Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

30-50km

Dystans całkowity:7276.80 km (w terenie 1628.00 km; 22.37%)
Czas w ruchu:184:34
Średnia prędkość:22.12 km/h
Maksymalna prędkość:44.23 km/h
Suma podjazdów:2270 m
Maks. tętno maksymalne:202 (102 %)
Maks. tętno średnie:182 (90 %)
Suma kalorii:2740 kcal
Liczba aktywności:181
Średnio na aktywność:40.20 km i 1h 50m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
49.00 km 47.00 km teren
02:32 h 19.34 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:202 (102%)
HR avg:177 ( 89%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

29.07.2012 Maraton IPA, Krasnobród

Niedziela, 29 lipca 2012 | Komentarze 9

Dzień zaczął się rewelacyjnie. Spałam 6.5 h! Do Krasnobrodu przyjeżdżamy godzinę przed wyścigiem. Obok mnie kręci się jakieś dziewczę ze specem i kimś kto wygląda i zachowuje się jak trener. Oboje twierdzą że wygrają, są najlepsi, a trener twierdzi, ze jego zawodniczka jest przepiękna. Fajna motywacja! :D.

Tymczasem.. niby lokalny wyścig, niby nigdzie się o nim nie mówiło, a tutaj: bus z kozackim miodkiem, mejdeje, obsty, rowerowy lublin, jakiś klub z Zamościa, Tomaszów, kilka osób z warszafki i jeszcze trochę ludzi nie wyglądających na lokalsów...

Start honorowy przez Krasnobród. Jadę na samym początku, ale nagle Specówna zaczyna uciekać.. Na starcie honorowym! Hmmmm, postanawiam nic nie robić. Albo jest tak dobra i jej nie dogonię i tak, albo po prostu nierozsądna, a wtedy ją złapię na trasie :D. Cała grupa jedzie dalej leniwie. Dopiero po ok 5 km peleton uznaje, że czas zakończyć start honorowy i zaczyna wyprzedzać mnie między innymi Żwirek i Darek Paszczyk i jeszcze kilka osób. No to ruszam i ja. Z pół kilometra dalej w lesie, w hałdzie piachu stoi Specówna.. No i to był ostatni raz kiedy ją widziałam :).
Na dzień dobry jest ze 2 km podjazdu w lesie. Głównie po piachu, niekiedy takim, że wszyscy idą. Dość mocno daje mi to po nogach. Na koniec podjazdu, wyprzedza mnie Ania, która lepiej biega z rowerem :D. Więc gonię. Nie ukrywam, że odpowiada mi takie coś. Zaraz jest znowu piach i piach i piach... Ludzie prowadzą, próbuję jechać ale w większości przypadków i tak muszę zejść. RK w wersji 2.0 czyli 1.9 zdecydowanie nie dają rady. Obniżone ciśnienie z 2.5 do 2.0 i tak bardzo poprawia jazdę, ale żałuje że nie założyłam Noby Nica 2.25 na przód ;/. Wyprzedzam Anię, a na szutrowo-kamiennym, polnym zjeździe z lekkim niedowierzaniem widzę, jak bokiem na ogromnej prędkości wyprzedza mnie Ela Mróz... Wypadamy na asfalt, rozkręcam na max i do lasu wpadam znowu prowadząc. Po kilku km widzę Żwirka, który idzie z rowerem i kapciem w moją stronę i mówi "ooo Ty też się zgubiłaś" :D. Dojeżdżająca z tyłu Ania krzyczy że musimy skręcić w lewo. Kawałek drogi jedziemy z Anką gadając o Żwirkowej gumie. Wiezie się z nami gość z miodu kozackiego i jakiś Pan z Tomaszowa, który twierdzi, że zna trasę i wie jak objechac piachy :D. Po jakimś czasie odbijam od Ani, bo wiem, że zaraz będą znowu zjazdy i boję się że Ela znowu będzie tam fruwać. Miód Kozacki leci za mną i tak wpadamy na 2 "górskie pętle" w lesie. Podjazdy zacne, długie i strome. Wjeżdżamy z prędkością niższą niż 8km/h :D. Pagór ma ponad 400m wysokości, kręci się ok 500-700 m w górę, lekko się wypłaszcza i kolejna ściana na ok 500m i na koniec jeszcze jedna. Jest też uroczy podjazd na jakiś szczyt. Podłoże jest tam z igieł i szyszek, nie widać trasy, tylko na drzewach powiewają taśmy, więc jedzie się jak popadnie. I taki sam super zjazd. Bardzo miękko, przyjemnie, rzadkie drzewa i ogólnie taka a'la grań. Dalszy zjazd jest już bardzo szybki, szutrowo-kamienny i w pewnym momencie muszę złapać za klamki bo mam wrażenie że mnie wyrwie z pedałów. Tak trzęsło że nic nie widziałam :D. Na wjeździe na drugą górską pętelkę, policjant krzyczy mi że jestem pierwsza, a do mety już tylko 5 km. Więc lecimy dalej z Miodkiem Kozackim. Jakoś szybko pokonujemy po raz drugi te strome długie podjazdy i na zjeździe postanawiam już na max szybko pojechać, na wszelki wypadek gdyby Ela gdzieś tam miała frunąć ;). Na kamieniach puszczam totalnie klamki, skutkiem czego ledwo wyrabiam sie w zakręcie i musze sie asekurować w locie jedną wypiętą nogą. Wypadamy na ostatnie 300-400 metrów asfaltu do mety i próbuję się mega mocno zagiąć, żeby wjechać przed Miodkiem. Tymczasem Miodek dojeżdża do mnie i mówi "spokojnie, wiozłem się w kole i nie będę Cię teraz wyprzedzał.." Miłe nie? No to piąteczka za towarzystwo i gonię do mety.

1 miejsce w kat.
24 miejsce open.
HRav 177
Rekord tętna: HRmax 202!!!!

Świetna trasa, bardzo malownicza i dość wymagająca. Oznakowanie rewelacyjne. Mnóstwo strzałek i tasiemek, a czasami też spray na liściach drzew. Mini miasteczko maratonu urządzone pod laskiem na podwórku jakiegoś uprzejmego Pana, który donosi swojskie ogóreczki, griluje kiełbaskę, podaje bogracz. Jest drewniana wiata, jest namiot, do picia zimna cola, woda, lemoniada, ice tea, co kto chce. Wszyscy się mieszczą razem, jest bardzo przyjemnie, rodzinnie. Dość szybko jest dekoracja. A nagrody...! Ogromny puchar a do tego ładny medal i dyplom, przenośne radio, scyzoryk z czymś tam ale taki solidny, fajnie zapakowany, pióro wieczne, budzik, ptasie mleczko, mapa roztocza, zestaw w kształcie różowego serca do manicuru, elegancki zestaw długopis+jakiś breloczek, karty do gry, magnesy na lodówkę z notesikami :D. Chciałoby się więcej takich imprez...
Kategoria 30-50km, wyścig


Dane wyjazdu:
44.00 km 0.00 km teren
01:30 h 29.33 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:187 ( 94%)
HR avg:148 ( 74%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

26.07.2012

Czwartek, 26 lipca 2012 | Komentarze 0

Powałki krótkie, ale mocne. Miały być długie i mniej intensywne, ale w nogach czułam jednak wczorajsze wygłupy, więc odpuściłam.
Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
48.00 km 0.00 km teren
02:10 h 22.15 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg:116 ( 58%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

24.07.2012

Środa, 25 lipca 2012 | Komentarze 0

Ustaweczka z RL. Naprawdę fajne spotkanie. Sporo ludzi i gadanie, gadanie, gadanie :). Na koniec coś zażartowałam o próbie ucieczki Krzysia, no i zaczęły się wygłupy, skoki i zaginki na podjazdach na Lipniaku. Pokręciliśmy się wyszukując jak największe hopki, także na finiszu czułam już z lekka nogi :D.
Roki odkurzony, działa, ma się dobrze. Trochę toporny jest, ale wciąż ma to COŚ :D. Tylko jakoś tak dziwnie się na nim siedzi... Mostek strasznie wysoko i cały kokpit jakiś wysoki... hmmm
Kategoria 30-50km, RL


Dane wyjazdu:
44.50 km 0.00 km teren
01:30 h 29.67 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:178 ( 89%)
HR avg:146 ( 73%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

19.07.2012

Piątek, 20 lipca 2012 | Komentarze 0

Aż o 19:00! Czekałam aż przestanie padać no i doczekałam się.
3 x {5 x (60 sek + 30 sek) + 10 min}
Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
31.00 km 27.00 km teren
01:45 h 17.71 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:151 ( 76%)
HR avg:118 ( 59%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

14.07.2012

Sobota, 14 lipca 2012 | Komentarze 1

Pierwsza godzina pokręcona leniwie w SG. Później wjechałam na jakieś pola i łąki z pokrzywami po pas, tak że częściowo musiałam nawet iść, bo szkoda mi było roweru na wchodzące wszędzie krzaczory. Druga godzina to ogólnie plątanie się i wjeżdżanie w ścieżki, które zaraz się kończyły :). Na koniec pucowanko Kju. Wreszcie z czystym sumieniem będę zasypiała widząc koło łóżka błyszczący, pachnący rower, a nie brudasa z odpadającym błotem :D. Teraz niech czeka sobie na jakieś ściganko. Od jutra szoska :)
Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
46.00 km 14.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

29.06.2012

Sobota, 30 czerwca 2012 | Komentarze 1

Podskoczyliśmy z Ifsonem i Żwirkiem na Bike Park. Zrobiliśmy fajny odcinek trasy jutrzejszego xc. W doliki między hopami piachu nakładliśmy eleganckich płaskich kamieni wapiennych i powstał singiel z kamieni. Fajny, fajny, ale Seb przysypał nam to piaseczkiem. A i tak zostało fajnie i kręto w tamtym miejscu ;). Później wypad do centrum na masę krytyczną. Akurat po mieście kilka przyspieszeń wpadło (rzecz jasna nie na masie ;)). W połowie masy oderwaliśmy się i znowu na Bike PArk. Pizza, zabawy na pump tracku i co kto chciał. Wróciłam koło 23 z lekka zmęczona i stwierdziłam, że nie dam rady umyć roweru. Czyli czeka mnie ściganie na brudnym sprzęcie, a strasznie tego nie lubię ;)

Dane wyjazdu:
32.00 km 17.00 km teren
01:20 h 24.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg:148 ( 74%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

25.06.2012

Poniedziałek, 25 czerwca 2012 | Komentarze 2

Polatane ze Żwirkiem po okolicznych laskach. W Krężnicy to nawet jakiś nowy las.. aż straciłam orientację, a jak wyjechaliśmy na asfalt to nie wiedziałam gdzie jestem. Tętno obniżone, noga coś podejrzanie świetnie podawała ;)
Kategoria 30-50km, kameralnie


Dane wyjazdu:
31.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

23.06.2012 Lublin City Race

Niedziela, 24 czerwca 2012 | Komentarze 0

Mieliśmy podjechac i pooglądac ze Żwirkiem XCE, chciałam też porobić trochę zdjęć, ale na wstępie przykatowała mnie Natalia z Olką. Coś tam się opierałam - jak to ja :D, ale zaskakująco niedługo ;). Także pojeździłam sobie po Starówce Lubelskiej. Szkoda że nie przyjechałam na trening bo nie wiedziałam co mnie czeka na trasie. Na szczęście jakoś wszystko poszło dość gładko. Ogólnie miałam 3 wyścigi, doszłam do finału i zajęłam 3 miejsce. Super zabawa, świetny klimat, mnóstwo znajomych i dobry przepał przed maratonem w Chełmie :)
Kategoria 30-50km, wyścig


Dane wyjazdu:
47.00 km 0.00 km teren
02:17 h 20.58 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:174 ( 87%)
HR avg:137 ( 69%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

22.06.2012

Piątek, 22 czerwca 2012 | Komentarze 3

Lekki terenik. Nosz kuuurdeeee. Coś mi chrupie w kolanie... ;/. Nie chcę znowu noooo. A to wszystko po Dysie, buuu :(.
A tak poza tym to ok, jak zawsze po przejściu z asfaltu w teren. Jako, że nie ma czasu na docieranie nowych klocków hamulcowych, włożyłam więc stare, które były w całkiem dobrym stanie, wyregulowałam na nowo hamulec (zgodnie z obszerną online instrukcją Gella1) i proszę... tarcza 180mm ledwo-słyszalnie już tylko gdzieś tam się otrze, a poza tym jest dobrze i hamulec nie piszczy jak zarzynany prosiak ;). Po niedzieli rozbiorę to jeszcze raz, ładnie wyczyszczę i zrobię tak że będzie idealnie i nie będzie już na co zrzucać winy że powoli się jedzie hehe
Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
46.00 km 0.00 km teren
01:44 h 26.54 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

20.06.2012

Środa, 20 czerwca 2012 | Komentarze 2

Górka z pętelką w Dysie x 8. Jeszcze porządnie się nie rozkręciłam a dojechał Ifson i resztę pokręciliśmy już razem gadając o lubelskim światku kolarskim ;). Jest progres. Zeszłam z przełożeniem o 3 zębatki a pod koniec górki pociągnęłam kilka rundek ośka-blat.
Później wpisze HRy bo nie chce mi się iść sprawdzać..
Kategoria 30-50km, kameralnie


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin