Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
49.00 km 47.00 km teren
02:32 h 19.34 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:202 (102%)
HR avg:177 ( 89%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

29.07.2012 Maraton IPA, Krasnobród

Niedziela, 29 lipca 2012 | Komentarze 9

Dzień zaczął się rewelacyjnie. Spałam 6.5 h! Do Krasnobrodu przyjeżdżamy godzinę przed wyścigiem. Obok mnie kręci się jakieś dziewczę ze specem i kimś kto wygląda i zachowuje się jak trener. Oboje twierdzą że wygrają, są najlepsi, a trener twierdzi, ze jego zawodniczka jest przepiękna. Fajna motywacja! :D.

Tymczasem.. niby lokalny wyścig, niby nigdzie się o nim nie mówiło, a tutaj: bus z kozackim miodkiem, mejdeje, obsty, rowerowy lublin, jakiś klub z Zamościa, Tomaszów, kilka osób z warszafki i jeszcze trochę ludzi nie wyglądających na lokalsów...

Start honorowy przez Krasnobród. Jadę na samym początku, ale nagle Specówna zaczyna uciekać.. Na starcie honorowym! Hmmmm, postanawiam nic nie robić. Albo jest tak dobra i jej nie dogonię i tak, albo po prostu nierozsądna, a wtedy ją złapię na trasie :D. Cała grupa jedzie dalej leniwie. Dopiero po ok 5 km peleton uznaje, że czas zakończyć start honorowy i zaczyna wyprzedzać mnie między innymi Żwirek i Darek Paszczyk i jeszcze kilka osób. No to ruszam i ja. Z pół kilometra dalej w lesie, w hałdzie piachu stoi Specówna.. No i to był ostatni raz kiedy ją widziałam :).
Na dzień dobry jest ze 2 km podjazdu w lesie. Głównie po piachu, niekiedy takim, że wszyscy idą. Dość mocno daje mi to po nogach. Na koniec podjazdu, wyprzedza mnie Ania, która lepiej biega z rowerem :D. Więc gonię. Nie ukrywam, że odpowiada mi takie coś. Zaraz jest znowu piach i piach i piach... Ludzie prowadzą, próbuję jechać ale w większości przypadków i tak muszę zejść. RK w wersji 2.0 czyli 1.9 zdecydowanie nie dają rady. Obniżone ciśnienie z 2.5 do 2.0 i tak bardzo poprawia jazdę, ale żałuje że nie założyłam Noby Nica 2.25 na przód ;/. Wyprzedzam Anię, a na szutrowo-kamiennym, polnym zjeździe z lekkim niedowierzaniem widzę, jak bokiem na ogromnej prędkości wyprzedza mnie Ela Mróz... Wypadamy na asfalt, rozkręcam na max i do lasu wpadam znowu prowadząc. Po kilku km widzę Żwirka, który idzie z rowerem i kapciem w moją stronę i mówi "ooo Ty też się zgubiłaś" :D. Dojeżdżająca z tyłu Ania krzyczy że musimy skręcić w lewo. Kawałek drogi jedziemy z Anką gadając o Żwirkowej gumie. Wiezie się z nami gość z miodu kozackiego i jakiś Pan z Tomaszowa, który twierdzi, że zna trasę i wie jak objechac piachy :D. Po jakimś czasie odbijam od Ani, bo wiem, że zaraz będą znowu zjazdy i boję się że Ela znowu będzie tam fruwać. Miód Kozacki leci za mną i tak wpadamy na 2 "górskie pętle" w lesie. Podjazdy zacne, długie i strome. Wjeżdżamy z prędkością niższą niż 8km/h :D. Pagór ma ponad 400m wysokości, kręci się ok 500-700 m w górę, lekko się wypłaszcza i kolejna ściana na ok 500m i na koniec jeszcze jedna. Jest też uroczy podjazd na jakiś szczyt. Podłoże jest tam z igieł i szyszek, nie widać trasy, tylko na drzewach powiewają taśmy, więc jedzie się jak popadnie. I taki sam super zjazd. Bardzo miękko, przyjemnie, rzadkie drzewa i ogólnie taka a'la grań. Dalszy zjazd jest już bardzo szybki, szutrowo-kamienny i w pewnym momencie muszę złapać za klamki bo mam wrażenie że mnie wyrwie z pedałów. Tak trzęsło że nic nie widziałam :D. Na wjeździe na drugą górską pętelkę, policjant krzyczy mi że jestem pierwsza, a do mety już tylko 5 km. Więc lecimy dalej z Miodkiem Kozackim. Jakoś szybko pokonujemy po raz drugi te strome długie podjazdy i na zjeździe postanawiam już na max szybko pojechać, na wszelki wypadek gdyby Ela gdzieś tam miała frunąć ;). Na kamieniach puszczam totalnie klamki, skutkiem czego ledwo wyrabiam sie w zakręcie i musze sie asekurować w locie jedną wypiętą nogą. Wypadamy na ostatnie 300-400 metrów asfaltu do mety i próbuję się mega mocno zagiąć, żeby wjechać przed Miodkiem. Tymczasem Miodek dojeżdża do mnie i mówi "spokojnie, wiozłem się w kole i nie będę Cię teraz wyprzedzał.." Miłe nie? No to piąteczka za towarzystwo i gonię do mety.

1 miejsce w kat.
24 miejsce open.
HRav 177
Rekord tętna: HRmax 202!!!!

Świetna trasa, bardzo malownicza i dość wymagająca. Oznakowanie rewelacyjne. Mnóstwo strzałek i tasiemek, a czasami też spray na liściach drzew. Mini miasteczko maratonu urządzone pod laskiem na podwórku jakiegoś uprzejmego Pana, który donosi swojskie ogóreczki, griluje kiełbaskę, podaje bogracz. Jest drewniana wiata, jest namiot, do picia zimna cola, woda, lemoniada, ice tea, co kto chce. Wszyscy się mieszczą razem, jest bardzo przyjemnie, rodzinnie. Dość szybko jest dekoracja. A nagrody...! Ogromny puchar a do tego ładny medal i dyplom, przenośne radio, scyzoryk z czymś tam ale taki solidny, fajnie zapakowany, pióro wieczne, budzik, ptasie mleczko, mapa roztocza, zestaw w kształcie różowego serca do manicuru, elegancki zestaw długopis+jakiś breloczek, karty do gry, magnesy na lodówkę z notesikami :D. Chciałoby się więcej takich imprez...
Kategoria 30-50km, wyścig



Komentarze
Agnieszka1984
| 21:20 niedziela, 29 lipca 2012 | linkuj no no Pat niedługo zastąpi Maję
Ifson
| 19:03 niedziela, 29 lipca 2012 | linkuj Teoria jest do dupy..
czarniatko
| 15:18 niedziela, 29 lipca 2012 | linkuj Kurde... tak sie coś nakumulowało, że aż tętno mi do 202 skoczyło! W tamtym roku na xc złapałam swój rekord i było to 198, no ale 202 to już mega dużo. Szczególnie, że wzroki wskazują, że baby w moim wieku powinny mieć 193-194...
gello1
| 13:37 niedziela, 29 lipca 2012 | linkuj to się nazywa kumulowanie energii :D:D:D:D:D
Ifson
| 12:57 niedziela, 29 lipca 2012 | linkuj na treningach opierdarling a na zawodach.. proszę. Też tak chce. :D
czarniatko
| 11:44 niedziela, 29 lipca 2012 | linkuj a nie nie :D. To nie był wyścig klubowy o czym piszę w powyższym wpisie, ale teamowe dziewczyny jak widać najlepsze :D
Magic
| 11:37 niedziela, 29 lipca 2012 | linkuj Gratuluję!!!
Czy to był wyścig klubowy (po podium wnioskuję...)? ;-)
Zastanawiam się też, czy nie zostać trenerem, ha, ha, ha! :-)
czarniatko
| 11:17 niedziela, 29 lipca 2012 | linkuj Ano :D. Chrupki atakują!!!!!!! :D
gello1
| 11:13 niedziela, 29 lipca 2012 | linkuj Inwazja OBSTa się zaczyna:P
Oby tak dalej:D
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin