Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi czarniatko z miasteczka Lublin. Mam przejechane 21116.45 kilometrów w tym 3627.17 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy czarniatko.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

50-70km

Dystans całkowity:6942.30 km (w terenie 857.00 km; 12.34%)
Czas w ruchu:176:08
Średnia prędkość:24.27 km/h
Maksymalna prędkość:52.18 km/h
Suma podjazdów:3639 m
Maks. tętno maksymalne:198 (100 %)
Maks. tętno średnie:189 (95 %)
Suma kalorii:8457 kcal
Liczba aktywności:120
Średnio na aktywność:58.34 km i 2h 24m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
53.00 km 42.00 km teren
03:39 h 14.52 km/h:
Maks. pr.:45.00 km/h
Temperatura:3.0
HR max:184 ( 94%)
HR avg:137 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

06.12.2011 Męska Sarna

Środa, 7 grudnia 2011 | Komentarze 8

Samotnie pokręciłam się po wąwozie koło bloku, później po parku na Porębie gdzie w krzachorach wystraszyłam SIĘ i grupkę nieletnich pociągających browarki. Pojeździłam też przy torach, znalazłam jakiś krótki, ale dość stromy zjazd, z którego w zasadzie ześlizgnęłam się, a później nie mogłam się z powrotem wdrapać. W SG po 2 dniach deszczyku zastałam ubite liście, było gładko i ślisko, nic nie wchodziło w przerzutki i hamulce - szybko się zrobiło. W pewnym momencie zdawało mi się, że na drodze widzę Mikołaja, ale po bliższym przyjrzeniu okazało się, że to tylko mejdeje na przełajkach. Na szczycie toru napotkałam bala, którego po wstępnych oględzinach postanowiłam przejechać, ale w kulminacyjnym momencie trzeba było troszkę przekręcić pedałami no i ja – owszem przeprawiłam się… przelatując, a Roki już nie i jednym kółkiem został za kłodą. Po SG pojechałam do lasku w Krężnicy, gdzie po "lekkiej" bo 25-minutowej obsuwie dołączył Ifson. Tam też o mało nie stoczył się do strumyka sunąc z tabunem liści po zjeździe. Poza tym dopadły nas zbiorowe halucynacje, ze ktoś nas goni, a to był tylko jałowiec... Nieszczęsny mostek znowu zaliczałam na czworaka ;/. Na koniec tradycyjnie Dąbrowa i jeszcze na koniec końców Ifson chciał coś opowiedzieć o leśnych zwierzątkach, ale coś mu nie szło i ostatecznie wyskoczył z tekstem: „jak się nazywa tennnn-taaaa... męska sarna??”
hehe MĘSKA SARNA... ;)

Zmrożony zjazd

Przy torach

Stary Gaj

Zalew Zemborzycki i Dąbrowa

Lasek w Krężnicy


Dane wyjazdu:
70.00 km 0.00 km teren
02:36 h 26.92 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:0.0
HR max: (%)
HR avg:148 ( 76%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

12.11.2011

Sobota, 12 listopada 2011 | Komentarze 10

Pojechane do Bełżyc. Około zera stopni i wiatr, a mi było super ciepło. Palec u prawej stopy zaczął marznąć dopiero pod koniec trasy ;P. Gello1 nie dawał rady jechać równo z szosami i miotał się na mtb jak zły do przodu i do tyłu, aż w Bełżycach zaliczył szlifa na zakręcie. Tętno mi szalało, a raz nawet ściana wiatru mijającego nas tira nabiła mi puls 285. Ogólnie jechałam jak należy ciągnąc się za Żwirkiem. Natomiast jadąc z boku, a do tego gadając przyzwoitej jazdy już nie było. Pod koniec przyłączył się do nas sympatyczny Pan-Karbonowy-Hibike, którego odprowadziliśmy do wąwozu.
Kategoria 50-70km, RL


Dane wyjazdu:
63.00 km 0.00 km teren
02:21 h 26.81 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:7.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

08.11.2011 Nocny wypadzik za miasteczko

Środa, 9 listopada 2011 | Komentarze 9

Klasycznie na Bychawę, szoskami ze Żwirkiem, który przy okazji testował reflektor Patkosa. Heh mój lampionik chował się.. A ta testowana.. no super lampeczka. Jazda w nocy dzięki takiemu czemuś staje się naprawdę przyjemna. Do tego było dość klimatycznie. Gdzieniegdzie latarnie, ogromna mgła, wiatr który przewracał kłęby tej mgły, pustka i podświetlona od dołu twarz Żwirka ;). Dziwnie to wszystko trochę wyglądało.. Ogólnie za miastem jest zimno. Zmarzła mi prawa stopa. Droga do Bychawy się dłużyła. Jechaliśmy 24-28km/h a ja miałam wrażenie że kręcę jakbym jechała ponad 30 :D. Do domu wróciłam po 23 i od razu Flakona wrzuciłam do szorowania pod prysznic…
Kategoria 50-70km, kameralnie


Dane wyjazdu:
52.00 km 42.00 km teren
03:15 h 16.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:10.0
HR max:171 ( 88%)
HR avg:136 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

31.10.2011 Terening ze śniadaniem na tamie

Poniedziałek, 31 października 2011 | Komentarze 4

Wypad o 6 rano nad zalew. Kawa i kanapki z RL + kolega jadący trochę okrężną drogą do pracy ;). Wschód słońca nie powalił nas na kolana, bo niestety było sporo chmurek. Wszystko za to było takie różowo pomarańczowe ;). Chłopaki nieśmiałe. Kanapki trzeba im było prawie na siłę wciskać :D. Więc wciskałam, bo w dalszych planach było 3 h turlania terenem i nie zamierzałam wozić ze sobą czekoladowo-orzechowego smarowidła obijającego mi się po plecach. Kawy natomiast Panom specjalnie nie wciskałyśmy – wolałyśmy wypić same ;P. Do SG ruszyliśmy bez szefa Lubelskiego Towarzystwa Kolarskiego. Trochę na początku prześwirowane na hopkach ze skraju SG. Dalej był tor do zjazdów po drugiej stronie SG. Podjechany 2x i …… prawie 2 razy zjechany… Przy drugim zjeździe postanowiłam się trochę poukładać na pięknie usypanych bandach no i tam właśnie najechałam na jakiegoś gnata, i pewnie bym się wyratowała gdyby nie dół do którego snejkując wpadł Roki :P. Mój przepiękny OTB był niemal jak sztuczka Copperfielda! Nie wiem jak to się stało, ale po wylądowaniu zorientowałam się, że leżę pod Rokim, a Roki stoi!!! tylko że do góry nogami, na siodełku i kierze, przy czym ja leżę pod kątem 90 stopni do niego :P. Do tego chciałam wstać, a Roki nie chciał ze mnie zejść. Raz go kopnęłam a on dalej stoi… Za drugim razem fiknął do bardziej naturalnej dla niego pozycji. Jak wstałam noga bardzo bolała, ale później jakoś się trochę naprawiła. Następnie już bardzo spokojnie potoczyliśmy się do Zemborzyc, na Cienistą i terenową stroną zalewu. Coś tam pozjeżdżałam, nawet fajnie bo piasek wilgotny i ubity. Dąbrowę po drugiej stronie Osmolickiej zrobiłam już sama, wróciłam znowu terenem koło zalewu po korzonkach i piaseczku. Heh, w środę na siatce będę mogła się pochwalić pięknie podrapanymi i poobijanymi nogami...



Tutaj kilka zdjęć więcej



Kategoria 50-70km, RL, samotnie


Dane wyjazdu:
58.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:189 ( 97%)
HR avg:155 ( 79%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

30.09.2011 "Relaks" + MK

Piątek, 30 września 2011 | Komentarze 2

1. Po mieście. Objeździłam trochę sklepów w poszukiwaniu ochraniaczy na buciki.
2. "Piątkowy relaks" według Żwirka - za ciepło się ubrałam. Polarek od długich spodni podgryzał mi nogi ;p. Później Masa Krytyczna, wystygłam, zrobiło mi się zimno i ogólnie mało komfortowo. A tak to fajnie, że tyle znajomych ludzi spotkałam ;)

Dane wyjazdu:
63.00 km 0.00 km teren
02:21 h 26.81 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:149 ( 76%)
HR avg:125 ( 64%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

27.09.2011 Total lajt

Wtorek, 27 września 2011 | Komentarze 7

Dzisiaj zrobiłam prezencik dla nóg. Zafundowałam im mega lajcik, płynne, dokładne kręcenie, pełen tlenix. A tak na serio wynudziłam się jak dawno. W drodze powrotnej nagle zrobiło się bardzo zimno. Czułam jak mi smarowidło w kolanach zamarza ;/. Nie ma co kozaczyć, trzeba długie spodnie brać. Oczywiście powrót po ciemku, ale 2.5 h wymęczyłam. Teraz siedzę przed kompem i trzęsę się z zimna ;/
Kategoria 50-70km, samotnie


Dane wyjazdu:
63.47 km 0.00 km teren
01:52 h 34.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max:190 ( 97%)
HR avg:155 ( 79%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

25.09.2011 Niedzielne szosowanie na Bychawę

Niedziela, 25 września 2011 | Komentarze 7

Miał być rozjazd, ale skusiłam się na szosę pod kierownictwem Felka. Można powiedzieć, że było dość tendencyjnie, czyli jak to u Felka, szybko i mocno i na pewno nie rozjazdowo ;D. O dziwo bardzo dobrze mi się jechało. Pagór w Strzyżewicach, próbował mnie pokonać, ale nie tym razem hehe. Trochę się przydusiłam po swojej zmianie i to już przy tętnie 180, ale jakoś poszło. Droga powrotna z wiatrem. Fajnie się leciało. Duża ekipa. Chyba było nas 7 czy 8 osób. Rozjazd musi poczekać.. Aczkolwiek zdziwiło mnie średnie tętno 155. Chyba po Augustowie takie zapadnięte ;p.
Kategoria 50-70km, RL


Dane wyjazdu:
62.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max:190 ( 97%)
HR avg:169 ( 87%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

24.09.2011 Maraton Kresowy w Augustowie

Niedziela, 25 września 2011 | Komentarze 9

4:00 rano pobudka. 4:45 już pakowałam się do Dawida samochodu. We trójkę (jeszcze z Mikołajem) jedziemy do Augustowa. Kaaaawał drooogii, tak sobie myślę, że zwariowałam... pocieszające, że nie tylko ja ;P. W Augustowie rozbijamy się przy samym rynku, zresztą jak i wszyscy. Fajna atmosfera się robi. Wszystko git tylko nie ma się gdzie przebrać ;p. No ale.. Na rozgrzewce zaczynam namierzać babeczki :D. Sporo, ale nie wiadomo jeszcze kto mini a kto 57km ;p. Przy rejestracji miłe zaskoczenie. Oni mnie tam znają ;p ! A ja nie pamiętam numerka z Chełma.. hehh. Start honorowy 15km/h przez 4 km trochę za długi chyba. Rozgrzewka zmarnowana.. Start ostry z lasu, z dość wąskiej drogi, do tego z piaskiem. O dziwo poszło sprawnie. Po kilku km na zakręcie wjechał we mnie jakiś chłopak, chcący koniecznie TAM wyprzedzić! Wywróciłam się, a chłopaczek nawet nie zapytał czy żyję. Do tego łańcuch mi się zablokował i chwilkę straciłam. Później było już ok. Przepiękna trasa. Głównie puszcza, stare drzewa, dużo korzeni i piasku. Te korzenie podobno wykańczały ludzi, mnie w szczególności. Amorek Rokiego jest wybredny. Musiałabym chyba spaść z pół metrowej półki, żeby waćpan się ugiął trochę. Takim to sztywniakiem jechałam ;). A poza tym Roki wyjątkowo sprawnie ze mną współpracował.. Drogi w lesie słabo wyjeżdżone, momentami zasuwało się po runie, jakby tam w ogóle ścieżki nie było, ale oznakowanie super. Wielkie strzałki, a do tego powiewające na drzewach czerwono białe śmieci. Nie sposób się zgubić. Było też troszkę szutru, jeziora, kanał Augustowski, przejazd uroczym mostkiem, kawałeczek piaszczystego singielka z urwiskiem do jeziora. Wszystko bardzo łatwe, trasa płaska i dość szybka. Od dwudziestego któregoś km podłapałam towarzystwo z którym już do końca jechałam. Minęłam jednego Białorusina, który na mecie strasznie mi dziękował, że go minęłam, bo podobno dało mu to tyyyyyle siły i mocy i w ogóle... bardzo miłe ;). Od połowy trasy stwierdziłam, że raczej żadnej babeczki nie mam z przodu, a z tyłu raczej też nikt mnie nie gonił, więc trochę odpuściłam i tak pewna siebie jechałam. 2 km przed metą chłopak krzyknął mi "już tylko 2 km, brawo, jesteś druga!" ....... Boooszzz, co ja wtedy poczułam.. No cóż.. zawaliłam sprawę. Tętno na mecie 169, więc trochę zawaliłam robotę konkretnie, można było mocniej. Aczkolwiek dziewczę było sporo wyżej niż ja, więc pewnie nie dałabym rady. Mimo tego trochę niesmak.. A na mecie.. Jezioro. SUper atmosfera, słońce, muzyka, wszystko ekstra zorganizowane. Wyniki pojawiły się błyskawicznie, zaraz też była dekoracja. Makaronu dużo i bardzo smaczny. Wszyscy zadowoleni, każdy się bawi, jak na pikniku ;). Warto było ;)

