Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

samotnie

Dystans całkowity:8299.03 km (w terenie 957.17 km; 11.53%)
Czas w ruchu:287:08
Średnia prędkość:24.44 km/h
Maksymalna prędkość:51.00 km/h
Suma podjazdów:3773 m
Maks. tętno maksymalne:196 (100 %)
Maks. tętno średnie:189 (95 %)
Suma kalorii:10096 kcal
Liczba aktywności:199
Średnio na aktywność:45.35 km i 1h 49m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
14.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:22.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

02.08.2011 Miasto

Piątek, 2 września 2011 | Komentarze 1

Serwis. Kilka kółek u Pawła na placu dla rekonansu.. Stopkę mi wykręcił i gdzieś schował! (żebym obciachu nie robiła ;p). Teraz taki odruch mi został.. ;). Później szybko do BB zobaczyć co Iwo wyhaczył na ściganku. Rakietki do badmintona.. hmmm ;D. Dobre i to, gratulację! Na koniec pokręciliśmy się króciutko w tereniku, naprawdę króciutko. I jeszcze chwilę w moich okolicach

Dane wyjazdu:
67.00 km 0.00 km teren
02:04 h 32.42 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:23.0
HR max:190 ( 97%)
HR avg:162 ( 83%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

30.08.2011 Lbn-Niedrzwica-Bychawa-Lbn

Wtorek, 30 sierpnia 2011 | Komentarze 2

Dzisiaj w planach było pojeździć szybciej. Do Niedrzwicy pięknie się jechało 36-38km/h. Myślałam sobie jaka to ja jestem super oh i ah... Później skręciłam na Bychawę i niestety.. okazało się, że super nie jestem, tylko wiało mi w plecy ;D. Przed Żabią Wolą kątem oka dostrzegłam ciągnące się za mną koło, cienkie koło ;p.. Taki cichacz skubany... Pomyślałam, że nie będę się odwracać i zobaczymy jak się rozwinie sytuacja. Po jakimś czasie poczułam się jednak solidnie zmęczona, a facet sobie jeszcze na luzik wrzucał, bo słyszałam takie terkotanie, tak mu się komfortowo jechało.. W końcu się zebrał przed samym Lublinem i mnie wyprzedził, okazało się że jakiś starszy Pan, ale ubrany po kolarskiemu. Później znowu go wyprzedziłam i już na Cienistej zobaczyłam, że Pan Master gdzieś przepadł.. Zastanawiałam się co się stało, bo nie było gdzie za bardzo skręcić.. A okazało się, że Panu Masterowi wypadł licznik. Dojechał na most i tak sobie całą ścieżkę pogadaliśmy. Dostałam wykład z historii kolarstwa lubelskiego ;), zaproszenie do Dysa;p;p;), bo Pan, a jakże - ściga się. W ogóle pomyślałam, że fajne w kolarstwie jest to, że można je uprawiać nawet w starszym wieku i w zasadzie większość imprez uwzględnia kategorie dla tych ludzi i mają szanse coś tam sobie powygrywać. W innych dyscyplinach jest chyba trudniej, jesteś stary, osiągasz jakiś wiek i heja, nie ma Cię w sporcie. Plan zrealizowałam. Nogi mnie bolą. A teraz będzie trochę przerwy od rołwera. Na jakiś czas powrócę do korzeni tj. zacznę robić porządny makijaż, układać włosy, założę kolczyki, kieckę i szpilki, będzie cudownie ;)

Kraśnickie-Niedrzwica-Bychawa-Cienista (most): avs 32.5 km/h

Kategoria 50-70km, samotnie


Dane wyjazdu:
63.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:42.00 km/h
Temperatura:24.0
HR max:171 ( 88%)
HR avg:144 ( 74%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

29.08.2011 Bychawa

Poniedziałek, 29 sierpnia 2011 | Komentarze 0

Spokojnie, na tyle spokojnie, że nawet dało się pomyśleć o tym i tamtym. Lekko nudno, zero rowerzystów i kolarzy na trasie. Asfalt tak przyjemnie gładki, że aż przyłapałam się ze 2 razy na takim jakby zawieszeniu, kręciłam sobie - tępo patrząc przed siebie i nagle łapałam takie oprzytomnienie ;)

avs 28.6km/h

Kategoria 50-70km, samotnie


Dane wyjazdu:
27.00 km 23.00 km teren
01:13 h 22.19 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:30.0
HR max:172 ( 88%)
HR avg:127 ( 65%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

27.08.2011 Stary Gaj

Sobota, 27 sierpnia 2011 | Komentarze 2

Miałam godzinkę, więc śmignęłam do Starego Gaju. Ciężkawo coś było. Rower skrzypiał, upał niemiłosierny, po kilku hopkach zaczęłam się rozpływać, pulsak niby działał, ale momentami coś się z nim złego działo, gps oszalał (dawno w lesie nie był hehe). W lesie momentami wciąż można spotkać takie nie wiadomo jakie podłoże. Z daleka wygląda na suche a jak wjeżdżam to PLUM i okazuje się że błoto że hohoho. 2 razy w tymże błotku poległam. Tak upaprana zrobiłam w osiedlowym sklepie zakupy, skoczyłam na myjnię, zadzwoniłam do serwisu rowerowego i... KOPA. Dopiero w poniedziałek da radę rower przyjąć...
Kategoria <30km, samotnie


Dane wyjazdu:
35.00 km 3.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:42.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: 64 m
Kalorie: kcal

22.08.2011 Krężnica Jara

Poniedziałek, 22 sierpnia 2011 | Komentarze 2

Jakoś jednak udało się wyjść na rower. Siedziałam w gaciach rowerowych prawie 2 godziny w domu i już powoli traciłam nadzieję, że przestanie padać. Koniec końców wyszłam po 19. Ścieżka rowerowa pusta, więc można było porobić w zasadzie wszystko :D. Noo niezupełnie pusta.. Tuż za tamą zobaczyłam rolkarza. To na pewno był TEN rolkarz. Ubrany na czarno zasuwał wymachując kończynami na całej szerokości ścieżki. Brakowało mu tylko peleryny i wyglądałby jak batman. Dzisiaj nie dałam się sprowokować i jechałam sobie za nim aż do Cienistej. Być może, odczuwał nawet lekki stresik ;p, bo kilka razy się odwracał za siebie, raz przyspieszał, raz jakby chciał mnie puścić, ale ja dzisiaj nie miałam ochoty wypluwać sobie płuc ;D. W Krężnicy łapała mnie już niezła szarówka, gdy na jezdnię wyszło coś co przypominało wielkiego charta bezogoniastego. Chyba sarna, a może jelonek. Jak tylko mnie zobaczyło, dało susa na łąki i nawet aparatu nie zdążyłam wyciągnąć ;(. Szkoda, bo super wyglądał chudzielec stojąc na środku asfaltu ;). Bardzo przyjemne powietrze i ogólnie miło się w nocy jedzie, pod warunkiem, że nie uruchamia mi się wyobraźnia :). Jedyny mankament to wszędobylskie robactwo..
Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
2.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

17.08.2011

Środa, 17 sierpnia 2011 | Komentarze 12

Całe mnóstwo km ;D. Przejechałam kawałek wąwozu, stwierdziłam, że mnie kolano boli i zawróciłam ;/. Okład na kolano i jutro po pracy dosiadam szoskę i gdzieś śmignę.
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
63.00 km 0.00 km teren
01:59 h 31.76 km/h:
Maks. pr.:51.00 km/h
Temperatura:23.0
HR max:187 ( 96%)
HR avg:161 ( 82%)
Podjazdy:126 m
Kalorie: 850 kcal
Rower:Bulls

09.08.2011 Lbn-Strzyżewice-Bychawa-Lbn

Wtorek, 9 sierpnia 2011 | Komentarze 3

Nie wyrobiłam się na ustawkę terenową, więc wyszłam szusować po asfaltach. Za Strzyżewicami o mało nie rozjechał mnie jakiś facet wyprzedzający z przeciwnego pasa. Na tej samej trasie na większym podjeździe wyprzedziłam jakiegoś dresika, który krzyknął za mną resztką sił "Aaa zapier.... sobie szybko!" heh... byłam tak zniesmaczona, że aż nie zatrzymałam się w Bychawie. Ogólnie strasznie nudno jakoś było.
Kategoria 50-70km, samotnie


Dane wyjazdu:
101.00 km 0.00 km teren
03:28 h 29.13 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:30.0
HR max:176 ( 90%)
HR avg:152 ( 78%)
Podjazdy:175 m
Kalorie: 1803 kcal
Rower:Bulls

07.08.2011 Lbn-Strzyżewice-Zakrzówek-St.Wieś-Bychawa-Lbn

Niedziela, 7 sierpnia 2011 | Komentarze 10

Pomyślałam sobie, że żwawo, ale bez świrowania (ze szczególnym uwzględnieniem pulsu) zrobię setkę. Miałam jechać z Ifsonem, który jednak na Osmolickiej się odłączył... Było upalnie i był silny wiatr w twarz przez 40 km. Mało mnie to nawet wkurzało, przynajmniej nic mi nie spływało po twarzy, bo od razu wiaterek suszył. Po nawrocie na Lublin wiało już tylko w plecy, można było fajnie pojeździć. Wiaterek dosłownie wpychał mnie na pagórki ;). W Bychawie krótki postój na tankowanie. Powrót ścieżką wypełnioną golasami z piwkiem w łapkach. Jak mi się chciało pić coś zimnego...

Czas jazdy przybliżony, Vavg między 28-30km/h (brak licznika)

Kategoria >100km, samotnie


Dane wyjazdu:
62.96 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:46.74 km/h
Temperatura:25.0
HR max:184 ( 95%)
HR avg:166 ( 86%)
Podjazdy:185 m
Kalorie: 948 kcal
Rower:Bulls

02.08.2011 Bychawa

Wtorek, 2 sierpnia 2011 | Komentarze 3

Pierwsza poważniejsza jazda z Falconem. Pierwsze 15 km skurcze w lewym udzie. Dziwne że tak na początku... Jak tylko zniknęły to kolano zaczęło boleć lekko, też dziwnie bo z tyłu. Wolę jednak z przodu, bo wtedy wiem o co kaman, a tak trochę sie stresowałam. Po podjazdach w przed Bychawą przeszło. W ogóle jechałam z wiatrem w plecki i byłam zachwycona. W Bychawie nawróciłam i na zakręconym długim podjeździe dostałam taką ścianą wiatru w twarz, że nie dałam rady i zatrzymałam się na chwilę ;/. Zauważyłam że na szosie gorzej mi wychodzą starania "kręcenia bucikami na okrągło". Poza tym jak zapomnę to coś kolano odchylam na zewnątrz tak pokracznie ;/. Do mostu nad zalewem walczyłam. Od mostu: spokojnie. Spotkałam Iwo, przy LkJ Adama. Fajna jest ścieżka :).

LKJ - Zakrzówek - Bychawa - Most na zalewie: 50.04 km, 1.34.08, 31.90km/h.

Niby mocno jechałam, ale trochę niesamowita ta prędkość ;/. Czy może być taka różnica po przesiadce z MTB na szosowy???

Kategoria 50-70km, samotnie


Dane wyjazdu:
89.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

29.07.2011 Integracja + Masa Krytyczna + Zalew

Piątek, 29 lipca 2011 | Komentarze 0

1. Taka integracja. Dobrze szło, ale wjechałam chyba na coś ostrego, może kawałek szkła. Kurde i opona rozcięta kawałeczek ;/. Niby nie do końca ale.. Jak znam życie to się rozejdzie bardziej albo wjadę tym miejscem znowu w coś ostrego i wtedy pożegnam całkiem nową, dobrą oponę. heh.. Rocky jest jak fakir, może jechać po szkle i gwoździach. A Falkonik-Flakonik widzę, że delikatny chłopak... Heh..Poza tym zgrzytem jechało się genialnie. Wiatr nam nie przeszkadzał, tylko tyłek, mięśnie łydek i ramion coś mnie bolą. Trochę bardziej zgięte kolano niż z Rockym, insza pozycja i już starcze kości się buntują ;)

2. Masa krytyczna. Fajnie czasami zobaczyć tyle znajomych buziek w jednym miejscu. Jechałam całą traskę z tyłu. Pełny komfort. Tak mi się podoba.. :)

3. Zalew. Bezpośrednio po masie z Marioxem, polecieliśmy nad zalew. Do mostu było wariacko-szybko, na moście umierałam sobie z dobrych 10 minut. Powrót spokojnie, tak żeby pogadać ;)

Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin