Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Marzec21 - 1
- 2014, Luty14 - 0
- 2014, Styczeń12 - 3
- 2013, Grudzień26 - 15
- 2013, Listopad15 - 24
- 2013, Październik19 - 23
- 2013, Wrzesień17 - 22
- 2013, Sierpień27 - 7
- 2013, Lipiec11 - 0
- 2013, Czerwiec20 - 13
- 2013, Maj22 - 9
- 2013, Kwiecień23 - 0
- 2013, Marzec28 - 2
- 2013, Luty14 - 6
- 2013, Styczeń14 - 25
- 2012, Grudzień12 - 36
- 2012, Listopad9 - 13
- 2012, Październik2 - 14
- 2012, Wrzesień19 - 38
- 2012, Sierpień16 - 57
- 2012, Lipiec17 - 60
- 2012, Czerwiec19 - 75
- 2012, Maj12 - 77
- 2012, Kwiecień15 - 93
- 2012, Marzec11 - 31
- 2012, Luty15 - 34
- 2012, Styczeń15 - 68
- 2011, Grudzień14 - 66
- 2011, Listopad11 - 94
- 2011, Październik10 - 75
- 2011, Wrzesień23 - 104
- 2011, Sierpień23 - 84
- 2011, Lipiec18 - 44
- 2011, Czerwiec13 - 0
- 2011, Maj12 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec3 - 0
Dane wyjazdu:
52.00 km
42.00 km teren
03:15 h
16.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:10.0
HR max:171 ( 88%)
HR avg:136 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Rockrider 5.2
31.10.2011 Terening ze śniadaniem na tamie
Poniedziałek, 31 października 2011 | Komentarze 4
Wypad o 6 rano nad zalew. Kawa i kanapki z RL + kolega jadący trochę okrężną drogą do pracy ;). Wschód słońca nie powalił nas na kolana, bo niestety było sporo chmurek. Wszystko za to było takie różowo pomarańczowe ;). Chłopaki nieśmiałe. Kanapki trzeba im było prawie na siłę wciskać :D. Więc wciskałam, bo w dalszych planach było 3 h turlania terenem i nie zamierzałam wozić ze sobą czekoladowo-orzechowego smarowidła obijającego mi się po plecach. Kawy natomiast Panom specjalnie nie wciskałyśmy – wolałyśmy wypić same ;P. Do SG ruszyliśmy bez szefa Lubelskiego Towarzystwa Kolarskiego. Trochę na początku prześwirowane na hopkach ze skraju SG. Dalej był tor do zjazdów po drugiej stronie SG. Podjechany 2x i …… prawie 2 razy zjechany… Przy drugim zjeździe postanowiłam się trochę poukładać na pięknie usypanych bandach no i tam właśnie najechałam na jakiegoś gnata, i pewnie bym się wyratowała gdyby nie dół do którego snejkując wpadł Roki :P. Mój przepiękny OTB był niemal jak sztuczka Copperfielda! Nie wiem jak to się stało, ale po wylądowaniu zorientowałam się, że leżę pod Rokim, a Roki stoi!!! tylko że do góry nogami, na siodełku i kierze, przy czym ja leżę pod kątem 90 stopni do niego :P. Do tego chciałam wstać, a Roki nie chciał ze mnie zejść. Raz go kopnęłam a on dalej stoi… Za drugim razem fiknął do bardziej naturalnej dla niego pozycji. Jak wstałam noga bardzo bolała, ale później jakoś się trochę naprawiła. Następnie już bardzo spokojnie potoczyliśmy się do Zemborzyc, na Cienistą i terenową stroną zalewu. Coś tam pozjeżdżałam, nawet fajnie bo piasek wilgotny i ubity. Dąbrowę po drugiej stronie Osmolickiej zrobiłam już sama, wróciłam znowu terenem koło zalewu po korzonkach i piaseczku. Heh, w środę na siatce będę mogła się pochwalić pięknie podrapanymi i poobijanymi nogami...Tutaj kilka zdjęć więcej
Komentarze
Magic | 16:40 środa, 2 listopada 2011 | linkuj
Hmmm... Jakbyś Rokiego nie kopała, to by noga nie bolała ;-)
Szkoda, że nikt nie uwiecznił tej karkołomnej ewolucji - byłoby pewnie co oglądać :-)
No a zdjęcia fajne - widać, że było całkiem ładnie pomimo chmur.
Szkoda, że nikt nie uwiecznił tej karkołomnej ewolucji - byłoby pewnie co oglądać :-)
No a zdjęcia fajne - widać, że było całkiem ładnie pomimo chmur.
Ifson | 13:22 poniedziałek, 31 października 2011 | linkuj
No, Heh.. Fajnie było :D Myślałem że nie zdążę jednak na czas udało mi się dojechać.
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!
