Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

samotnie

Dystans całkowity:8299.03 km (w terenie 957.17 km; 11.53%)
Czas w ruchu:287:08
Średnia prędkość:24.44 km/h
Maksymalna prędkość:51.00 km/h
Suma podjazdów:3773 m
Maks. tętno maksymalne:196 (100 %)
Maks. tętno średnie:189 (95 %)
Suma kalorii:10096 kcal
Liczba aktywności:199
Średnio na aktywność:45.35 km i 1h 49m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
22.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:17.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Clermont i okolice

Sobota, 22 października 2011 | Komentarze 11

Krótki przedpołudniowy wypadzik na mieszczuchu. Na początku kilka spraw do załatwienia związanych ze zwrotem kaski za pobyt ;P. Później na dworzec kolejowy wydrukować bilecik na poniedziałek. Następnie ruszyłam w przeciwnym kierunku do Aubiere, czyli tam gdzie mnie jeszcze nie było. Miasto znowu puste i znowu się źle jechało przez te jednokierunkowe uliczki ;/. Niedobitki spotykanych ludzi chodziły z bagietkami i zielonymi wiechciami wystającymi z toreb. Wszyscy jacyś znudzeni..
Wyjechałam z Clermont i podjechałam na dość wysokie wzgórze, które później okazało się wulkanikiem ;P. Super z daleka wyglądało. Całe w ogródkach i sadach, położonych jakby na pięterkach. Trochę jak kopalnia odkrywkowa ;P. Wyjeżdżając z okolicznego miasteczka podjechał do mnie jakiś facet i coś krzyczał z samochodu. Albo o coś pytał albo faktycznie krzyczał ;P. Oczywiście nie zrozumiałam, więc nawet nie złapałam stresa. Na koniec do marketu po soczki i inne likłidy, no i oczywiście serki pleśniowe. Mam nadzieję że tym razem nie tak ostre jak ostatnio testowane i nie będę miała odruchu wymiotnego, ani też nie trzeba będzie jeść chili żeby usunąć ten okropny smak ;P.

Kategoria <30km, samotnie


Dane wyjazdu:
25.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

05.10.2011 Nieśmiałe wyjście

Sobota, 8 października 2011 | Komentarze 0

Chyba to był ten dzień. Dostałam info, że mogłabym pojechać do Hru z Karcerem. Jako, że od ponad tyg. obijałam się,to postanowiłam wyjść na szoskę sprawdzić jak się sprawy rzeczywiście miewają. Żadnego woooow nie było. Nogi słabe, wiało i ogólnie coś nie mogłam się zmotywować. Poturlałam się tak trochę i zniesmaczona wróciłam do domu.
Kategoria <30km, samotnie


Dane wyjazdu:
63.00 km 0.00 km teren
02:21 h 26.81 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:149 ( 76%)
HR avg:125 ( 64%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

27.09.2011 Total lajt

Wtorek, 27 września 2011 | Komentarze 7

Dzisiaj zrobiłam prezencik dla nóg. Zafundowałam im mega lajcik, płynne, dokładne kręcenie, pełen tlenix. A tak na serio wynudziłam się jak dawno. W drodze powrotnej nagle zrobiło się bardzo zimno. Czułam jak mi smarowidło w kolanach zamarza ;/. Nie ma co kozaczyć, trzeba długie spodnie brać. Oczywiście powrót po ciemku, ale 2.5 h wymęczyłam. Teraz siedzę przed kompem i trzęsę się z zimna ;/
Kategoria 50-70km, samotnie


Dane wyjazdu:
82.00 km 0.00 km teren
02:53 h 28.44 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:23.0
HR max:172 ( 88%)
HR avg:140 ( 72%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

19.09.2011

Poniedziałek, 19 września 2011 | Komentarze 3

Późno wyjechałam. Do tego coś mnie podkusiło, żeby w Bychawie odbić w lewo. Oczywiście (jak to u mnie już bywa) po kilkunastu km jazdy "w lewo", poczułam się jakoś niepewnie i straciłam orientację. Ostatecznie wyjechałam na drogę 835, gdzie nie było pobocza i śmigały tiry. Podsumowując: odcinek Bychawa-835 to dość parszywy asfalt, przypominający momentami "kocie łby". Na 835 dopadła mnie już szarówka, na szczęście od Piotrkowa zaczęło się pobocze. Do koła przyczepiło mi się też jakieś mtb i wiozło się tak z 10 km. Trochę się wkurzałam, bo gość zasłaniał moje czerwone, migające i jedyne światełko, ograniczając zapewne moją widoczność. Sam nic nie posiadał ;/. Z drugiej strony zaplanowałam spokojną jazdę i nie chciałam się z nim szarpać, ale w końcu nie wytrzymałam. A tak, to bardzo dobrze się jechało, po raz kolejny muszę powiedzieć, że bardzo odpowiada mi nocne powietrze..
Kategoria 70-100km, samotnie


Dane wyjazdu:
52.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max:184 ( 94%)
HR avg:144 ( 74%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

15.09.2011

Czwartek, 15 września 2011 | Komentarze 3

Taka jazda jak i cały dzień. Czyli badziewie. Kompletnie rozbita wyszłam na rower, bez pomysłu, bez ochoty, żeby na chwile odpocząć od kompa. Coś tam kombinowałam, próbowałam się zmusić do większego wysiłku i bardzo marnie mi to wszystko wychodziło. Raz że wczoraj było mocniej, dwa że ogólnie kiepski dzień i trzy że mocno wiało z kazdej strony. Więc nie było jak zwykle, że gdy mocno cisnę to nogi jeszcze dają radę a kardio pada pierwsze. Dzisiaj odwrotnie, puls pomimo chęci niski, a nogi nie dawały rady. Padaka.. Wróciłam zniesmaczona jeszcze bardziej niż wyszłam.
Kategoria 50-70km, samotnie


Dane wyjazdu:
56.00 km 45.00 km teren
03:03 h 18.36 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max:175 ( 90%)
HR avg:125 ( 64%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

14.09.2011 Stary Gaj + Wierzchowiska z RL

Środa, 14 września 2011 | Komentarze 2

Na chwile do Starego Gaju, później na ustawkę RL. Kierunek Wierzchowiska. Dużo terenu, większość w nocy. Przez całą drogę miałam wrażenie, że zaraz złapie mnie skurcz uda. Jakoś tak dziwnie boli od niedzieli. Może coś naciągnęłam.. Jechałam sobie spokojnie z tyłu, więc wróciłam strasznie zakurzona ;). Noc, co dziwne o tej porze roku, niesamowicie przyjemna. Ciepła, a do tego jasna. Księżyc w pełni i odgłosy zwierząt w lesie robiły niezły klimacik. Pomyślałam że w mniejszej ekipie mogłabym się nawet bać ;). Natomiast sama w życiu nie chciałabym tym lasem jechać w nocy. Mam ochotę powtórzyć ten wypad ;D

Dane wyjazdu:
30.00 km 22.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

10.09.2011 Stary Gaj-Dąbrowa

Sobota, 10 września 2011 | Komentarze 10

Słabo było. Chciałam przyspieszyć kilka razy i nie mogłam ;/. Nogi takie beznadziejne były, osiągałam tętno 175 i koniec, nie dawało rady i chyba wiem dlaczego :(. Dalej.. Pozjeżdżałam sobie pagórki z SG, a później pagórki piaszczyste w Dąbrowie których ostatnio nie mogłam zjechać. Styl bardzo słaby, no ale zjechane, niektóre nawet po dwa razy. Na jednym z powtórzeń piaszczystego zjazdu, zaliczyłam wywrotkę, spadł mi łańcuch na zewnątrz. I za nic nie mogłam go wcisnąć na miejsce. Mordowałam sie z nim kilkanaście minut i w końcu wezwałam wóz techniczny ;). Szybko do BB, przy okazji kupiłam ciaśniejszy koszyk i nowy bidon. Na koniec zjazd i podjazd na globusie.

Kategoria <30km, samotnie


Dane wyjazdu:
15.00 km 13.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

07.09.2011 Stary Gaj

Piątek, 9 września 2011 | Komentarze 0

Miało być: rano, na szosie, długo i szybko, ale z racji że robiłam aż 3 podejścia do wyjścia z wyrka, to pozostała mi tylko niecała godzinka, z którą nie za bardzo wiedziałam co zrobić. Pojechałam więc pokręcić się chwilkę po starym gaju.

Kategoria samotnie, <30km


Dane wyjazdu:
64.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:15.0
HR max:182 ( 93%)
HR avg:165 ( 85%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

09.09.2011 Lbn-Bychawa-Lbn

Piątek, 9 września 2011 | Komentarze 5

Jak przyjemnie było znowu popłynąc asfalcikiem... Ten komfort.. ;). Wszystko byłoby ok gdyby nie silny wiatr. Niby nie miałam centralnie w twarz, ale do Bychawy i z powrotem nieźle dawało w bok. Tak mocno, że jak w drodze z Bychawy mijały mnie 2 tiry i przez moment zasłoniły mi boczny wiatr, to aż się solidnie zachwiałam - taka była różnica. Starałam się naprawdę mocniej pojechać (i pojechałam), ale jakoś się to nie przełożyło na wynik :D. Na ścieżce o mało nie rozjechałam dwóch lasek. Jechały z naprzeciwka, widziałam je z daleka. Toczyły się moją "ulubioną" formacją ścieżkową, czyli parami, trzymając się za ręce, a raczej coś sobie podająć. Zjechałam więc na prawo, aż na trasę dla pieszych, a one tuż przede mną zaczęły się trzęść, wykonały jakieś dziwne ruchy, popiszczały i w ostatnim momencie też zjechały na część dla pieszych! Jak kaczki jakieś, zupełny brak logiki.. Jechałam powoli, więc zdążyłam wyminąć je lewą stroną przy okazji coś tam rzuciłam.. Później dojechałam znowu do jakiegoś starszego pana, tym razem na mtb. Nieźle cisnął, więc i ja postanowiłam się jeszcze troszkę zmobilizować i tak dojechaliśmy razem do LKJ. Podziękowaliśmy sobie za jazdę i tym miłym akcentem skończyłam dzisiejsze szosowanie ;)

LKJ-Bychawa-Tama avs: 31.0 km/h

Kategoria 50-70km, samotnie


Dane wyjazdu:
45.00 km 35.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:155 ( 79%)
HR avg:127 ( 65%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1037 kcal

05.09.2011 Lekkie terenowanie

Poniedziałek, 5 września 2011 | Komentarze 3

Z Rokim w tereniku. Zapuściliśmy się przed siebie, kilka razy droga nam się skończyła. W Prawiednikach nie znalazłam mostka, więc skoczyłam do Nowin, gdzie namiętnie i z pasją ujeżdżałam piachy. Tak się zaterenikowałam, że aż mnie noc złapała i musiałam po ciemku wracać ;/. Do tego oczywiście też droga się skończyła tu i tam. Rokiego zaatakował drut kolczasty z którym walczył dobrych kilka sekund, a później walczył z nim mój but, a jeszcze później okazało się że to była jakaś jeżyna ;/. Po tej potyczce wyniuchały moją obecność jakieś kundle. Tysiące burków zaczęło ujadać. Wystraszyłam się i uciekłam z tereniku na Janowską i smieszkę. heh..

Kategoria 30-50km, samotnie


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin