Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Marzec21 - 1
- 2014, Luty14 - 0
- 2014, Styczeń12 - 3
- 2013, Grudzień26 - 15
- 2013, Listopad15 - 24
- 2013, Październik19 - 23
- 2013, Wrzesień17 - 22
- 2013, Sierpień27 - 7
- 2013, Lipiec11 - 0
- 2013, Czerwiec20 - 13
- 2013, Maj22 - 9
- 2013, Kwiecień23 - 0
- 2013, Marzec28 - 2
- 2013, Luty14 - 6
- 2013, Styczeń14 - 25
- 2012, Grudzień12 - 36
- 2012, Listopad9 - 13
- 2012, Październik2 - 14
- 2012, Wrzesień19 - 38
- 2012, Sierpień16 - 57
- 2012, Lipiec17 - 60
- 2012, Czerwiec19 - 75
- 2012, Maj12 - 77
- 2012, Kwiecień15 - 93
- 2012, Marzec11 - 31
- 2012, Luty15 - 34
- 2012, Styczeń15 - 68
- 2011, Grudzień14 - 66
- 2011, Listopad11 - 94
- 2011, Październik10 - 75
- 2011, Wrzesień23 - 104
- 2011, Sierpień23 - 84
- 2011, Lipiec18 - 44
- 2011, Czerwiec13 - 0
- 2011, Maj12 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec3 - 0
Dane wyjazdu:
40.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls
27.10.2011 Nocą po mieście
Czwartek, 27 października 2011 | Komentarze 2
W ramach przywracania porządku mięśniom ud i ramion po wczorajszej siatce podskoczyłam pod Tesco na nocne kręcenie z Easyriderem, Kermitem i Żwirkiem. Kto by pomyślał, że zbieranie się na jesienny, nocny rower może zająć tyle czasu! Ostatecznie żeby się nie spóźnić, zapomniałam polarowej opaski na szyję, opaski na uszy, zapasowych baterii do lampki, soku zapomniałam dolać do wody w bidonie, nie zdążyłam dopompować kółek, nie umalowałam się... Za to wzięłam pasek od pulsometru! Nie wzięłam natomiast tego zegareczka od pulsaka. W tej kwestii jak zwykle mogłam liczyć na Żwirka i u niego można było odczytać moje wyniki :P. MIasto objechane. Fajna trasa, ciepło, przyjemnie. Na Krakowskim spotkaliśmy wiedźmy. Jestem pewna, że przeciwnicy Halołinu zmieniliby zdanie po spotkaniu TAKICh czarownic! Dlaczego nie możemy spotykać fajnych czarodziejów, z takimi genialnymi, szpiczastymi czapkami :P??? No fajnie fajnie, dobrze się jechało ;). Na koniec chwila paplania i przejazd do domu wąwozem - jak zwykle po wyziębieniu: w męczarniach, ze skaczącą z zimna szczęką :P Kategoria 30-50km, kameralnie, po mieście, RL
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!
