Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Marzec21 - 1
- 2014, Luty14 - 0
- 2014, Styczeń12 - 3
- 2013, Grudzień26 - 15
- 2013, Listopad15 - 24
- 2013, Październik19 - 23
- 2013, Wrzesień17 - 22
- 2013, Sierpień27 - 7
- 2013, Lipiec11 - 0
- 2013, Czerwiec20 - 13
- 2013, Maj22 - 9
- 2013, Kwiecień23 - 0
- 2013, Marzec28 - 2
- 2013, Luty14 - 6
- 2013, Styczeń14 - 25
- 2012, Grudzień12 - 36
- 2012, Listopad9 - 13
- 2012, Październik2 - 14
- 2012, Wrzesień19 - 38
- 2012, Sierpień16 - 57
- 2012, Lipiec17 - 60
- 2012, Czerwiec19 - 75
- 2012, Maj12 - 77
- 2012, Kwiecień15 - 93
- 2012, Marzec11 - 31
- 2012, Luty15 - 34
- 2012, Styczeń15 - 68
- 2011, Grudzień14 - 66
- 2011, Listopad11 - 94
- 2011, Październik10 - 75
- 2011, Wrzesień23 - 104
- 2011, Sierpień23 - 84
- 2011, Lipiec18 - 44
- 2011, Czerwiec13 - 0
- 2011, Maj12 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec3 - 0
Dane wyjazdu:
43.00 km
0.00 km teren
01:37 h
26.60 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls
29.08.2012
Wtorek, 4 września 2012 | Komentarze 2
Tylko wróciłam do kraju, pojawiła się w mojej głowie myśl, że dam radę jeszcze wbić na ustawkę RL o godz 18:00. Oczywiście przejazd w godzinach szczytu przez Warszawę, sprawił, że w domu zawitałam dopiero koło 20:00, także niewiele myśląc, rzuciłam walizki, wskoczyłam na szoskę i poleciałam na samotną przejażdżkę w celu delikatnego rozruchu po niemal tygodniowej przerwie. Miałam słabą lampkę, więc poleciałam mało ruchliwymi asfaltami. Jadąc asfaltem gdzie dookoła był las, całkiem mocno się bałam, ale za to na polach... było po prostu magicznie :). Pełnia księżyca dawała takie światło, że ciągle widziałam swój cień! Było to tak fajne, że gdy nie jechały żadne samochody (a właściwie wcale nie jeździły) to wyłączałam nawet swoje światełko i jechałam sobie patrząc na swój cień :). Tak jakoś zeszło do 22:00. Mega lajt.Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!