57 km, 2 miejsce w kat.


Kategoria 50-70km, RL, wyścig


Dane wyjazdu:
62.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:16.0
HR max:185 ( 95%)
HR avg:162 ( 83%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

20.09.2011 Pętelka na Bychawę i Strzyżewice

Wtorek, 20 września 2011 | Komentarze 2

jazda z Qavtanem po zmianach. Do Bychawy było bardzo mocno, aż chyba za mocno, bo coś wyszło ok. 35km/h. Później trochę spokojniej. W międzyczasie delikatnie pokropiło, taka tam bryza, w sumie bardzo przyjemna. Na zakręcie w Strzyżewicach spotkaliśmy Ifsona z jakimś koleżką. Ogólnie bardzo przyjemna jazda, pomimo szarego nieba i takiej dziwnej mgły.

Od tamy do tamy. avs: 33.0 km/h

Na ścieżce, w drodze powrotnej do domu natknęłam się na Marcina0604 i Arkusa. Trochę chichotów i jakieś ploteczki, podczas których trochę zmarzłam i dalej z Marcinem w kierunku miasta :). Krótkie porteczki to dzisiaj nie był taki super pomysł. Było ok gdy się zasuwało szybciutko, a na śmieszce już tak funiasto nie było..
Kategoria 50-70km, kameralnie, RL


Dane wyjazdu:
52.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max:184 ( 94%)
HR avg:144 ( 74%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Bulls

15.09.2011

Czwartek, 15 września 2011 | Komentarze 3

Taka jazda jak i cały dzień. Czyli badziewie. Kompletnie rozbita wyszłam na rower, bez pomysłu, bez ochoty, żeby na chwile odpocząć od kompa. Coś tam kombinowałam, próbowałam się zmusić do większego wysiłku i bardzo marnie mi to wszystko wychodziło. Raz że wczoraj było mocniej, dwa że ogólnie kiepski dzień i trzy że mocno wiało z kazdej strony. Więc nie było jak zwykle, że gdy mocno cisnę to nogi jeszcze dają radę a kardio pada pierwsze. Dzisiaj odwrotnie, puls pomimo chęci niski, a nogi nie dawały rady. Padaka.. Wróciłam zniesmaczona jeszcze bardziej niż wyszłam.
Kategoria 50-70km, samotnie


Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin