Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
38.00 km 37.00 km teren
01:54 h 20.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:196 ( 98%)
HR avg:167 ( 84%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

05.08.2012 Maraton w Szczebrzeszynie

Niedziela, 5 sierpnia 2012 | Komentarze 12

Cyklokarpaty nie wyszły, więc żeby weekend się nie zmarnował skoczyliśmy sobie na ściganie do Szczebrzeszyna. Na ten maraton dla odmiany pojechałam z jakimiś sensacjami żołądkowymi. I tak dobrze, że jakoś się ogarnęłam, bo dzień wcześniej jadłam tylko ciemny chleb i izotonik... W autku u Przema, oprócz nas, jeszcze Żwirek i Ifson. Wszyscy w świetnych humorach, tylko mnie coś momentami mdliło, a jak Żwirek wyciągnął swoje magiczne papu o zapachu "wszystkiego", to ledwo wytrzymałam :D.

W Szczebrzeszynie byliśmy niemal pierwsi. Zaraz pozjeżdżała się "rodzinka" - całkiem liczna zresztą ;). A reszta dość podobna do Krasnobrodu, może oprócz OBSTów którzy pojechali do Sokółki. Dystans 40 km. Start ostro pod górę, trochę się luźniej zrobiło. Jako że cała trasa pokryta była lessowym pyłem i w tym tumanie dość słabo było widać oznaczenia, to starałam się trzymać grupek. Po kilku km ze zdziwieniem zauważyłam, że z bocznego asfaltu wtacza się na trasę Miecio... :D. No to goniłam za nim i jeszcze kilkoma chłopkami. Później był piach kopny (na szczęście tylko raz), gdzie trzeba było kawałek przejść. Za nim twarde podjazdy, które jakoś się nie kończyły.. Wszystko wjechałam, chociaż raz to Miecio zza pleców z powątpiewaniem mi rzucił "wjedziesz to?". Były i zjazdy. Utkwiły mi w pamięci 3 bardzo szybkie. Jeden leciał szybkim, kręcącym się, bardzo długim i bardzo wysokim wąwozem z wyrwami i korzonkami. Strach w oczach momentami... Drugi był trochę bardziej płaski, ale nabierało się konkretnej prędkości i wpadało w dwa duże, niewidoczne doły :D. Ja profilaktycznie swoją najcięższą część ciała na zjazdach miałam za siodełkiem, więc rebuś sobie poradził jakoś z tym, ale i tak lekkiego szoka tam doznałam :D. I był też taki szeroki, niby banalny zjazd na pola. Nie wyglądał na początku strasznie więc puściłam klamki, a tu za zakrętem jeszcze bardziej stromo i zaraz znowu stromo a do tego mnóstwo pyłu lessowego. Delikatnie naciskam klamki, a tu czuję że wpadam w poślizg na pyle... Na pełnym gazie, powyżej 40 km/h na stromym zjeździe zarzuciło mnie ze 3 razy mocno na boki i na poważnie się wystraszyłam, nawet bardzo bardzo. Jakbym poleciała to przeleciałabym w dół najmniej z 50 metrów.. Ufff. Gorąco mi nawet teraz jak o tym myslę ;p. Miecio mi uciekł. Nie spodziewałam się też żadnej kobitki za mną, więc na chwilę zatrzymałam się zszokowana i niewiedząca jak jechać ;). Obrałam dobry kierunek i poleciałam do bufetu. A tam... Imprezka.. Cytruski, cukiereczki i ciasteczka i Miecio z Dawidem :D. Miałam ze sobą swój osobisty bufet więc pomachałam im i poleciałam dalej, przez co usłyszałam za plecami oburzone głosy "heeeeej my tu na Ciebie czekamy!" :D. Zaraz mnie dogonili. Marek uciekł a my z Dawidem polecieliśmy kawałek razem. Później rzuciłam do tyłu "hej Dawidku weź tam luknij czy nie schodzi mi powietrze z tyłu" a słyszę "Ja nie Dawidek, tylko Adrianek, ale nie schodzi powietrze" :D. Dawid gdzieś przepadł.. Nowy towarzysz na końcówce mi odjechał i nie dałam rady go dogonić.
Na metę wpadłam I w swojej nielicznej kategorii. Szkoda że nie podali (jeszcze?) miejsca w open.

To co było super, to przepiękne odcinki leśne i sztywne, strome podjazdy, a także zjazdy wąwozami. Trasa bardzo ciekawa i nie pozwalająca się nudzić. Jej charakter i krajobrazy bardzo szybko się zmieniały. Denerwował mnie pył, no ale... teraz myślę, że w sumie taki urok tego wszystkiego.. Nagroda też była super. Dostałam wycieczkę do Lwowa :D. Gratulacje dla Przema, który w mocnym towarzystwie zajął 3 miejsce. Reszta znajomych też świetnie pojechała, pomimo nadprogramowych wycieczek po okolicach ;p. Ot takie to mamy sympatyczne, lokalne ściganka :D.
Kategoria wyścig



Komentarze
Ifson
| 15:37 wtorek, 7 sierpnia 2012 | linkuj dobrze wujku..
gello1
| 14:07 wtorek, 7 sierpnia 2012 | linkuj junior spokój TAM :D:D:D:D:D:D
Ifson
| 14:03 wtorek, 7 sierpnia 2012 | linkuj musi wystartować więcej babek :P żeby zobaczyła co to ściganie :D Bo narazie to królowa ogórków. :D
Magic
| 21:38 poniedziałek, 6 sierpnia 2012 | linkuj Jej.... A możesz chociaż z raz nie stawać na podium? Zapas gratulacji mi się kończy a do końca roku jeszcze daleko... ;-)
gello1
| 20:30 niedziela, 5 sierpnia 2012 | linkuj bywają lepsze dni, że "męczę lepiej ucho" :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
czarniatko
| 20:27 niedziela, 5 sierpnia 2012 | linkuj dawałeś radę za wszystkich :D
gello1
| 20:26 niedziela, 5 sierpnia 2012 | linkuj Jako reprezentant OBSTa musiałem trzymać poziomo-fason :P
czarniatko
| 20:23 niedziela, 5 sierpnia 2012 | linkuj Gellu: w sumie tak :D. Ale mi chodziło o tą zwariowana grupę, która brylowała w Krasnobrodzie. Taki jakby rdzeń OBSTa :). Chociaż w sumie Tobie też dzisiaj dopisywał humorek za 10-ciu ludzi..

Aga, no jest to jakiś pomysł. Chociaż ja nie znoszę sakw :D
Agnieszka1984
| 20:15 niedziela, 5 sierpnia 2012 | linkuj to teraz Pat do Lwowa z sakwami :)
gello1
| 19:43 niedziela, 5 sierpnia 2012 | linkuj a Ty nie??:]
czarniatko
| 19:28 niedziela, 5 sierpnia 2012 | linkuj Oj bo Ty Gellu to tak jakby OBST i trochę jakby RL... :D
gello1
| 19:07 niedziela, 5 sierpnia 2012 | linkuj "może oprócz OBSTów którzy pojechali do Sokółki"
No jaaaaaaaaaak OBSTy były :D:D:D:D:D:D:D
Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin