Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Marzec21 - 1
- 2014, Luty14 - 0
- 2014, Styczeń12 - 3
- 2013, Grudzień26 - 15
- 2013, Listopad15 - 24
- 2013, Październik19 - 23
- 2013, Wrzesień17 - 22
- 2013, Sierpień27 - 7
- 2013, Lipiec11 - 0
- 2013, Czerwiec20 - 13
- 2013, Maj22 - 9
- 2013, Kwiecień23 - 0
- 2013, Marzec28 - 2
- 2013, Luty14 - 6
- 2013, Styczeń14 - 25
- 2012, Grudzień12 - 36
- 2012, Listopad9 - 13
- 2012, Październik2 - 14
- 2012, Wrzesień19 - 38
- 2012, Sierpień16 - 57
- 2012, Lipiec17 - 60
- 2012, Czerwiec19 - 75
- 2012, Maj12 - 77
- 2012, Kwiecień15 - 93
- 2012, Marzec11 - 31
- 2012, Luty15 - 34
- 2012, Styczeń15 - 68
- 2011, Grudzień14 - 66
- 2011, Listopad11 - 94
- 2011, Październik10 - 75
- 2011, Wrzesień23 - 104
- 2011, Sierpień23 - 84
- 2011, Lipiec18 - 44
- 2011, Czerwiec13 - 0
- 2011, Maj12 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec3 - 0
Dane wyjazdu:
39.00 km
0.00 km teren
01:50 h
21.27 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:159 ( 80%)
HR avg:135 ( 68%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Rockrider 5.2
12.01.2012
Czwartek, 12 stycznia 2012 | Komentarze 5
Popołudnie z cyklu: przygody w sklepach rowerowych. Najpierw Inżynieria. Dogadałam się na zamianę mostka na krótszy bez dopłacania, więc będzie okazja wyjąć znowu szoskę ;p. Później odwiedziłam Wigilijną, gdzie natknęłam się na Michała z Elpisu. Gadamy gadamy a tu zza ściany słyszę uradowany głos jakiejś babci „oo i nawet mama Michała przyszła..” Babcia wychodzi mierzy mnie wzrokiem i mówi „a jaka młoda!”… Na koniec do Toro. Stoję i mierzę orzechy, a nagle pada małe pytanie-zagadka od sprzedawcy „A o czymś takim jak LKKG pani słyszała?” Prawidłową odpowiedź wyraźnie ukontentowany Pan, nagradza zniżkami: na kask 60 zł, a na okulary 15%. Ostatecznie zdecydowałam się tylko na google, ale że kartą nie mogłam płacić to Pan powiedział żebym kasę przyniosła… przy okazji… Wyszłam zszokowana.. Później szybko dosiadłam Rokiego, zawiozłam kaskę do Toro i pognałam nad zalew, Nowiny i Krężnicę. Co tam się nie działo.. Wiatr był taki, że rzucało rowerem po całej ścieżce. W jedną stronę non stop 15-18km/h (w życiu pod taki wiatr nie jechałam), za to w drugą nie schodziło poniżej 30. Na koniec myjka na Porębie i wywroteczka po zjeździe ze schodków, gdzie to próbowałam ciasno wejść w zakręt. Za ciasno najwidoczniej. Kategoria 30-50km, po mieście, samotnie
Komentarze
MaxiMichal | 21:33 czwartek, 12 stycznia 2012 | linkuj
Sory za błędy, piszę z telefonu i nie mogę edytować.
MaxiMichal | 21:31 czwartek, 12 stycznia 2012 | linkuj
Haha dobre to było z ta babcja, jeszcze jak wychodziła to że dwa rowery wywrocila w tym moj, mimo że specjalnie odstawilem go do tylu aby mogła przejść :-/ Hehe gello też jestem ciekaw, ja o 16 na drogę rowerowa balbym się wyjechać teraz :-P
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!
