Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

wyścig

Dystans całkowity:979.00 km (w terenie 520.00 km; 53.12%)
Czas w ruchu:18:06
Średnia prędkość:21.05 km/h
Maks. tętno maksymalne:202 (102 %)
Maks. tętno średnie:189 (93 %)
Liczba aktywności:30
Średnio na aktywność:33.76 km i 1h 48m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
56.00 km 52.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:27.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

11.09.2011 maraton kresowy Chełm

Niedziela, 11 września 2011 | Komentarze 13

Dałam się namówić na maraton kresowy w Chełmie. Po weselu, z bolącymi od szpilek łydkami, rano wtoczyłam się do samochodu Grześka. W plecak zapakowałam długie portki, bluzy itp, a na miejscu zaskoczenie: żar leje się z nieba. Grzesiek zadowolony, ja kręcę nosem. Wolę niższe temperatury. Chciałam jechać dystans mini (28km), ale zagrożono mi że albo 56 km albo wracam z buta do domu.. ;p. No dobra.. Może się dotoczę ;). Na starcie tłok, chłopaki się pchają. Pierwszy podjazd po stoku narciarskim, po piasku. Oczywiście szybko przepychające się chopaki dali radę wjechać, w naszym roju ktoś nie dał rady i cała reszta musiała zasuwać podjazd z buta. Kątem oka zauważyłam, że jakaś babeczka mi ucieka. Puściłam się za nią pędem, ale skubana z góry single trackiem jechała jak szalona, tak że ciągle powiększała przewagę. Musiała znać świetnie trasę. Objechałam ją dopiero na kolejnym dłuższym podjeździe i ciągle zastanawiałam się czy jeszcze jakaś babeczka mi się tak znienacka, w początkowym bajzlu, nie urwała. Tymczasem jechałam w większej grupie, tak jak mi radzono przed startem, starałam się nie stracić towarzystwa, dzięki czemu zjechałam wszystko, po prostu nie było czasu żeby hamować, zastanawiać się czy przejadę piasek czy nie. Nawet jakieś miejsca z wykrzyknikami zjechałam bez zastanowienia;). W połowie rundy poczułam że umieram. Kilka osób wtedy mi zwiało. Spotkałam Pana Wieśka z Chełma i dogadaliśmy się, że sobie razem pojedziemy kawałek, bo on zna te piachu i dziury i w ogóle wie co i jak jechać. Niestety towarzysz po jakimś czasie zaliczył szlif na wjeździe na asfalt, więc dalej jechałam sama. Na podjazdach wyprzedzałam chłopaków, na zjazdach oni mnie rąbali. Hehhhh.. Podobno po pierwszej rundzie miałam bardzo ładny czas.. Na drugiej rundzie, na piaszczystym polu(43 km) złapał mnie skurcz uda, taki że aż spadłam z roweru i musiałam na chwilę usiąść. W tym czasie kilka osób mnie wyprzedziło, ale na szczęście nie były to babeczki ;). Wsiadam na rower, wpinam buta a tu znowu skurcz, nosz kurde... i łydka i zaraz drugie udo... Wsiadłam na siłę i na młynku cisnęłam ostatnie 10 km. Ale co ja się ucierpiałam z tymi skurczami.. Już miałam dzwonić do chłopaków że rezygnuję. Później trochę to ogarnęłam. Ostatecznie zajęłam 32-34 miejsce w Open i 1 miejsce w swojej kategorii. Organizacja i trasa maratonu super. Naprawdę trzeba było się starać żeby się zgubić. Płasko nie było, były momenty z bardziej stromymi podjazdami, ale generalnie większość była dość lekka. Natomiast smaczku i trudności dodawał trasie wszędobylski piasek. Oj szybko musiałam się z nim przeprosić.. ;D. Ogólnie, świetna atmosfera. Do walki zagrzewali mieszkańcy wiosek, dzieciaki, strażacy, organizatorzy pilnujący porządku na trasie ;). Fajnie, że było sporo ludzi z Lublina ;).
Pulsu brak, bo już na początku pasek zjechał mi na brzuch, no i puls czytał właśnie stamtąd ;p, przez co średnie wyszło 165 :p, a gdzieś widziałam że znowu miałam przez moment 198 :)



Trochę zdjęć z ludźmi z RL

Zdjęcia są autorstwa ludzi fotografujących Maraton Kresowy w Chełmie. Pobrano z galerii podlinkowanych do: http://forum.lc24.pl/viewtopic.php?t=653&postdays=0&postorder=asc&start=0&sid=1f07115da9de0b1877b04b83a0a77604,
a także z: http://chelm.info.pl/foto/rajd_rowerowy_2011/






Kategoria 50-70km, RL, wyścig


Dane wyjazdu:
11.50 km 7.50 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

04.09.2011 xc globus

Niedziela, 4 września 2011 | Komentarze 5

Całą noc śniło mi się xc ;/. Nawet się obudziłam i rozczarowana stwierdziłam, że to tylko sen i niestety ono WCIĄŻ jest nieprzejechane :D. Rano pojechałam na globus, powalczyłam chwile z wyobraźnią i zjechałam wczorajsze niezjechane zjazdy. Hehhh banalne to było, szczerze mówiąc.. Sama przyjemność. Później był wyścig. Nie za bardzo wiedziałam jak jechać; ogień czy jakoś rozłożyć siły i może trochę zbyt asekuracyjnie pojechałam..(?) 5 kółek było. Pierwsze jeszcze jako tako się trzymałam, drugie już mnie przytykało, a później o dziwo zrobiło się lepiej i ostatecznie najlepiej chyba poszło mi ostatnie kółko :D. Najgorsze było podchodzenie z buta.. Łydki tak bolały przy wchodzeniu, że już lepiej było się ostro spiąć i próbować wjeżdżać z wywieszonym jęzorem jak najwyżej się da. Puls przy takim młynkowaniu zasuwał w gorę że ho ho, ale łydki chociaż nie bolały :D. Pomimo tego końcówkę pętli i tak w większości wchodziłam ;p. Ostatecznie byłam druga w kategorii, ale że nie miałam specjalnie z kim o to miejsce walczyć, to nie uważam tego za wyczyn. Nie mniej strasznie miło.. ;p. Ogólnie super impreza, fajny klimat, mnóstwo znajomych twarzy, doping. Trasa z każdym kółkiem bardziej mi się podobała. Obecnie naprawdę miło ją wspominam, pomimo początkowej awersji ;). Został mi tam tylko taki jeden zjazd kanciasty... ;p taka wisienka :D. Kiedyś, gdy moje wkurzenie znowu narośnie to wpadnę tam i go zjadę ;D




Kategoria <30km, RL, wyścig


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin