Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
63.00 km 0.00 km teren
02:37 h 24.08 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:6.0
HR max:172 ( 87%)
HR avg:137 ( 69%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

07.01.2011

Sobota, 7 stycznia 2012 | Komentarze 10

Zabrałam sobie Szo na spacer. Spacer do Bychawy. Początkowo miałam mieszane uczucia, bo mijałam miejscami oblodzone odcinki jezdni, ale po wyjeździe z Cienistej i z lasu na Osmolickiej, po lodzie śladu już nie było. W jedną stronę pomęczyłam się z wiatrem, za to po nawrocie na Lublin pięknie dmuchało w plecy. Przy zalewie poturlałam się kawałek z ludziskami z Radia Lublin, a pod koniec na ścieżce minęłam Michała B. też „spacerującego” tylko że z nową ukochaną ;). Przez całą drogę miałam słońce i mogę śmiało powiedzieć, że tego mi trzeba było. Przyjemna odmiana, a ta szosa chodziła za mną już od kilku tyg.
Kategoria 50-70km, samotnie



Komentarze
michalbrodowski
| 12:02 niedziela, 8 stycznia 2012 | linkuj Oj tam... Nie ważne kto się podszywał... Ważne kto jechał na mojej Ukochanej? }:->
ivo | 09:18 niedziela, 8 stycznia 2012 | linkuj może ja ;) ludzi nie poznajesz.
gello1
| 23:21 sobota, 7 stycznia 2012 | linkuj mogę być Ja;D
czarniatko
| 23:11 sobota, 7 stycznia 2012 | linkuj No dobra, to teraz przyznać się, kto dzisiaj na ścieżce podszył się za Michała B? Ten ktoś powiedział mi "cześć" a do tego się uśmiechnął!! Nie mogę tego tak zostawić! ;)
czarniatko
| 22:51 sobota, 7 stycznia 2012 | linkuj Michał!! No masz sobowtóra jak nic! Ktoś dzisiaj zasuwał Twoim ninerem po ścieżce! I to ktoś taki sam jak Ty, aż miałam się zatrzymać! A tak na poważnie to chyba czas najwyższy odstawić te moje ekstrakty torfowe ;d
kuczy to zabrzmiało strasznie.. jakbym była szosą to bym się obraziła, a już na pewno na pierwszej jeździe wywinęłabym jakiś numer ;p
marekoclv hehe ja bardzo lubię sama jeździć, nie mam z tym problemu ;). Co do Clermont.. mi brakowało szosy. Natomiast pracowałam tam do 19 więc i tak mały byłby z niej pożytek ;). Natomiast to że jest tam zawsze cieplej o te 10 stopni niż u nas... bajka.. no i asfalty i góry.. fajnie fajnie. Może uda mi się w te wakacje tam wrócić i wtedy na pewno wezmę rower ;)
michalbrodowski
| 22:27 sobota, 7 stycznia 2012 | linkuj No ładny ładny dystans :) Tylko, że po tych dwóch i pół godzinach to ta twarda kobitka co najmniej ma jakieś paranoidalne zwidy :)
kuczy
| 17:47 sobota, 7 stycznia 2012 | linkuj hoho, no ja to jeszcze ze 2 miesiące szosy nie dotknę ;]
marekoclv
| 16:29 sobota, 7 stycznia 2012 | linkuj o widzę ze w październiku byłaś w Cantal-ja w ostatnim tyg pracowałem pod Aurillac =niestety nie miałem roweru ze sobą a szkoda bo autkiem pojechałem zobaczyć Puy Mari i miejsce kraksy Vinokurowa-echh marzenie tam pokręcić a to Clermont Fernard i okolice-cudowne jak cały Masyw.C
gello1
| 16:06 sobota, 7 stycznia 2012 | linkuj Oj pikna pogoda była:]. To słońce, ten wiatr, te kilometry. Fajosko:D
marekoclv
| 15:12 sobota, 7 stycznia 2012 | linkuj Ładny dystans,może z kimś jeszcze bym się skusił ale samemu 2,5 godz w tej temperaturze-mmmm nie bardzo:-) Twarda kobita jesteś:-)
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin