Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

RL

Dystans całkowity:3451.77 km (w terenie 630.50 km; 18.27%)
Czas w ruchu:103:17
Średnia prędkość:22.70 km/h
Maksymalna prędkość:48.35 km/h
Suma podjazdów:2795 m
Maks. tętno maksymalne:194 (100 %)
Maks. tętno średnie:182 (93 %)
Suma kalorii:4898 kcal
Liczba aktywności:70
Średnio na aktywność:51.52 km i 2h 27m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
25.00 km 13.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

03.09.2011 Objazd trasy xc globus + Zalew,SG

Niedziela, 4 września 2011 | Komentarze 2

Wpadłam na globus przejechać się trasą niedzielnego xc. Heh.. nie widziałam jeszcze nigdy stoku od dołu i w ogóle zaskoczyło mnie nachylenie niektórych miejsc i to, że można się tam nieźle umęczyć. Z Zana to tak słabo wyglądało zawsze.. Na początku szło tragicznie. Nierówno, sianko, kamienie, grudy ziemi, ciasno i kręto, ale się jechało. Później wyrąbałam się na Żwirka i tyle było jazdy, podchodziłam kawałek z buta. Później były zjazdy.. ;/ 3 zjazdy zeszłam!!!!!!! Masakra! No opór psychiczny i koniec. Pomyślałam sobie, nie ma siły, nie jadę jutro bo obciach.. Chopaki naciskali i gnębili, mnie przez to dopadał coraz większy stres i nerw. Później rozładowałam się lekko w SG, ale do domu i tak wróciłam wściekła, przez co oberwało się niewinnym osobom.. I wkurzały mnie te niezjechane zjazdy ;/. Ostatecznie koło północy obiecałam sobie że rano pojadę zjechać 2 z 3 niezjechanych zjazdów (trzeci poza moim zasięgiem) i jak je zjadę to w ogóle pojadę xc
Kategoria <30km, kameralnie, RL


Dane wyjazdu:
11.50 km 7.50 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

04.09.2011 xc globus

Niedziela, 4 września 2011 | Komentarze 5

Całą noc śniło mi się xc ;/. Nawet się obudziłam i rozczarowana stwierdziłam, że to tylko sen i niestety ono WCIĄŻ jest nieprzejechane :D. Rano pojechałam na globus, powalczyłam chwile z wyobraźnią i zjechałam wczorajsze niezjechane zjazdy. Hehhh banalne to było, szczerze mówiąc.. Sama przyjemność. Później był wyścig. Nie za bardzo wiedziałam jak jechać; ogień czy jakoś rozłożyć siły i może trochę zbyt asekuracyjnie pojechałam..(?) 5 kółek było. Pierwsze jeszcze jako tako się trzymałam, drugie już mnie przytykało, a później o dziwo zrobiło się lepiej i ostatecznie najlepiej chyba poszło mi ostatnie kółko :D. Najgorsze było podchodzenie z buta.. Łydki tak bolały przy wchodzeniu, że już lepiej było się ostro spiąć i próbować wjeżdżać z wywieszonym jęzorem jak najwyżej się da. Puls przy takim młynkowaniu zasuwał w gorę że ho ho, ale łydki chociaż nie bolały :D. Pomimo tego końcówkę pętli i tak w większości wchodziłam ;p. Ostatecznie byłam druga w kategorii, ale że nie miałam specjalnie z kim o to miejsce walczyć, to nie uważam tego za wyczyn. Nie mniej strasznie miło.. ;p. Ogólnie super impreza, fajny klimat, mnóstwo znajomych twarzy, doping. Trasa z każdym kółkiem bardziej mi się podobała. Obecnie naprawdę miło ją wspominam, pomimo początkowej awersji ;). Został mi tam tylko taki jeden zjazd kanciasty... ;p taka wisienka :D. Kiedyś, gdy moje wkurzenie znowu narośnie to wpadnę tam i go zjadę ;D




Kategoria <30km, RL, wyścig


Dane wyjazdu:
34.49 km 25.00 km teren
01:45 h 19.71 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max:184 ( 94%)
HR avg:143 ( 73%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

03.09.2011 Laski, łączki, miasto

Sobota, 3 września 2011 | Komentarze 2

Przejażdżka z Ifsonem po lasach, krzakach i polach. Dzisiaj dawałam radę w tereniku, bo Ifson cisnął na blacie i stękał sobie na podjazdach ;). Do tego sprzęcior strzelał mu jak jakiś karabin i ogólnie założenie jest takie, że xc też ma na tym blacie pojechać :D :D.
Fiknęłam z Rokim 2 razy na bok, w tym raz w wielkich chaszczach które były wyższe niż ja. Muszę powiedzieć, że nawet były to przyjemne fiknięcia, niemal ze stójki, tak powoli, elegancko i bezboleśnie :D. Po locie z przyjemnością zauważałam, że stopy się wypięły, cudowna sprawa, byłam zachwycona..
Później jeszcze raz do Pawła. Cudów nie będzie, pewnych rzeczy nie przeskoczymy z Rokim..

Kategoria RL, kameralnie, 30-50km


Dane wyjazdu:
22.90 km 0.00 km teren
01:32 h 14.93 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

26.08.2011 Masa Krytyczna

Piątek, 26 sierpnia 2011 | Komentarze 2

Spóźniłam się. Na szczęście znałam traskę i dołączyłam z Narutowicza. Niby było miło, ale znowu się zestresowałam... ;). Kurde, rower to ma być relaks, a ja tymczasem coraz częściej łapię stresa rowerowego i spać po nocach nie mogę ;p i pewnie osiwieję przedwcześnie i zmarszczki mnie od tego wszystkiego dopadną - też za wcześnie ;)
Kategoria <30km, RL, po mieście


Dane wyjazdu:
86.00 km 0.00 km teren
02:50 h 30.35 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:185 ( 95%)
HR avg:158 ( 81%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

25.08.2011

Czwartek, 25 sierpnia 2011 | Komentarze 6

Miałam dzisiaj czas żeby się przygotować na rower.. Przygotowałam bidonik, najadłam się o właściwej porze, kierownik chciał lampki - wzięłam lapmki, nawet z uchwytem. A teraz tak: okazało się że uchwyt nie pasuje do szosowej kiery, za zalewem sięgam po bidon a jego ni ma!! Oskubałam Żwirka z jednego bidonu, no i jakoś się jechało ;D. Pusak ześwirował i pod górkę zaczął pokazywać mi 85 :D, a później nagle 170 kiedy wcale nie byłam zmęczona, także średni HR tak do połowy trasy, później wyłączyłam bo zaczął mi pokazywać zero i wściekle piszczał co chwila. Fajnie się jechało, nie powiem zmęczyłam się trochę, ale było bardzo ok. Żwirek sobie pilnował swojego tlenu, ja raczej jego koła ;) i jakoś tak to się kręciło. Ogólnie to stwierdzam, że tyłek mam przyzwyczajony do krótszych dystansów i muszę jednak zacząć jeździć dłuższe ;).

Trasa ze strony RL (nie wiem czy dokładnie taką przejechaliśmy)
Kategoria 70-100km, kameralnie, RL


Dane wyjazdu:
43.00 km 30.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:22.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

24.08.2011 Babska ustawka (nie tajna)

Środa, 24 sierpnia 2011 | Komentarze 3

Miały być 4 osoby, było dużo więcej. Ja dzisiaj nastawiłam się na taki wstęp do "terenowania", uwzględniłam że będzie burza, błoto, że mi zaleje telefon, więc i tłumek mi nie przeszkadzał. Chciałam się pobrudzić, pojeździć po piasku, poparzyć pokrzywami, powypinać i powpinać w terenie, i to wszystko chciałam zrobić w lajtowym tempie, trochę ogarnąć te moje koszmarki, pogadać z ludźmi tu i tam. Pogaworzyłam o sakwach, o serwisie rowerka, o duperelach, butach, szosach, PIACHU, BŁOCIE, KAŁUŻACH, wypytałam chłopaków o Suchedniów, jestem spełniona na dzień dzisiejszy... ;D. Powrót w nocy. Ciemno było. Ja na szczęście miałam komplet lampek.. na nieszczęście do przedniej nie wzięłam uchwytu (brawo Patrycja brawo!). Dzięki Dawid za doświetlanie ;). Większość trasy przejechana spokojnie bez rwania tempa. Zastanawiałam się kiedy ktoś nie wytrzyma.. :). Start ostry nastąpił (DOPIERO!) za tamą ;). Wszystko pięknie pędziło, aż do momentu gdy dogoniłam Patkosa i zaczęłam go wyprzedzać. Kątem oka tylko zauważyłam że KTOŚ TAM zaczął go wyprzedzać w tym samym czasie z PRAWEJ! I tak przy ok. 37km/h ten ktoś zahaczył o Patkosa.. Oooo... ale polecieli.. Myślałam że pozabijali się ;/. No żesz naprawdę wyglądało to strasznie. Nawet koło wyleciało (???). Jakoś nie mogę wymazać tego widoczku teraz ;/
Kategoria 30-50km, RL, z babeczkami


Dane wyjazdu:
71.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:17.0
HR max:191 ( 98%)
HR avg:159 ( 81%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1262 kcal
Rower:Bulls

21.08.2011 Lbn-Nałęczów-Wąwolnica-Lbn

Niedziela, 21 sierpnia 2011 | Komentarze 1

A taki o (jak poniżej) wyjazd o 5 rano z KermitOZ'em. Na miejsce przyjechałam trochę jak zombie, bo spałam tylko 2h (19-21). W nocy wrócił mój kot (po 2 tygodniach!!) i nie mogłam już do rana zasnąć (ze szczęścia ;D). Próbowałam się rozgrzać na dojeździe do miejsca ustawki, ale coś mi nie szło. Nogi jak z waty, kawa podchodziła mi do gardła. Niby super powietrze, temperaturka, lekki wiaterek, ale strasznie opornie się rozkręcałam. Chciało się jechać szybciej a się nie mogło.. Zupełnie organizm inaczej funkcjonuje o tej porze, już kiedyś to sprawdzałam zresztą. Także, żeby nie było, wcale rekreacji nie czułam, pomęczyłam się dzisiaj trochę. Ooo, a ciągnąc się na podjazdach za Grześkiem, już pod koniec, odkryłam jak faaaajnie można na stojąco pociągnąć pedałki do góry i jak fajnie się tak wjeżdża! :D Tak, wiem, jestem młotek z tym odkryciem... ale lepiej późno niż wcale ;p. Jakoś do tej pory: 1)mało wstawałam 2)jak wstałam to raczej pchałam w dół, i chyba dzięki temu/przez to, szybciej zakwaszałam uda ;D. Ot i tak nawet o 5 rano można dokonać czegoś pożytecznego ;).

Kategoria 70-100km, kameralnie, RL


Dane wyjazdu:
65.80 km 12.00 km teren
02:55 h 22.56 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:27.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:251 m
Kalorie: kcal

15.08.2011 Poszukiwanie grodziska w Motyczu

Poniedziałek, 15 sierpnia 2011 | Komentarze 1

Miałam trochę ochotę wyjść do ludzi. Jak do ludzi, to niewątpliwie na Jurka ustawkę. Tam zawsze jest mnóstwo ludzi ;). I jak to u Jurka.. można było pojeździć szybko lub wolniej - jak kto chciał. Grupka hardcorowa wymknęła się spod kontroli, przez co plan zjazdu do grodziska poległ. Natomiast znaleźliśmy fajny zjazdowy asfalcik. Bardzo wąski, stromy i pokręcony, ale gładziutki i mało ruchliwy. Zjazdowy lub podjazdowy, jak ktoś lubi kręcące się podjazdy.. No i pogadałam sobie z ludźmi. Już dawno tyle nie kłapałam gębą podczas jazdy ;p. Później były lody, a na koniec szybsza rundka z Sawkiem po Nowinach i Prawiednikach

Kategoria 50-70km, RL


Dane wyjazdu:
64.55 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:23.0
HR max:194 (100%)
HR avg:168 ( 86%)
Podjazdy:171 m
Kalorie: 1004 kcal
Rower:Bulls

05.08.2011Strzyżewice, Bychawa, Piotrków

Piątek, 5 sierpnia 2011 | Komentarze 9

Szybkie jeżdżenie z wariatami z RL. Dojazd do Bychawy za mocny. Niby dobrze się czułam, fajnie się jechało w grupie, ale puls mówił co innego. Wszystko wyszło w Strzyżewicach na podjeździe w kierunku Bychawy. Masakra... zaczęło mi brakować tlenu, miałam wrażenie że się uduszę, puls osiągnął max+1, spanikowałam i musiałam się zatrzymać na kilka sekund. No przegięłam po prostu ;/. Późnej już tylko lepiej było. Rozbujałam się jakoś, dogoniłam Ifsona, minęliśmy Mateusza a resztę spotkałam w Bychawie. Po nawrocie na Lublin było znowu szybko, puls już w granicach 154. Komfortowe kręcenie. Tylko jeden szkopuł się pojawił... Licznik zgubiłam ;(. Moja ulubiona sigma... Z żalu zafunduję sobie po niej żałobę na tydzień i będę jeździła ubrana na czarno ;/. Tyle razem przeszliśmy ;(. No i znowu kot mi zwiał.. Podwójna strata. I kolano boli. A co! Ponarzekam sobie :)

Tama-Strzyżewice-Bychawa-Piotrków-Lublin Kunickiego: 54,6 km, 33.4 km/h (no troszkę mniej od lidera ;))

Od jutra nie przekraczam max HR 187

Kategoria 50-70km, RL


Dane wyjazdu:
63.11 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:21.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

31.07.2011 Bychawa

Niedziela, 31 lipca 2011 | Komentarze 8

Taka dziwna jazda. Najpierw było nas dużo, później już tylko kilka osób... Trochę szybko, trochę powoli, mnóstwo przystanków, w tym jeden mega-długi pod Bychawą gdzie złapała nas ulewa. Zmarzłam. Na koniec dnia dowiedziałam się, że mi kot wyskoczył z balkonu. Nie mogę go nigdzie znaleźć :(. Heh parszywy dzień... ;(. Beznadziejny weekend..
Kategoria 50-70km, RL


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin