Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

70-100km

Dystans całkowity:2055.93 km (w terenie 210.00 km; 10.21%)
Czas w ruchu:50:50
Średnia prędkość:26.35 km/h
Maksymalna prędkość:48.35 km/h
Suma podjazdów:1331 m
Maks. tętno maksymalne:198 (100 %)
Maks. tętno średnie:168 (86 %)
Suma kalorii:4859 kcal
Liczba aktywności:25
Średnio na aktywność:82.24 km i 3h 10m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
74.00 km 57.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:198 (100%)
HR avg:168 ( 84%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Kju

17.06.2012 Mazowia Lublin

Poniedziałek, 18 czerwca 2012 | Komentarze 7

Lubelska Mazowia. Dystans MEGA.

Sektor 11. Zanim start doszedł do tego miejsca to już z 10 razy zapomniałam o rozgrzewce ;). Ciągle byłam zestresowana, bo wiedziałam, że jak nie pojadę mocno na początku, na asfalcie, to będzie trudno w lesie na błocie. Niestety start miałam słaby. A w lesie... Zaskoczenia nie było. Szaaał. Jedni szybko, drudzy powoli. Na początku próbowałam bokiem po krzakach, ale tam najwięcej ludzi schodziło, więc zaczęłam jechać później prosto po kałużach. Ktoś stojący z bok krzyknął coś, że został ochlapany ;). Jedna dziewczyna próbując przejechać bokiem po wąskiej skarpie, zsunęła się i przewracając się bokiem w środek kałuży o włos by na mnie nie wleciała. Milimetry... Dużo ludzi wyprzedziłam w tym lesie, nie wiem jakim cudem, bo dzień wcześniej wydawało mi się, że tam to nic nie da się zrobić ;). Za lasem dogoniłam grupkę której trzymałam się z 5-7 km.

Aaaaaa no i hicior. Bukłaka sobie sprawiłam. Pięknie pięknie, tylko przez 15 pierwszych km nie mogłam go uruchomić!!! Wpadłam w lekką panikę. Miałam też mały bidon, więc jeszcze nie było źle, ale wystraszyłam się że będę musiała skręcić na FIT ;/;/. Ostatecznie, wymyśliłam (!!!), że jak pochylę głowę jak byk do ataku, to z bukłaka leci IZOOOO!! Huuuurrra!! boże jak ja się cieszyłam :D. I tak jak byk w ataku sobie popijałam całą drogę hehe.

Dalej, czyli nie w lesie było nudno i płasko. I na tym płaskim ja tracę. Pod Osową zaczęły się leciutkie pagórki i tam powyprzedzałam trochę ludzi. Nie było z kim jechać od połowy dystansu, bo 2 ziomków z którymi się trochę wiozłam pojechało złą drogą i nie słyszeli jak za nimi wołam że był zakręt ;). Cóż.. do 48 km jechałam na 80% z uwagi na kontuzję kolana i strach przed skurczami. Później na maks. A jeszcze gdzieś po 20 km przewiozłam się na asfalcie za strasznie szybko pędzącym XTCUserem ;).

Podsumowując, nie było źle jak na pierwszy raz w tym roku i po 2.5 miesięcznej przerwie.
1 msce w sektorze wśród kobiet, 7/36 w kat, awans do 7 sektora. Zły start, bo międzyczasy miałam najlepsze pod koniec i były zbliżone do Izy Pazyny. A ogólnie fajnie z tym błotem nawet, a reszta monotonna dosyć i jednak płaska. Wzniesienia jak były to takie długawe, że nawet się ich bardzo nie czuło.
Dystans z maratonu plus dojazd plus rozgrzewka

Bida z nyndzom ;)


niedzielne nogi.. Po wstępnym przetarciu już jako takie..
Kategoria 70-100km, wyścig


Dane wyjazdu:
90.00 km 0.00 km teren
02:47 h 32.34 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:192 ( 96%)
HR avg:163 ( 82%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

31.05.2012

Czwartek, 31 maja 2012 | Komentarze 4

Duża grupa się zjechała na łukojla, 10 czy 11 osób. Do pagóra pod Bychawą szło dobrze, a później były strzały, w tym także ja - a jakże!! Później za Bychawą aż do Wysokiego były już same hopki i znowu się poczłonkowaliśmy. Jechałam z Pawłem, który nie wiem gdzie zawrócił, później dojechałam do kolegi w czarnej koszulce i też nie wiem gdzie się podział, bo gdy po pewnym czasie odwróciłam się to go po prostu nie było. Dzięki temu że Ifsonowi nudziła się jazda w zwartym szeregu i czekał na mnie to jakoś udało się dogonić peleton II i tak już dotarliśmy do Lublina. Na trasie gdy tylko zaczynały mi się kryzysy (a zaczynały się ze 4 razy) dostawałam solidną dawkę motywatorów od Ifsona, takich że aż mi uszy więdły i więdło wszystko na około. Także na lekkim zdenerwowaniu dojeżdżałam do grupy, no ale dojeżdżałam :D. Jak dla mnie porządny trening, bo z dużą ilością pagórków, co u mnie ostatnio kuleje niestety.
Dst i Avs: Lukoil-Wysokie-Początek Lbn gdzieś na Abramowickiej
Kategoria 70-100km, RL


Dane wyjazdu:
77.00 km 0.00 km teren
02:33 h 30.20 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:189 ( 95%)
HR avg:166 ( 83%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

21.04.2012

Sobota, 21 kwietnia 2012 | Komentarze 17

Na ibupromie i nospie. Yeeeaaaahhh za każdym razem w takim zestawieniu mam niezłego kopa :D. Chciałam to wykorzystać i pojeździć szybciej. Szanse były pół na pół, bo niektórzy preferowali earoby a miał być Kdk, Żwirek i Miecio. Liczyłam więc po cichu na Marka i się nie przeliczyłam :D. A później zaciągał już i Żwirek więc było naprawdę fajnie. W Kęble średnia wychodziła 32km/h, no ale ja musiałam się odłączyć z braku czasu i pokręciłam przez Wąwolnicę, Nałęczów i Motycz do domu. Aż żal było wracać, taka pogoda, zielono, słońce prażyło, Żwirek łydkę pokazał, Marek miał wypasioną czapeczkę ehhh... A do tego na powrocie miałam pod wiatr a nie było już żadnych plecków do schowania i dziko się zmęczyłam. Trochę żałowałam że nie pojechałam z chłopakami dalej ;). A ogólnie, to naładowałam się straszliwie pozytywnie dzisiejszą jazdą, nawet ból kolan mi specjalnie nie przeszkadzał :D
Kategoria 70-100km


Dane wyjazdu:
85.00 km 0.00 km teren
02:35 h 32.90 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:189 ( 97%)
HR avg:163 ( 84%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

02.10.2011

Niedziela, 2 października 2011 | Komentarze 0

Dzisiaj dla odmiany "RELAKS" z Patrykiem i Arkiem (Easyriderem). Już przy skansenie próbowałam wprowadzić pewne zasady ;p. Moja propozycja lajtowego tempa została zbyta jakimiś wymówkami typu "trzeba się porządnie rozgrzać". No i tak to zdrowo się dzisiaj umęczyłam. Arek dawał długie i bardzo mocne zmiany, na których w pewnych momentach potrafiłam się przytkać z lekka. Także, jedyne gdzie mogłam chwilkę odpocząć to na nieco spokojniejszej zmianie Patryka i też tylko po nim mogłam dać sama jakieś zmiany. Mało ich było i zdecydowanie krótsze, ale uznałam że lepiej tak, niż później turlać się 25km/h. Przed Lublinem BABA została urwana!!!!! Wystarczyła mi chwilka zwątpienia, lekkie rozkojarzenie, straciłam koło, motywacja padła. Dłuuugo dochodziłam do czekającego Arka ;p. Na koniec młynek na podjeździe w Dysie i już konkretnie poczułam że nie mam siły. Już dawno się tak nie zmęczyłam!! Teraz ledwo przebieram nogami, lubię to uczucie.. ;).
Piękna trasa, super asfalty, całkiem mało ruchliwe, poza kawałkiem krajówek(ale z komfortowymi poboczami).
Do Lublina avs 33.3, niby jeździło się szybciej ale ten dzisiejszy wiatr....
A tak w ogóle zerknęłam na endomondo i jestem zachwycona wykresem prędkości. Nigdy nie widziałam u siebie tak równego wykresu prędkości (poza dojazdem i rozjazdem).

Kategoria 70-100km, kameralnie, RL


Dane wyjazdu:
82.00 km 0.00 km teren
02:53 h 28.44 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:23.0
HR max:172 ( 88%)
HR avg:140 ( 72%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

19.09.2011

Poniedziałek, 19 września 2011 | Komentarze 3

Późno wyjechałam. Do tego coś mnie podkusiło, żeby w Bychawie odbić w lewo. Oczywiście (jak to u mnie już bywa) po kilkunastu km jazdy "w lewo", poczułam się jakoś niepewnie i straciłam orientację. Ostatecznie wyjechałam na drogę 835, gdzie nie było pobocza i śmigały tiry. Podsumowując: odcinek Bychawa-835 to dość parszywy asfalt, przypominający momentami "kocie łby". Na 835 dopadła mnie już szarówka, na szczęście od Piotrkowa zaczęło się pobocze. Do koła przyczepiło mi się też jakieś mtb i wiozło się tak z 10 km. Trochę się wkurzałam, bo gość zasłaniał moje czerwone, migające i jedyne światełko, ograniczając zapewne moją widoczność. Sam nic nie posiadał ;/. Z drugiej strony zaplanowałam spokojną jazdę i nie chciałam się z nim szarpać, ale w końcu nie wytrzymałam. A tak, to bardzo dobrze się jechało, po raz kolejny muszę powiedzieć, że bardzo odpowiada mi nocne powietrze..
Kategoria 70-100km, samotnie


Dane wyjazdu:
86.00 km 0.00 km teren
02:50 h 30.35 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:185 ( 95%)
HR avg:158 ( 81%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

25.08.2011

Czwartek, 25 sierpnia 2011 | Komentarze 6

Miałam dzisiaj czas żeby się przygotować na rower.. Przygotowałam bidonik, najadłam się o właściwej porze, kierownik chciał lampki - wzięłam lapmki, nawet z uchwytem. A teraz tak: okazało się że uchwyt nie pasuje do szosowej kiery, za zalewem sięgam po bidon a jego ni ma!! Oskubałam Żwirka z jednego bidonu, no i jakoś się jechało ;D. Pusak ześwirował i pod górkę zaczął pokazywać mi 85 :D, a później nagle 170 kiedy wcale nie byłam zmęczona, także średni HR tak do połowy trasy, później wyłączyłam bo zaczął mi pokazywać zero i wściekle piszczał co chwila. Fajnie się jechało, nie powiem zmęczyłam się trochę, ale było bardzo ok. Żwirek sobie pilnował swojego tlenu, ja raczej jego koła ;) i jakoś tak to się kręciło. Ogólnie to stwierdzam, że tyłek mam przyzwyczajony do krótszych dystansów i muszę jednak zacząć jeździć dłuższe ;).

Trasa ze strony RL (nie wiem czy dokładnie taką przejechaliśmy)
Kategoria 70-100km, kameralnie, RL


Dane wyjazdu:
74.51 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:23.0
HR max:192 ( 98%)
HR avg:168 ( 86%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

23.08.2011 Lbn-Strzyż.-Bychawa-Piotrków-Mętów-Lbn

Wtorek, 23 sierpnia 2011 | Komentarze 0

W końcu udało mi się wyciągnąć kumpla z pracy. Idealna pogoda, wiaterek prawie żaden, moja ulubiona temperatura. Mocno pojechaliśmy, podobno w pierwszej części za mocno jechałam, zbyt trzepacko, przez co w drugiej siadło mi tempo :(. No nie dogodzi... A podobno babki są marudne ;). Rozjechaliśmy się w Mętowie i od tego miejsca powoli potoczyłam się, pogrążona w refleksjach, do Lublina

Prawiedniki-Strzyżewice-Bychawa-Piotrków-Mętów: avs:33.2km/h

Kategoria 70-100km, kameralnie


Dane wyjazdu:
71.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:17.0
HR max:191 ( 98%)
HR avg:159 ( 81%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1262 kcal
Rower:Bulls

21.08.2011 Lbn-Nałęczów-Wąwolnica-Lbn

Niedziela, 21 sierpnia 2011 | Komentarze 1

A taki o (jak poniżej) wyjazd o 5 rano z KermitOZ'em. Na miejsce przyjechałam trochę jak zombie, bo spałam tylko 2h (19-21). W nocy wrócił mój kot (po 2 tygodniach!!) i nie mogłam już do rana zasnąć (ze szczęścia ;D). Próbowałam się rozgrzać na dojeździe do miejsca ustawki, ale coś mi nie szło. Nogi jak z waty, kawa podchodziła mi do gardła. Niby super powietrze, temperaturka, lekki wiaterek, ale strasznie opornie się rozkręcałam. Chciało się jechać szybciej a się nie mogło.. Zupełnie organizm inaczej funkcjonuje o tej porze, już kiedyś to sprawdzałam zresztą. Także, żeby nie było, wcale rekreacji nie czułam, pomęczyłam się dzisiaj trochę. Ooo, a ciągnąc się na podjazdach za Grześkiem, już pod koniec, odkryłam jak faaaajnie można na stojąco pociągnąć pedałki do góry i jak fajnie się tak wjeżdża! :D Tak, wiem, jestem młotek z tym odkryciem... ale lepiej późno niż wcale ;p. Jakoś do tej pory: 1)mało wstawałam 2)jak wstałam to raczej pchałam w dół, i chyba dzięki temu/przez to, szybciej zakwaszałam uda ;D. Ot i tak nawet o 5 rano można dokonać czegoś pożytecznego ;).

Kategoria 70-100km, kameralnie, RL


Dane wyjazdu:
83.07 km 1.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:175 ( 90%)
HR avg:155 ( 79%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1712 kcal

16.08.2011 Męczenie wrednego pagórka ;)

Wtorek, 16 sierpnia 2011 | Komentarze 4

Tak mi się nie chciało dzisiaj ruszyć tyłka, że jakby nie Ifson to raczej bym nigdzie nie poszła. Jechać szybko też mi się nie chciało i w ogóle pomysłu nie miałam. Ostatecznie postanowiłam pokatować moją "ukochaną" górę przed Bychawą. 10 razy podjechana i zjechana. Troszkę asekuracyjnie - mając w pamięci moje ostatnie wyczyny na tym podjeździe ;p.
10x1km, 2-5, całość 1.06.42, jeden ze zjazdem 6.37min. Ojj bolą nogi bolą...
Na koniec, już nad zalewem rozjechałam sobie okulary.. GORĄCO polecam okulary z LIDLA! Rozleciały się na wszystkie możliwe części, a pomimo tego jakoś je poskładałam i wciąż działają ;). Aha, brakuje na mapie dojazdu do Strzyżewic - oszczędzałam padającą baterię ;)
Kategoria 70-100km, kameralnie


Dane wyjazdu:
89.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

29.07.2011 Integracja + Masa Krytyczna + Zalew

Piątek, 29 lipca 2011 | Komentarze 0

1. Taka integracja. Dobrze szło, ale wjechałam chyba na coś ostrego, może kawałek szkła. Kurde i opona rozcięta kawałeczek ;/. Niby nie do końca ale.. Jak znam życie to się rozejdzie bardziej albo wjadę tym miejscem znowu w coś ostrego i wtedy pożegnam całkiem nową, dobrą oponę. heh.. Rocky jest jak fakir, może jechać po szkle i gwoździach. A Falkonik-Flakonik widzę, że delikatny chłopak... Heh..Poza tym zgrzytem jechało się genialnie. Wiatr nam nie przeszkadzał, tylko tyłek, mięśnie łydek i ramion coś mnie bolą. Trochę bardziej zgięte kolano niż z Rockym, insza pozycja i już starcze kości się buntują ;)

2. Masa krytyczna. Fajnie czasami zobaczyć tyle znajomych buziek w jednym miejscu. Jechałam całą traskę z tyłu. Pełny komfort. Tak mi się podoba.. :)

3. Zalew. Bezpośrednio po masie z Marioxem, polecieliśmy nad zalew. Do mostu było wariacko-szybko, na moście umierałam sobie z dobrych 10 minut. Powrót spokojnie, tak żeby pogadać ;)

Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin