówce, to będziesz musiała już skończyć z tym "cieniutka jestem" ;-)
pat | 20:38 niedziela, 11 września 2011 | linkuj A skąd. Ja po prostu mam sporo szczęścia. Znam też dobrze swoje bolączki, braki itp. Totalna amatorszczyzna. Absolutnie nie chcę obrażać nikogo ;)
Magic
| 20:29 niedziela, 11 września 2011 | linkuj Hmmm... Tym komentarzem chyba nieco obrażasz wszystkie panie, które skończyły na nieco gorszych pozycjach niż Ty? Skoro ktoś osiąga taki wynik na maratonie bez profesjonalnego przygotowania, to, przy odpowiednim treningu, miałby duże szanse w każdej stawce :-)
pat | 20:19 niedziela, 11 września 2011 | linkuj Magic: nie ta lyyyga ;). Można pomarzyć.. Cieniutka jestem :)
Magic
| 20:05 niedziela, 11 września 2011 | linkuj Gratulacje!
Czy to aby na pewno był pierwszy maraton???
Jeżeli tak, to teraz już tylko jazda z Włoszczowską będzie wyzwaniem :-)
gello1
| 19:06 niedziela, 11 września 2011 | linkuj ja tych wykrzykników w pierwszym okrążeniu nie widziałem(ale czułem że jakoś niebezpiecznie jest) ale na drugim kółku widziałem je już bo co innego miałem podziwiać jak jechałem samiuśki jak "palec" no ale nie żałuje:P.A esej dobry -5 się należy:D
czarniatko
| 18:58 niedziela, 11 września 2011 | linkuj ło matko, niektórzy poszli spać to i esej prawie udało się napisać ;)
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin