Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2012

Dystans całkowity:1062.90 km (w terenie 185.00 km; 17.41%)
Czas w ruchu:40:08
Średnia prędkość:26.48 km/h
Maks. tętno maksymalne:202 (102 %)
Maks. tętno średnie:177 (89 %)
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:62.52 km i 2h 21m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
107.00 km 0.00 km teren
03:18 h 32.42 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:184 ( 92%)
HR avg:147 ( 74%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

12.07.2012

Czwartek, 12 lipca 2012 | Komentarze 2

7-osobową grupą pojechaliśmy szosami nad Firlej a raczej obok niego, a później odprowadzając Przema do Germany, wpadliśmy do przesympatycznej kawiarenki. Ogólnie to miało być spokojnie i dostojnie, ale już przy Dukacie widząc tyla chłopa wiedziałam, że będzie rwanko, szarpanko i takie tam. I było. Że też samce w stadzie tak jakoś mają... ;). No ale mam wkalkulowane w ryzyko takie numery. Przynajmniej rozbiło się trochę to co ciągnęło mnie w łydce. A i wpadła seteczka i pogadało się co nieco ;)
Kategoria >100km, RL


Dane wyjazdu:
61.00 km 22.00 km teren
02:24 h 25.42 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:185 ( 93%)
HR avg:145 ( 73%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

11.07.2012

Środa, 11 lipca 2012 | Komentarze 4

W ostatnim momencie poskładałam upapranego Kju do kupy. Heh zakładam inny zacisk do kółka, znowu tarcie o tarcze. Ampula 5tkę to chyba na stałe przytwierdzę gdzieś do adaptera czy coś... Raz dwa się z tym rozprawiłam, 5 zeta w kieszeń na wieczorną myjkę i poleciałam na ustawkę. W składzie z Marioxem, Mateuszem, Radzikiem, Krzysiem P i MBLbnem uskuteczniliśmy terenem tu i tam, sama nie wiem gdzie :D. Żwawo i sprawnie wszystko szło. W Krężnicy przerwa na BEZalkoholowy wynalazek Warki o smaku cytrynowym. Pyszne.. no ale kasa na myjkę przepadła.. ;p. Później goniła nas burza, ale nie dogoniła, a także o dosłownie 50 metrów od nas strzeliło koło w pędzącym tirze. Grzmotnęło nieziemsko, a opona poleciała na wszystkie strony. Dobrze że Mariox kilka sekund wcześniej zechciał stanąć na konsumpcję banana, bo niefajnie byłoby dostać kawałkiem twardej, postrzepionej rozpędzonej opony ;/
Kategoria 50-70km, RL


Dane wyjazdu:
67.00 km 0.00 km teren
03:13 h 20.83 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:195 ( 98%)
HR avg:168 ( 84%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

08.07.2012 Maraton Kresowy w Łomży

Poniedziałek, 9 lipca 2012 | Komentarze 7

Maraton Kresowy w Łomży.
No to od początku ;). To już drugi Kresowy który jadę z teamem OBST z Chełma. Przyjeżdżamy sobie kilkunastoosobową grupą. Wesoła gromadka, śmichy chichy i znowu nie śpię niemal całą noc :D. A to Monika gada do mnie, a to ja do Moniki, to burza, to głosy na dworze, to coś tam innego. Wstaję więc rano, jak przed większością maratonów po ok 3 h snu i nawet się cieszę w duchu, że aż 3h, bo w sumie mogłam wcale nie zasnąć :D.

Na starcie staję w drugiej linii, omiatam wzrokiem gdzie są strategiczne dla mojego wyścigu laski :D. Zastanawiam się krótko czy zaryzykować i spróbować utrzymać się za Agnieszką Nowiczkow, ale ostatecznie pomysł szybko upada, bo trasa niemal 70 km i upał i nie chcę wykończyć się w połowie :D.

A trasa to kompletne zaskoczenie. Pierwsze 10-15 km to super interwał: ostre krótkie podjazdy i szybkie strome zjazdy. Są korzenie, wyrwy po deszczu no i kuuupa piachu, z którym sobie tego dnia nie radzę zbyt dobrze. Mimo wszystko na samych górkach czuję się świetnie. Pomna ostatnich doświadczeń, na płaskim też staram się mocniej przyciskać i jadę dość twardo. W połowie dystansu okazuje się, że chyba za twardo, bo zaczynają się skurcze łydek. HA!! A przecież od środy specjalnie kawy nie piłam, brałam magnez... Tyle poświęceń.. ;d. No i trzeba było co jakiś czas zwalniać, a przy jednej z piaskownic wpinając się dopada mnie taki skurcz łydki, że myślę sobie po co mi to było... Mogłam być teraz nad jeziorem i sączyć browarka przy gitarce... No i wtedy wyprzedza mnie Ania Kędra i ona po piachu po prostu przepłyneła.. Hehehe no to do roboty! :D Gonię uciekinierów na tych zakwaszonych nogach, ale musze na miękkim, bo wciąż mam lekkie skurcze. Niestety dystans się powiększa i na którejś prostej przestaję widzieć uciekającą grupkę. Chwilowy demotywator. A może jednak po prostu paść sobie w runo leśne i zjeść jakiegoś grzyba lub liścia...?

Na szczęście szybko przechodzi... Do końca mam jeszcze 25 km. Plan jest prosty. Kawał terenu, więc jadę swoje, rozjeżdżam skurcze i na ostatnich 10 km (z interwałowymi górkami) ujawniam swoje magiczne właściwości, mijam rywalkę i wjeżdżam w glorii i fanfarach na metę :D. Niestety zanim go zaczęłam realizować dopadł mnie jeszcze skurcz uda. Myślę sobie: no... jeszcze tylko skurcz drugiego uda, ucha, oka... i limit się w końcu wyczerpie, więc pokrzepiona tą myślą zaczynam cisnąć miękko, ale całkiem szybko się rozpędzam. Mijam niekiedy jakichś kolesi co daje mi motywację, a na 10 km przed metą, przy bufecie mijam w końcu i Anię.

Ścigamy się przez następnych 6-7 km po prostu szałowo!!!! Ponad 40km/h po lesie i na łące. Po koleżeńsku coś tam się dopingujemy, w końcu wrzucam blat i odskakuję na kilkaset metrów i .... reeetyyy: SKURCZ!! - taki skmurcz, że aż trzeba stanąć. W takim momencie!!!! Ania mija mnie ze świstem kółek. Zagryzam zęby ruszam za nią. Od tego zagryzania to dziwne że zębów nie połamałam sobie :D. Kurde, 20 km pogoni w skurczach i na ostatnich 3 km mając przewagę mam odpuścić?? Dorzucam do twardości i widzę, że znowu zmniejszam dystans. I już wtedy wiem, że może mnie teraz złapać skurcz każdej części ciała, ale na te kilka km po prostu siłą woli muszę wytrzymać, wyprzedzić, utrzymać, wygrać, a później sobie spokojnie umrę pod drzewkiem. Mijam ostro walczącą Anię i pędzę ile sił w nogach do mety z jakimś powerem nie wiem skąd wziętym :D. Na ostatnim km oglądam się, ale na długiej prostej nikogo za sobą nie widzę. Ostatecznie na metę wpadam z czasem o 2 minuty lepszym i zajmuję 2 miejsce za Agnieszką Nowiczkow. Ta kubitka była poza moim najśmielszym zasięgiem... A skurcze łydek łapią mnie jeszcze kolejnego dnia ;).
Piękne ściganie na ostatnich 10 km, no po prostu +10 do satysfakcji :). Babeczki z OBSTa przejmują 66.6% podium :D

Wielkie gratulacje również dla Wiesława za 2 miejsce w swojej kat. (pomimo poważnego upadku), a także dla Jawo, który otarł się o podium i zajął 4 miejsce :), a także dla wszystkich, bo taką dużą grupą narobiliśmy trochę szumu w Łomży :D

Dst 67km
T: 3h 13 min
2 miejsce, 2 w open kobiet,


Kategoria wyścig, 50-70km


Dane wyjazdu:
51.00 km 6.00 km teren
01:51 h 27.57 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

06.07.2012

Piątek, 6 lipca 2012 | Komentarze 19

Asfalt góralem. O taka odmianka.
Powałeczki w 3 seriach a pomiędzy nimi 20 min spokoju :D
Robię wzór dla Gella i Ifsona (taaaa Iwo przyzwyczajaj się, to już niedługooo ;d). A więc:
{3 x [5 x (60 sek + 30 sek) + 20 min]}

Na koniec błyski i grzmoty więc od Lipniaka już w stresie jechałam. Jeszcze delikatne mycie kjuba i do domu. A pod blokiem. okazało się, że nie wzięłam klucza, a Czarek na siłowni, a tel. w szatni... Więc przez godzinę błąkałam się po osiedlu, w ciemnościach, przy grzmotach, wietrze i chłodzie. Ale za to: zwiedziłam wszystkie osiedlowe dziury, popaczyłam na wszystkie schody ( a część zjechałam), nauczyłam się podrywać i przednie i tylne kółko (!!!), więc też małe krawężniki zaczęłam przeskakiwać :D. I tak zleciało ;). Koło 22:00 już mi głupio było się błąkać, bo Kjub miał zmoczone tarcze i popiskiwał jak prosiaczek. Nie chciałam stresować sąsiadów... Na szczęście "zaraz" przyjechał Cz ;)
Kategoria 50-70km, samotnie


Dane wyjazdu:
54.40 km 0.00 km teren
01:45 h 31.09 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:188 ( 94%)
HR avg:155 ( 78%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

05.07.2012

Czwartek, 5 lipca 2012 | Komentarze 5

Miałam pojechać jakoś szybko, ale nie potrafiłam się zmusić, więc jakaś interwałowa jazda wyszła ;).
Takie tam 6 x (10 min.+ 5 min.)
Kilka razy mijałam seledynową szosę z takąż samą seledynową owijką. Chyba też robił sobie coś mieszanego, tylko nie w tej fazie co ja :D. A na Lukojlu Truskawkę przyłapałam z kolegą ;)
Kategoria 50-70km, samotnie


Dane wyjazdu:
57.50 km 0.00 km teren
01:58 h 29.24 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:186 ( 93%)
HR avg:142 ( 71%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

03.07.2012

Wtorek, 3 lipca 2012 | Komentarze 3

W niemiłosierny skwar wypełzłam z domu po to żeby lajtowo pokręcić z Ifsonem i Wektorem. Żeby było trochę inaczej niż wczoraj, to porobiłam 30 sek przyspieszenia x 5 a później jeszcze 60 sek x 5. A na koniec jakieś zabawy w ucieczki, a raczej w większości przypadków próby, bo Ifsona ciężko było zaskoczyć. Oczy ma młody dookoła głowy :D
Kategoria 50-70km, kameralnie, RL


Dane wyjazdu:
105.50 km 0.00 km teren
03:34 h 29.58 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:175 ( 88%)
HR avg:141 ( 71%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

02.07.2012

Poniedziałek, 2 lipca 2012 | Komentarze 0

Nie miałam pojęcia co dzisiaj zrobić na rowerze, ale że wczoraj cały dzień leżałam przed tv, a ogólnie cały weekend wcinałam grille, piłam kaloryczne trunki itp, to postanowiłam ruszyć na tlenning. Walnęłam seteczkę i pokręciłam 3.5h!. I to samotnie! Pojechałam do Zakrzówka, później w stronę Kraśnika i nawrotka w kierunku Niedrzwicy, gdzie skręciłam na Bełżyce, a później Radawczyki, Palikije, Motycz itp. Przyzwoite jeżdzenie, chociaż pod koniec było strasznie nudno ;)
Kategoria >100km, samotnie


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin