Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

30-50km

Dystans całkowity:7276.80 km (w terenie 1628.00 km; 22.37%)
Czas w ruchu:184:34
Średnia prędkość:22.12 km/h
Maksymalna prędkość:44.23 km/h
Suma podjazdów:2270 m
Maks. tętno maksymalne:202 (102 %)
Maks. tętno średnie:182 (90 %)
Suma kalorii:2740 kcal
Liczba aktywności:181
Średnio na aktywność:40.20 km i 1h 50m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
52.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

22.09.2011 Próba próby ;)

Piątek, 23 września 2011 | Komentarze 1

Próba próby bardzo mocnej jazdy ze Żwirkiem na dyst 10 km, tak pod kątem jazdy na czas parami. Wiał dziwny wiatr, jakiś boczno-ukośny. Nie wiadomo było w którym kierunku jechać, żeby się nie narobić dodatkowo. Wybraliśmy Osmolice->Strzyżewice. Plan póki co zrealizowany do połowy ;p. Przynajmniej wiem, że jakoś tam daje radę utrzymać się na kole powyżej 40km/h ;p. Nigdy tak szybko nie jeździłam po płaskim. Mi się w ogóle wczoraj wyjątkowo dobrze jeździło. Żwirek coś tam sobie marudził ;). Nie słuchałam za bardzo ;p.
Kategoria 30-50km, kameralnie


Dane wyjazdu:
45.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

17.09.2011 Wycieczka do Dysa

Niedziela, 18 września 2011 | Komentarze 2

Pojechałyśmy z Agą84 pokibicować chłopakom na czasówce w Dysie. Przy okazji zgubiłyśmy się, ale dość szybko powróciłyśmy na właściwą trasę ;). Tylko 2 dziewczyny startowały. Kusiło pewne pudło, ale nie. Nie tak. Fajny klimacik. Sprzęciory ładne przyjechały, było na co popatrzeć. Chłopaki od nas też fajnie pojeździli. Uwielbiam patrzeć jak jadą szosowcy ;p, Facet na szosce to jest to :D. Mile spędzony kawałek soboty.
Kategoria 30-50km, RL


Dane wyjazdu:
45.00 km 35.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:21.0
HR max:181 ( 93%)
HR avg:156 ( 80%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

06.09.2011

Wtorek, 6 września 2011 | Komentarze 4

Wróciłam z pracy "poddenerwowana", więc postanowiłam się solidnie zresetować na szosce. Tak, żeby w domu paść i nie mieć siły myśleć. Przed samym wyjściem zmieniłam zdanie i pojechałam na terenowy-Żwirkowy-lajt. I tak wiedziałam, że nie dam rady się tutaj wylajtować, więc pomyślałam, że jeden grzyb na jakim rowerze się sponiewieram ;). Trochę poganiałam po laskach, piaskach, korzeniach i kamieniach, jak dla mnie dość szybko i żwawym (moim żwawym) tempem. Wielkiego sponiewierania nie było może, tak żeby Żwirek się za bardzo nie zmęczył ;p, ale ogólnie fajny terenik. Zaczyna mnie natomiast drażnić to, że nie potrafię zjechać w niektórych miejscach. Żenada.. Także jest nowy problem ;).
Z "atrakcji": Zgubiłam bidon. Bidon najlepiej dopasowany do koszyka, a pomimo tego wyskoczył gdzieś sobie. Szkoda bo miał ładny kolorek dopasowany pod Rokiego.

Kategoria 30-50km, kameralnie, RL


Dane wyjazdu:
45.00 km 35.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:155 ( 79%)
HR avg:127 ( 65%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1037 kcal

05.09.2011 Lekkie terenowanie

Poniedziałek, 5 września 2011 | Komentarze 3

Z Rokim w tereniku. Zapuściliśmy się przed siebie, kilka razy droga nam się skończyła. W Prawiednikach nie znalazłam mostka, więc skoczyłam do Nowin, gdzie namiętnie i z pasją ujeżdżałam piachy. Tak się zaterenikowałam, że aż mnie noc złapała i musiałam po ciemku wracać ;/. Do tego oczywiście też droga się skończyła tu i tam. Rokiego zaatakował drut kolczasty z którym walczył dobrych kilka sekund, a później walczył z nim mój but, a jeszcze później okazało się że to była jakaś jeżyna ;/. Po tej potyczce wyniuchały moją obecność jakieś kundle. Tysiące burków zaczęło ujadać. Wystraszyłam się i uciekłam z tereniku na Janowską i smieszkę. heh..

Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
34.49 km 25.00 km teren
01:45 h 19.71 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max:184 ( 94%)
HR avg:143 ( 73%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

03.09.2011 Laski, łączki, miasto

Sobota, 3 września 2011 | Komentarze 2

Przejażdżka z Ifsonem po lasach, krzakach i polach. Dzisiaj dawałam radę w tereniku, bo Ifson cisnął na blacie i stękał sobie na podjazdach ;). Do tego sprzęcior strzelał mu jak jakiś karabin i ogólnie założenie jest takie, że xc też ma na tym blacie pojechać :D :D.
Fiknęłam z Rokim 2 razy na bok, w tym raz w wielkich chaszczach które były wyższe niż ja. Muszę powiedzieć, że nawet były to przyjemne fiknięcia, niemal ze stójki, tak powoli, elegancko i bezboleśnie :D. Po locie z przyjemnością zauważałam, że stopy się wypięły, cudowna sprawa, byłam zachwycona..
Później jeszcze raz do Pawła. Cudów nie będzie, pewnych rzeczy nie przeskoczymy z Rokim..

Kategoria RL, kameralnie, 30-50km


Dane wyjazdu:
43.00 km 30.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:22.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

24.08.2011 Babska ustawka (nie tajna)

Środa, 24 sierpnia 2011 | Komentarze 3

Miały być 4 osoby, było dużo więcej. Ja dzisiaj nastawiłam się na taki wstęp do "terenowania", uwzględniłam że będzie burza, błoto, że mi zaleje telefon, więc i tłumek mi nie przeszkadzał. Chciałam się pobrudzić, pojeździć po piasku, poparzyć pokrzywami, powypinać i powpinać w terenie, i to wszystko chciałam zrobić w lajtowym tempie, trochę ogarnąć te moje koszmarki, pogadać z ludźmi tu i tam. Pogaworzyłam o sakwach, o serwisie rowerka, o duperelach, butach, szosach, PIACHU, BŁOCIE, KAŁUŻACH, wypytałam chłopaków o Suchedniów, jestem spełniona na dzień dzisiejszy... ;D. Powrót w nocy. Ciemno było. Ja na szczęście miałam komplet lampek.. na nieszczęście do przedniej nie wzięłam uchwytu (brawo Patrycja brawo!). Dzięki Dawid za doświetlanie ;). Większość trasy przejechana spokojnie bez rwania tempa. Zastanawiałam się kiedy ktoś nie wytrzyma.. :). Start ostry nastąpił (DOPIERO!) za tamą ;). Wszystko pięknie pędziło, aż do momentu gdy dogoniłam Patkosa i zaczęłam go wyprzedzać. Kątem oka tylko zauważyłam że KTOŚ TAM zaczął go wyprzedzać w tym samym czasie z PRAWEJ! I tak przy ok. 37km/h ten ktoś zahaczył o Patkosa.. Oooo... ale polecieli.. Myślałam że pozabijali się ;/. No żesz naprawdę wyglądało to strasznie. Nawet koło wyleciało (???). Jakoś nie mogę wymazać tego widoczku teraz ;/
Kategoria 30-50km, RL, z babeczkami


Dane wyjazdu:
35.00 km 3.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:42.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: 64 m
Kalorie: kcal

22.08.2011 Krężnica Jara

Poniedziałek, 22 sierpnia 2011 | Komentarze 2

Jakoś jednak udało się wyjść na rower. Siedziałam w gaciach rowerowych prawie 2 godziny w domu i już powoli traciłam nadzieję, że przestanie padać. Koniec końców wyszłam po 19. Ścieżka rowerowa pusta, więc można było porobić w zasadzie wszystko :D. Noo niezupełnie pusta.. Tuż za tamą zobaczyłam rolkarza. To na pewno był TEN rolkarz. Ubrany na czarno zasuwał wymachując kończynami na całej szerokości ścieżki. Brakowało mu tylko peleryny i wyglądałby jak batman. Dzisiaj nie dałam się sprowokować i jechałam sobie za nim aż do Cienistej. Być może, odczuwał nawet lekki stresik ;p, bo kilka razy się odwracał za siebie, raz przyspieszał, raz jakby chciał mnie puścić, ale ja dzisiaj nie miałam ochoty wypluwać sobie płuc ;D. W Krężnicy łapała mnie już niezła szarówka, gdy na jezdnię wyszło coś co przypominało wielkiego charta bezogoniastego. Chyba sarna, a może jelonek. Jak tylko mnie zobaczyło, dało susa na łąki i nawet aparatu nie zdążyłam wyciągnąć ;(. Szkoda, bo super wyglądał chudzielec stojąc na środku asfaltu ;). Bardzo przyjemne powietrze i ogólnie miło się w nocy jedzie, pod warunkiem, że nie uruchamia mi się wyobraźnia :). Jedyny mankament to wszędobylskie robactwo..
Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
40.01 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:27.0
HR max:190 ( 97%)
HR avg:156 ( 80%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

19.08.2011 Heh.. :)

Piątek, 19 sierpnia 2011 | Komentarze 3

Pojechaliśmy ze Zwirkiem.. gdzieś. Pomimo że blisko, ja jak zwykle nie wiedziałam gdzie jestem :). Zwirek sobie przyspieszał, ja...ekkhmm no cóż.. Przyspieszanie przy tej prędkości co jechaliśmy było dla mnie abstrakcją więc jechałam sobie swoje (mówiąc delikatnie). Przy okazji zobaczyłam jak się powinno podjazdy robić ;). KUPA pracy przede mną.. Ogólnie super się jechało [na kole (podziękował ;D)], aczkolwiek na WSZELKI WYPADEK przypomniałam, że jestem babką ;). Byłam tak pochłonięta jazdą, że przestał mnie boleć żołądek, nie włączyłam licznika, zapomniałam że mam bidon, nie przejmowałam się chmurami.. Ściana deszczu dopadła nas zaledwie kilka km od Lublina.. Jezdnia zamieniła się w rzekę, samochody się zatrzymały, nic nie było widać. Wiało takie wiatrzysko, że nie dało się iść. Rower mi wyszarpywało z rąk. Jedynie co się udało to stanąć przy jakimś rachitycznym krzaku, mniej więcej mojej wielkości ;). Byłam święcie przekonana że zaraz mnie roztrzaska piorun. Waliło naokoło, no ja w życiu tak się nie bałam ;D i nigdy tez tak mi tyłka nie zmoczyło. Później było mi już wszystko jedno i w sumie nawet bawiły mnie ogromne kałuże na Wojciechowskiej i jakiś samochód mnie chlapnął solidnie z boku - to też mnie rozbawiło ;). Telefon się zalał. Pod wyświetlaczem była woda. Niby działał, ale każdy przycisk na telefonie robił zdjęcie... :D. Później niebieski ekranik był ;/ Emergency mode ;/. Rozkręciłam, posuszyłam i zobaczymy.. Fajnie fajnie, tylko krótko ;)
Kategoria 30-50km, kameralnie


Dane wyjazdu:
33.00 km 9.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

12.08.2011

Piątek, 12 sierpnia 2011 | Komentarze 0

Po długiej przerwie dosiadłam Rockiego z ambitnym planem pojeżdżenia tam gdzie powinien jeździć, czyli lasy, pola, żwiry i piasek. Pojechaliśmy sobie z Ifsonem w kierunku zalewu i już wiedziałam, że jest coś nie tak. Bardzo nie tak.... Dodatkowo w lesie dopadły mnie moje lęki piaszczysto-błotnisto-korzeniowe i marzenia o jeździe terenowej .... padły. Było tak źle, że aż mi się nie chce o tym pisać ;/. W ramach rozpaczy spędziłam wieczór na dłubaniu wykałaczkami w koronkach
Kategoria 30-50km, kameralnie


Dane wyjazdu:
43.88 km 0.00 km teren
01:25 h 30.97 km/h:
Maks. pr.:44.23 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:179 m
Kalorie: kcal

26.07.2011 Poszaleliśmy z Rockym ;)

Wtorek, 26 lipca 2011 | Komentarze 12

Yeeeaaahhh Rocky przeszedł dzisiaj sam siebie. Chyba przeraził się perspektywą zamiany na szoskę i postanowił mi udowodnić, że i on może szybko jeździć :D. Najpierw podjechaliśmy do Inżynierii gdzie z pół godziny mierzyłam rowerek, jeździłam po chodniczku i zadawałam głupie pytania ;p. Później wybraliśmy się z Gellem w traskę. Po drodze zgarnęliśmy Ifsona. Dzisiaj wyjątkowo super się jechało. Muszę zapamiętać, że zjadłam 2 godz. przed wyjściem 5 pierogów :D:D. Gello który miał mi użyczać koła jechał jak wariat pół km przed nami i musieliśmy sobie sami radzić ;p. Więc na zjazdach jechałam za Iwem, na podjazdach Iwo za mną albo jakoś tak. Picie się skończyło i na koniec wjechaliśmy w działki poszukać kranika :D. Kranika nie było więc wypiłam picie chłopakom :D. Faaajnie było i jak na mnie bardzo szybko.
Trasa
Kategoria 30-50km, kameralnie, RL


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin