Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

samotnie

Dystans całkowity:8299.03 km (w terenie 957.17 km; 11.53%)
Czas w ruchu:287:08
Średnia prędkość:24.44 km/h
Maksymalna prędkość:51.00 km/h
Suma podjazdów:3773 m
Maks. tętno maksymalne:196 (100 %)
Maks. tętno średnie:189 (95 %)
Suma kalorii:10096 kcal
Liczba aktywności:199
Średnio na aktywność:45.35 km i 1h 49m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
35.00 km 20.00 km teren
01:53 h 18.58 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:2.0
HR max:173 ( 87%)
HR avg:134 ( 68%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

30.12.2011

Piątek, 30 grudnia 2011 | Komentarze 2

Wczorajsze izotoniki, pizzing późną nocą i dzisiejsze 6 oscypków przesądziło o wyjściu na rower.. W SG ścieżki wyglądały tak jakby przejechał po nich walec. Butwiejące liście ubite na gładziutko. Szybko, ale ślisko. Dalej zalew i Dąbrowa już po ciemku, ale z dobrym oświetleniem, a powrót ścieżką. Pięknie wiało w plecy, tak że przy pulsie 115 jechało się prawie 30km/h.

Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
36.00 km 28.00 km teren
02:03 h 17.56 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:3.0
HR max:175 ( 88%)
HR avg:137 ( 69%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

18.12.2011

Niedziela, 18 grudnia 2011 | Komentarze 4

Wstałam o 11 O_o. Szybko się okazało, że wszyscy potencjalni jeźdźcy są już w siodłach i niestety czekało mnie samotne kręconko. Tylko wyszłam zaatakował mnie deszcz, a później deszcz ze śniegiem i śnieg w postaci zmrożonych kulek, które zafundowały mi peelling twarzy w 5 minut. Rozważałam powrót po 15 minutach, ale pomyślałam sobie o moim treningu w ostatnim tyg. w którym kładłam główny nacisk na B-ring, kebabing i pizing i powiedziałam NIE! Pokręciłam nad zalew a tam.. jak w chińskiej ukrytej kamerze.. Wjeżdżam ścieżką na tamę a z naprzeciwka nagle wybiega na mnie ze 40 osób O_o! Hehe okazało się że morsy urządzały rozgrzewkę ;). Popatrzyłam z tamy jak pluskają się w Bystrzycy i ogarnięta szczęśliwością ruszyłam do Dąbrowy. Fajnie, mieć na sobie spodnie i kurtałkę. Mokre to mokre ale jednak je miałam.. Pojeździłam niespiesznie po lesie, na koniec spotkałam Marioxa, MarcinaT i jeszcze jakiegoś Piotrka (?). Na myjce na Orkana umyłam za darmo Rokiego. Polecam! Woda leci z dysz pod niewielkim ciśnieniem, bez wrzucania pieniążków i non stop. Najpierw umyłam a później poszłam zgłosić awarię, ale Pan powiedział że tak ma być, żeby woda nie zamarzła ;d.
Kategoria 30-50km, samotnie


Dane wyjazdu:
53.00 km 42.00 km teren
03:39 h 14.52 km/h:
Maks. pr.:45.00 km/h
Temperatura:3.0
HR max:184 ( 94%)
HR avg:137 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

06.12.2011 Męska Sarna

Środa, 7 grudnia 2011 | Komentarze 8

Samotnie pokręciłam się po wąwozie koło bloku, później po parku na Porębie gdzie w krzachorach wystraszyłam SIĘ i grupkę nieletnich pociągających browarki. Pojeździłam też przy torach, znalazłam jakiś krótki, ale dość stromy zjazd, z którego w zasadzie ześlizgnęłam się, a później nie mogłam się z powrotem wdrapać. W SG po 2 dniach deszczyku zastałam ubite liście, było gładko i ślisko, nic nie wchodziło w przerzutki i hamulce - szybko się zrobiło. W pewnym momencie zdawało mi się, że na drodze widzę Mikołaja, ale po bliższym przyjrzeniu okazało się, że to tylko mejdeje na przełajkach. Na szczycie toru napotkałam bala, którego po wstępnych oględzinach postanowiłam przejechać, ale w kulminacyjnym momencie trzeba było troszkę przekręcić pedałami no i ja – owszem przeprawiłam się… przelatując, a Roki już nie i jednym kółkiem został za kłodą. Po SG pojechałam do lasku w Krężnicy, gdzie po "lekkiej" bo 25-minutowej obsuwie dołączył Ifson. Tam też o mało nie stoczył się do strumyka sunąc z tabunem liści po zjeździe. Poza tym dopadły nas zbiorowe halucynacje, ze ktoś nas goni, a to był tylko jałowiec... Nieszczęsny mostek znowu zaliczałam na czworaka ;/. Na koniec tradycyjnie Dąbrowa i jeszcze na koniec końców Ifson chciał coś opowiedzieć o leśnych zwierzątkach, ale coś mu nie szło i ostatecznie wyskoczył z tekstem: „jak się nazywa tennnn-taaaa... męska sarna??”
hehe MĘSKA SARNA... ;)

Zmrożony zjazd

Przy torach

Stary Gaj

Zalew Zemborzycki i Dąbrowa

Lasek w Krężnicy


Dane wyjazdu:
28.00 km 0.00 km teren
01:00 h 28.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:153 ( 78%)
HR avg:132 ( 68%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Elite

29.11.2011 TdS

Wtorek, 29 listopada 2011 | Komentarze 0

Przy okazji przesunęłam siodło do przodu. Lepiej. Rozważam lekkie skrócenie mostka..
Kategoria <30km, samotnie


Dane wyjazdu:
29.00 km 0.00 km teren
01:00 h 29.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:155 ( 79%)
HR avg:133 ( 68%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Elite

24.11.2011 TdS

Czwartek, 24 listopada 2011 | Komentarze 2

Dwie godziny zbierania się. Tuż przed samą jazdą strąciłam 0.5l szklankę z gęstym sokiem do którego miałam zaraz dolać wodę. Pół kuchni w kawałkach szklanki i kroplach soku. Sok na podłodze, kuchence, szafkach... Puls od razu wskoczył gdzie trzeba :)
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
29.00 km 0.00 km teren
01:00 h 29.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:150 ( 77%)
HR avg:136 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Elite

22.11.2011 TdS

Wtorek, 22 listopada 2011 | Komentarze 4

Godzinka solidnego kręcenia. Rysiek powalił się na górze fotela stojącego przed telewizorem tak, że podczas jazdy nie mogłam operować pilotem i obejrzałam serial za bardzo ściszony i na niepełnym ekranie.
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
18.00 km 0.00 km teren
00:40 h 27.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:139 ( 71%)
HR avg:127 ( 65%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Elite

18.11.2011 TdS

Piątek, 18 listopada 2011 | Komentarze 8

Raczej dla uspokojenia sumienia po wciągnięciu całej pizzy na obiad ;/
Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
47.00 km 0.00 km teren
01:40 h 28.20 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:139 ( 71%)
HR avg:121 ( 62%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Elite

17.11.2011 TdS

Czwartek, 17 listopada 2011 | Komentarze 13

Pierwszy raz w trójkąciku z Elitką i Flakonikiem ;). Odpaliłam kilka odcinków Czasu Honoru, w trakcie jazdy poklikałam też z kilkoma osobami na gadu w tel, zadzwoniłam do kolegi, mamy i kogoś tam jeszcze ;) i tak zleciała 1h 40 minut. Trenażer całkiem przyjemnie mruczy, nie za głośno, ale i na tyle wystarczająco żeby wkurzyć moje koty. Przez większość czasu Rysiek z Łatką łazili po pokoju i próbowali przekrzyczeć Elitę. Kakofonia. Na koniec wpadł Czarek i zrobił mi "jedwabiste foteczki" ;P. Ogólnie było strasznie gorąco. Niewątpliwą przewagą Tour de (swój) Salon nad jazdą po asfalcie jest to, że w końcu można sobie porządnie rozpiąć ten suwaczek 3/4 w koszulce :D.

TdS



Kategoria samotnie


Dane wyjazdu:
52.00 km 42.00 km teren
03:15 h 16.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:10.0
HR max:171 ( 88%)
HR avg:136 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

31.10.2011 Terening ze śniadaniem na tamie

Poniedziałek, 31 października 2011 | Komentarze 4

Wypad o 6 rano nad zalew. Kawa i kanapki z RL + kolega jadący trochę okrężną drogą do pracy ;). Wschód słońca nie powalił nas na kolana, bo niestety było sporo chmurek. Wszystko za to było takie różowo pomarańczowe ;). Chłopaki nieśmiałe. Kanapki trzeba im było prawie na siłę wciskać :D. Więc wciskałam, bo w dalszych planach było 3 h turlania terenem i nie zamierzałam wozić ze sobą czekoladowo-orzechowego smarowidła obijającego mi się po plecach. Kawy natomiast Panom specjalnie nie wciskałyśmy – wolałyśmy wypić same ;P. Do SG ruszyliśmy bez szefa Lubelskiego Towarzystwa Kolarskiego. Trochę na początku prześwirowane na hopkach ze skraju SG. Dalej był tor do zjazdów po drugiej stronie SG. Podjechany 2x i …… prawie 2 razy zjechany… Przy drugim zjeździe postanowiłam się trochę poukładać na pięknie usypanych bandach no i tam właśnie najechałam na jakiegoś gnata, i pewnie bym się wyratowała gdyby nie dół do którego snejkując wpadł Roki :P. Mój przepiękny OTB był niemal jak sztuczka Copperfielda! Nie wiem jak to się stało, ale po wylądowaniu zorientowałam się, że leżę pod Rokim, a Roki stoi!!! tylko że do góry nogami, na siodełku i kierze, przy czym ja leżę pod kątem 90 stopni do niego :P. Do tego chciałam wstać, a Roki nie chciał ze mnie zejść. Raz go kopnęłam a on dalej stoi… Za drugim razem fiknął do bardziej naturalnej dla niego pozycji. Jak wstałam noga bardzo bolała, ale później jakoś się trochę naprawiła. Następnie już bardzo spokojnie potoczyliśmy się do Zemborzyc, na Cienistą i terenową stroną zalewu. Coś tam pozjeżdżałam, nawet fajnie bo piasek wilgotny i ubity. Dąbrowę po drugiej stronie Osmolickiej zrobiłam już sama, wróciłam znowu terenem koło zalewu po korzonkach i piaseczku. Heh, w środę na siatce będę mogła się pochwalić pięknie podrapanymi i poobijanymi nogami...



Tutaj kilka zdjęć więcej



Kategoria 50-70km, RL, samotnie


Dane wyjazdu:
20.00 km 15.00 km teren
01:18 h 15.38 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:170 ( 87%)
HR avg:137 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Terening

Wtorek, 25 października 2011 | Komentarze 7

Tego mi trzeba było. Pojechałam do SG. Zapuściłam jakieś energetyczne kawałki na uszy i pozjeżdżałam jedne leśne schodki i inne rzeczy których kiedyś nie zjechałam ;P. Przy okazji o mało nie rozjechałam jakiegoś kota. Nabuzowana pokręciłam się po lesie, podrywając kółko, a później nawet dwa kółka na raz <lol> przed czym popadło :D. Skakałam nad patykami, liśćmi, kałużami, później zaryzykowałam dołki, rowki i małe kłody (czytaj: patyki) :D. Ze 2 razy nie wyszło hehehe. Zapadł mi w pamięć jeden raz, gdy próbowałam przeskoczyć rowek i przednie kółko się za słabo podniosło i zostało w rowku ;P. No ale... liści kupa, więc nie boli... nic. Tak mi się spodobało, że skakałam sobie w drodze powrotnej po ścieżce rowerowej. A teraz bolą mnie nadgarstki ;P

Kategoria <30km, samotnie


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin