Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Marzec21 - 1
- 2014, Luty14 - 0
- 2014, Styczeń12 - 3
- 2013, Grudzień26 - 15
- 2013, Listopad15 - 24
- 2013, Październik19 - 23
- 2013, Wrzesień17 - 22
- 2013, Sierpień27 - 7
- 2013, Lipiec11 - 0
- 2013, Czerwiec20 - 13
- 2013, Maj22 - 9
- 2013, Kwiecień23 - 0
- 2013, Marzec28 - 2
- 2013, Luty14 - 6
- 2013, Styczeń14 - 25
- 2012, Grudzień12 - 36
- 2012, Listopad9 - 13
- 2012, Październik2 - 14
- 2012, Wrzesień19 - 38
- 2012, Sierpień16 - 57
- 2012, Lipiec17 - 60
- 2012, Czerwiec19 - 75
- 2012, Maj12 - 77
- 2012, Kwiecień15 - 93
- 2012, Marzec11 - 31
- 2012, Luty15 - 34
- 2012, Styczeń15 - 68
- 2011, Grudzień14 - 66
- 2011, Listopad11 - 94
- 2011, Październik10 - 75
- 2011, Wrzesień23 - 104
- 2011, Sierpień23 - 84
- 2011, Lipiec18 - 44
- 2011, Czerwiec13 - 0
- 2011, Maj12 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec3 - 0
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
00:37 h
0.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:191 ( 94%)
HR avg:181 ( 89%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju
27.04.2013 Cyklokarpaty Przemyśl
Sobota, 27 kwietnia 2013 | Komentarze 0
Pierwsze, długo oczekiwane ściganko w Cyklokarpatach. Jedziemy z Kermitem, Kasią i Michałem. Czuję się nieźle, aczkolwiek pobudki o 4:30 nie należą do najprzyjemniejszych i chociaż wiem że noga nie ma prawa być zmęczona to jednak czuję takie zamulenie.. jakbym wciąż spała. Organizmu trzeba jednak słuchać, więc pomimo oburzenia Kasi, wkładam zatyczki w uszy, na oczy ciemną opaskę, poduszka pod głowę i ciach.. Nie ma mnie :P. W Przemyślu upał. Miła atmosfera, sporo czasu mamy, na spokojnie jem, ubieram się, rozgrzewam się nadzwyczaj solidnie. Od początku myślę o starcie. Co zrobić żeby dobrze ruszyć.. Najbardziej martwi mnie to, że na pół godziny przed wyścigiem linia startu jest już zapełniona. Postanawiam jednak porządnie się rozgrzać a do sektora wejść 10 minut przed startem. Ha! Wchodzę sobie od przodu, z lekkimi wyrzutami sumienia że tak się wpycham. Na wszelki wypadek, żeby nie zostać zlinczowaną, staję w drugiej linii. I start. Dobrze! Uparcie trzymam się tej drugiej linii, chociaż jest to tylko start honorowy. Dobijam nawet do samochodu policyjnego :D. Co raz ktoś mnie kierą wali po plecach i tyłku. Jest nerwowo. Z tyłu są kraksy. Policja odjeżdża tuż u podnóża długiego na 5 km i stromego podjazdu. Zaczyna się ściganko, a właściwie sprint. Na tak krótkim dystansie nie ma żadnych kalkulacji. 10% podjazd to walka z samym sobą. Wszelkie tasowania mają miejsce na tym pagórze, kilka osób mnie mija, kilka mijam ja. Wjeżdżam na szczyt z zaschniętym kompletnie gardłem, na lekkim odcięciu, z malutkimi mroczkami przed oczami. Kilka głębszych wdechów i przechodzi. Koło mnie jedzie jeszcze jakiś chłopak a za nami daleko nikogo. Tak jak przypuszczałam, tak długi podjazd będzie decydował o kolejności na mecie. Lecimy dalej, na podjazdach mam nad chłopakiem przewagę. Na jednym zjeździe wypadam z trasy w krzaki :D. Dalej podoba mi się podjazd na stoku narciarskim i sztywne podjazdy w parku miejskim, które wjeżdżam ledwo co i chyba tylko dlatego że gonię chłopaka :D. I wjazd do miasta, po bruku, z zakrętami, przelot schodkami i meta! Yuuuppii na 100% jestem pierwsza! Patrzę kto będzie kolejny. Po kilku minutach wpada na metę jakaś juniorka. Jest dobrze :D. Robię porządny rozjazd, na którym zaliczam dzwona gdzieś na schodach :/. Kobieca intuicja każe mi kilka razy zapytać orga o wynik. Org każe czekać… W tym miejscu celowo chcę pominąć pewien przykry incydent, który podniósł mi ciśnienie na maxa, jak również nie wspomnę o innych „pomaratonowych” niedociągnięciach organizacyjnych. Zrobię to po to, bo mam po prostu nadzieję, że kolejna edycja będzie zorganizowana na najwyższym poziomie, a wydarzenia w Przemyślu były tylko incydentem. W sumie każdemu może się zdarzyć… Powiem tylko że po wszelkich perypetiach, bardzo późnym popołudniem stanęłam na najwyższym klocku pudła, zajmując I miejsce w kat, jak i I miejsce w open kobiet. W Open ogólnym byłam 16 :)Komentować mogą tylko znajomi. Zaloguj się · Zarejestruj się!
